fot: Krystian Krawczyk
Ty w tym roku za prąd w gniazdu zapłacisz mniej, ale część kosztów spadnie na spółkę, w której kupujesz energię. Rekompensaty rządowe nie wystarczą na pokrycie jej strat
fot: Krystian Krawczyk
Cztery największe koncerny energetyczne złożyły wnioski do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o zmianę taryfy na sprzedaż energii dla gospodarstw domowych - wynika z informacji Rzeczpospolitej. I jak dodaje środowy dziennik, ceny mogą istotnie wzrosnąć.
- Rozpoczęła się kolejna odsłona batalii o wyższe ceny prądu dla gospodarstw domowych - pisze środowa Rz.
Jak wynika z informacji Rzeczpospolitej, wnioski taryfowe w tej sprawie do Urzędu Regulacji Energetyki złożyły cztery największe spółki energetyczne: Enea, Polska Grupa Energetyczna, Energa i Tauron.
- Takiej decyzji można się było spodziewać w przypadku dwóch pierwszych firm, dla których regulator ustalił stawki tylko do końca marca tego roku. Do negocjacji o wyższe ceny nieoczekiwanie dołączyły jednak także Energa i Tauron, które miały zatwierdzone taryfy do końca 2020 r. - czytamy
- Ceny energii mogą istotnie wzrosnąć, chodzi o ich podniesienie o kolejne kilkadziesiąt punktów procentowych - usłyszeliśmy nieoficjalnie od jednej z firm - pisze Rz.
Dziennik przypomina, że wcześniej URE zgodził się już na podwyżki samej energii elektrycznej o około 20 proc.
To jednak tylko część całego rachunku za energię. Ostatecznie tegoroczne rachunki odbiorców indywidualnych za energię, obejmujące m.in. wzrost ceny prądu i kosztów dostarczenia energii do domów, są wyższe średnio o 12 proc., czyli 9 zł miesięcznie - podaje dziennik.