Rydułtowy: Kolejne spotkanie w sprawie hałdy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Hałda Szarlota w Rydułtowach

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W Rydułtowach odbyło się kolejne spotkanie zespołu koordynującego temat likwidacji zapożarowania zwałowiska przy szybie Leon II. Wzięli w nim udział mieszkańcy, radni, przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej, Starostwa Powiatowego w Wodzisławiu Śląskim.

Hałda Szarlota to teren czynnego zakładu pracy kopalni KWK ROW ruch Rydułtowy. Wejście na jej obszar jest surowo zabronione. Zapożarowany teren hałdy osiąga temperaturę nawet do 500 stopni Celsjusza.

Przypomnijmy. Od 10 marca 2025 r. prowadzone są prace interwencyjne polegające na oddzieleniu miejsca zapożarowania od nowo powstającej części hałdy. W tym celu wydłużany jest istniejący wąwóz odcinający. Jednak prace były już trzykrotnie wstrzymywane z powodu intensywnego zapylenia.

PGG zainstalowała na hałdzie system zraszający (rurociąg z końcówkami zraszającymi), aby ograniczyć pylenie.

W celu wzmocnienia nadzoru nad działaniami likwidującymi zapożarowanie, kopalnia zleciła nadzór ekspercki Fundacji dla Wydziału Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Kolejnym etapem będzie opracowanie technologii bezpiecznej naprawy hałdy oraz realizacja robót naprawczych. Teraz trwają procedury związane z wyborem technologii i wykonawcy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.