Rydułtowy: Ślusarz cudem ocalał podczas tąpnięcia w kopalni
Po wizji lokalnej w kopalni "Rydułtowy-Anna" okazało się, że o śmierci 40-letniego górnika zadecydował nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Drugi górnik-ślusarz, który pracował tego dnia razem z elektrykiem, cudem uszedł z życiem - podało we wtorek radio RMF FM.
Tuż przed wstrząsem w kopalni "Rydułtowy-Anna" dwóch górników - elektryk i ślusarz - znalazło się na skraju strefy zagrożenia tąpnięciami. Ślusarz zapomniał narzędzi i wrócił po nie, a w tym czasie doszło do wstrząsu, podczas którego zginął górnik-elektryk - informuje rozgłośnia.
Górnik-ślusarz, który wrócił po narzędzia odniósł tylko niewielkie obrażenia, skończyło się na zadrapaniach i i złamanej nodze. Jego kolega, 40-letni Mirosław Chowaniec z Radoszów, stracił życie.
Czytaj też:
Wizja lokalna w kopalni "Rydułtowy"