Rusza konkurs na prezesa Kompanii Węglowej

Siedziba KW TON07

fot: ton - nettg.pl

Od 2011 r. KW wznowi przyjęcia do pracy w kopalniach zamrożone wiosną 2009 r. Przez 5 lat spółka zatrudni 14,3 tys. nowych górników

fot: ton - nettg.pl

Rada nadzorcza Kompanii Węglowej, na posiedzeniu 5 listopada, zdecydowała o rozpisaniu konkursu na stanowisko prezesa spółki. Ogłoszenie w tej sprawie ukaże się dzisiaj w jednym z ogólnopolskich dzienników.

Zgłoszenia kandydatów przyjmowane będą do końca miesiąca, a rozmowy kwalifikacyjne odbędą się jeszcze przed końcem roku. Przypomnijmy, że odpowiedzialny za górnictwo wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zapowiedział dwa tygodnie temu, podczas swojej wizyty na Śląsku, że nazwiska prezesów Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego, gdzie także trwa konkurs, znane będą jeszcze w tym roku.

Osoba wyłoniona w toku postępowania kwalifikacyjnego w Kompanii Węglowej będzie pełniła swoją funkcję do czerwca, gdy kończy się kadencja obecnego zarządu. Poprzedni prezes spółki odwołany został ze stanowiska 21 września przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, w związku z zarzutami postawionymi mu przez Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach. Od tego momentu zarząd Kompanii Węglowej pracuje w sześcioosobowym składzie. Prace zarządu, zgodnie z decyzją wicepremiera Pawlaka, koordynuje Jacek Korski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.