Rynek pracy potrzebuje spójnego spojrzenia na edukację

fot: Andrzej Bęben/ARC

Najbardziej poszkodowanymi będą w przyszłym roku - zdaniem specjalistów - młodzi, najkrócej związani z rynkiem pracy - do 24. roku życia oraz między 25. a 34. rokiem życia

fot: Andrzej Bęben/ARC

Brak spójnej strategii edukacji na wszystkich szczeblach, słabość szkolnictwa zawodowego oraz współpracy szkolnictwa z biznesem - to według ekspertów, zaproszonych przez Pracodawców RP, największe problemy pracodawców ws. dostosowania szkolnictwa do potrzeb rynku pracy.

Zdaniem doradcy prezydenta Pracodawców RP prof. Andrzeja Rabczenki w Polsce brak jest spójnej strategii dotyczącej tego, czego oczekuje się od szkoły.

- Z jednej strony ma ona zaspokajać ciekawość, budować pewną kulturę społeczną, natomiast kwestia uczenia się interesującego zawodu jest oddalana w czasie. Szkoła średnia i podstawowa nie orientuje ludzi na to, co chcą robić, w jakim zawodzie pracować - uważa.

Z przytaczanych przez niego danych wynika, że w 2012 r. ponad 56 proc. wchodzących na rynek pracy ludzi było absolwentami szkół wyższych, a szkoły zawodowe uległy degradacji.

- Potrzebna jest praca nad zmianą myślenia o szkołach zawodowych, jako o szkołach dających pracę. Przyjęło się, że szkoła zawodowa jest dla gorszych, a szanowane zawody to lekarz lub prawnik. Szkoły powinny dawać zawód. Jednak samym ustawodawstwem nie zastąpimy współdziałania pracodawców ze szkołami - przekonuje Rabczenko.

Dodaje, że kierunki studiów o profilu praktycznym (które w swoim programie mają minimum 3 miesiące praktyki) stanowią tylko 18 proc. kierunków studiów.

Nieco innego zdania jest prof. Adam Babiński z wydziału fizyki UW.

- W nauczaniu powinniśmy zwracać większą uwagę na umiejętności miękkie, które pozwolą absolwentom błyskawicznie dostosować się do potrzeb rynku pracy, takie jak kreatywność i umiejętność dostosowywania się. Jeśli wykształcimy pracowników do konkretnego zawodu, trudno wymagać od nich innowacyjnego podejścia - dodał Babiński.

Prof. Ryszard Buczyński z UW podkreśla z kolei, że uniwersytety mają przede wszystkim uczyć abstrakcyjnego myślenia, ułatwiać adaptowanie się absolwentów.

- Jeżeli będziemy mieć więcej szkół zawodowych, zyskamy wielu fachowców wykształconych w ciągu trzech lat. Ci ludzie zostaną na rynku 40-50 lat. Ale jaka będzie ich zdolność adaptacji za 10 albo 20 lat? - pyta Buczyński.

Prof. Rabczenko uważa jednak, że szkoła lub uczelnia nauczając konkretnego zawodu, daje "fach w ręku" tym, którzy chcą się zatrzymać na danym poziomie nauki.

- Fakt zmiany zawodu jest normą, dlatego absolwent powinien być przygotowywany również do tego. Zgadzam się, że uniwersytet nie może być jedynie prostym nauczaniem konkretnego zajęcia, ale certyfikat upoważniający do robienia czegoś jest bardzo ważny - mówi.

Krzysztof Inglot z firmy Work Service jest zdania, że studia nie są miejscem, w którym w ciągu 5 lat można nauczyć się kreatywności i przedsiębiorczości, ponieważ są to cechy osobowości, które należy rozwijać od najmłodszych lat.

- W Stanach Zjednoczonych od pierwszego roku podstawówki uczy się dzieci robić prezentacje, projekty, uczy się kreatywności, za którą idzie łatwość i celność wyborów, oraz otwartość w postrzeganiu swojej przyszłości - zauważa Inglot.

Według przytoczonych przez niego danych trzy czwarte firm w Polsce deklaruje potrzebę zatrudnienia ludzi wykształconych zgodnie z zawodem, jaki mieliby wykonywać.

- Tymczasem 53 proc. ludzi nie pracuje w wyuczonym zawodzie, a 51 proc. chciałoby wybrać inny kierunek studiów. Pokazuje to, jaki jest rozrzut między tym, jak ukierunkowują się młode osoby i z czym zderzają się na rynku pracy - mówi.

Zdaniem byłego szefa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, prof. Bogusława Smólskiego, na przystosowanie edukacji do potrzeb rynku pracy nie można patrzeć czarno-biało, ponieważ rzeczywistość jest dużo bardziej złożona.

- W Europie Zachodniej absolwenci studiów licencjackich idą do pracy, żeby sprawdzić, czy to czego się nauczyli, jest na rynku pracy przydatne. 30 proc. wraca na studia i w większości przypadków zmienia kierunek. Dlatego jedynie 30 proc. pracowników londyńskiego City, jest absolwentami ekonomii czy finansów - powiedział.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wysokie ceny paliw nie ograniczają popytu na inne towary oraz usługi

Wysokie ceny paliw nie ograniczają popytu na inne towary oraz usługi - uważają ekonomiści banku PKO BP. Ich zdaniem, utrzymanie wysokiej konsumpcji jest możliwe dzięki wysokim oszczędnościom. 

Przewodniczący komitetu wierzycieli Zondacrypto: Do wtorku poszkodowani mogą zgłaszać wierzytelności

Do przyszłego wtorku poszkodowani w aferze giełdy Zondacrypto mogą zgłaszać swoje wierzytelności syndykowi operatora tej giełdy BB Trade Estonia - powiedział PAP Damian Przybyłowski, przewodniczący komitetu wierzycieli estońskiej spółki. Jak dodał, dotychczasowe zgłoszenia sięgają ok. 40 mln euro.

60 proc. pracujących Polaków co najmniej raz w roku usuwało domową awarię w czasie pracy

Sześciu na dziesięciu Polaków przynajmniej raz w ciągu ostatnich 12 miesięcy zajmowało się usuwaniem awarii w swoim domu lub mieszkaniu w czasie przeznaczonym na pracę zawodową - wynika z badania UCE Research. 

Bogdanka ma aneks z Grupą Azoty Puławy dotyczący umowy sprzedaży węgla energetycznego

Bogdanka podpisała z Grupą Azoty Zakłady Azotowe Puławy aneks do wieloletniej umowy sprzedaży węgla energetycznego - poinformowały spółki w komunikatach.