Rynek przestraszył się nadpodaży ropy

fot: Krystian Krawczyk

CPN obowiązuje jeszcze tylko kilka dni

fot: Krystian Krawczyk

Notowania rynkowe ropy pozostają na poziomach najniższych od dekad. Jako główną przyczynę pojawienia się ujemnych cen w USA, analitycy wskazują panikę na majowym kontrakcie na ropę WTI. Oceniają, że rynek przestraszył się skali nadpodaży.

Ropa Brent po zaliczeniu w środę rano dołka w okolicach 16 dol., wróciła w okolice 20 dol. za baryłkę. Od początku kwietnia nieprzerwanie trwa trend spadkowy.

Amerykańska WTI w środę kosztuje ok. 11 dol. za baryłkę. To najniższy poziom notowań tego surowca od połowy lat 80.

Ekspert surowcowy i kierownik Departamentu Analiz TMS Brokers Bartosz Sawicki ocenia z kolei, że po turbulencjach towarzyszących rolowaniu majowego kontraktu na ropę WTI i osiągnięciem przez jego kurs ujemnych wartości, rynek przestraszył się skali nadpodaży.

Obawy, że notowania kontraktu czerwcowego mogą wygasać w podobny sposób jak w przypadku majowego, wywołały popłoch. I to tuż po tym jak stał się on kontraktem aktywnym, tj. cechowanym przez największa liczbę otwartych pozycji i najwyższe obroty - wskazał Sawicki. Dlatego - jego zdaniem - uczestnicy rynku nie chcieli ryzykować i zaczęli ucieczkę z najwcześniej wygasającego kontraktu. Na taki krok i szybsze rolowanie pozycji z kontraktu czerwcowego na dalsze kontrakty zdecydowały się nawet z założenia pasywne fundusze ETF, w tym największy na świecie United States Oil Fund.

W ocenie analityka, nietypowe zachowanie giganta spotęgowało panikę i turbulencje.

- Masowa ucieczka dołuje kontrakt czerwcowy i stabilizuje lipcowy. Spodziewamy się kontynuacji takiego zachowania przez inwestorów, ale podkreślamy, że po jego ustaniu kontrakt lipcowy może znaleźć się pod presją - wskazał Sawicki.

Także wiceprezes spółki Anwim - operatora sieci stacji paliw Moya - Zbigniew Łapiński ocenia, że bezpośrednią przyczyną ujemnych cen na WTI był brak chętnych do kupna kontraktów z dostawą na maj, przy jednoczesnym terminie zapadalności kontraktów, czyli konieczność ich sprzedaży.

Jak podkreśla Łapiński, obecne ceny ropy nie pokrywają kosztów jej wydobycia, a utrzymanie takiego stanu doprowadzi do radykalnego ograniczenia światowej produkcji ropy. To z kolei w dłuższej perspektywie, przy odbudowującym się popycie, może wywindować ceny ropy na dużo wyższe poziomy.

- Sądzę, że czeka nas okres dużej zmienności cen. Najbliższe miesiące to będzie bardzo trudny czas dla producentów ropy i krajów, których budżet uzależniony jest od przychodów ze sprzedaży czarnego złota - ocenił Łapiński.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na Wall Street wzrosty na koniec udanego tygodnia

Ministrowie Motyka i Klimczak apelują do prezydenta o niezwłoczne podpisanie ustawy paliwowej

Ministrowie energii Miłosz Motyka oraz infrastruktury Dariusz Klimczak zaapelowali w piątek do prezydenta Karola Nawrockiego o niezwłoczne podpisanie, po jego powrocie ze Stanów Zjednoczonych, ustawy umożliwiającej obniżenie cen paliw. W czwartek Senat przyjął bez poprawek ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.

W Bojszowych pożegnano Alojzego Lyskę, nauczyciela górników i pisarza

24 września w kościele pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Bojszowach odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. Alojzego Lyski – pisarza, nauczyciela, regionalisty, samorządowca i posła na Sejm RP. Pożegnała go górnicza orkiestra.

Domański: Polsce nie grozi wysoka inflacja

Z powodu wysokich cen paliw poziom inflacji może się przejściowo podnieść, ale Polsce nie grozi powrót do inflacji kilkunastoprocentowej - ocenił w czwartek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.