Ruiny po kopalni „Sosnowiec” znikną pod koniec tego roku
„W lutym 1993 roku wycofano się jednak z tego postanowienia i w stan likwidacji został postawiony jedynie zakład górniczy” – czytamy w artykule Jan Czypionki pt. „Gra na przetrwanie”
Koronnym argumentem za odroczeniem likwidacji było to, że pod ziemią zalega 12 mln ton zasobów bilansowych. W tym 4 mln ton tzw. operacyjnych, które można udostępnić do eksploatacji niewielkim kosztem. Gra o trzy lata oznaczała, że zamiast w 1995 wydobycie zostałoby zakończone w 1998 roku, a proces likwidacji odpowiednio później, czyli zamiast w 1996 w 2000 roku. Były też racje ekonomiczne – wykazywano, że kopalnia ma dodatnią akumulację, że wydobycie rośnie, że jest zbyt na węgiel. Czarną plamą na tych wyliczeniach były jedynie długi wobec ZUS i urzędu skarbowego (400 mld ówczesnych zł). Gdyby jednak rząd się ulitował, to duża grupa górników o 16-20 letnim stażu dopracowałaby do emerytury. W sytuacji gwałtownie narastającego bezrobocia warto było tę kwestię rozważyć.
Racje zwolenników gry na przetrwanie nie przekonały ówczesnego dyrektora Biura Likwidacji Państwowej Agencji Węgla Kamiennego – Mariana Machnickiego. Dowodził on na naszych łamach, że koszty amortyzacji zostały zaniżone, podobnie jak i inne konieczne wydatki, w tym płace. Dodatnia akumulacja, zdaniem osób sprawdzających wyliczenia dyrekcji, była mocno naciągana, czyli – jakbyśmy powiedzieli dzisiaj – zbyt kreatywna. Kielichem goryczy było przypomnienie, że przez trzy lata (1991–1993) z budżetu państwa na likwidację kopalni płynęły niemałe pieniądze, choć co prawda niezbyt regularnie.
Z podobnymi wnioskami jak dyrekcja „Sosnowca” w tym samym czasie do ministerstwa wystąpiły dyrekcje innych kopalń przewidzianych do likwidacji – „Siemianowice”, „Paryż”, „Żory”. W połowie 1994 roku rząd nie mówił kategorycznie o bezzasadności tych wniosków. Czyli pozostawiał nadzieję. Gra na przetrwanie nie mogła jednak trwać wiecznie. 31 grudnia 1997 roku wydobyto ostatnią tonę węgla.
Dla mieszkańców Zagłębia kopalnia „Sosnowiec” przez dziesięciolecia była symbolem industrializacji i postępu w rożnych sferach życia społecznego. Jej znaczenia nie mierzyło się tylko w tonach wydobywanego węgla. Historia tego zakładu górniczego od XIX wieku w dużej mierze wyznaczała dzieje miasta. Ulokowana w samym centrum Sosnowca była jego wizytówką. W czasach prosperity była fundatorem wielu ważnych dla sosnowiczan obiektów, w tym najnowocześniejszych w latach 70. ub. wieku osiedli mieszkaniowych. Była sponsorem krytego lodowiska, Górniczego Klubu Sportowego „Zagłębie”.
Wraz z likwidacją tej kopalni załamały się dobre czasy dla sportu wyczynowego w Sosnowcu. Gdy zamykano jej bramy, niektórym serca pękały z żalu, ponieważ w najlepszym okresie kopalnia „Sosnowiec” zatrudniała ponad 5 tysięcy górników.
Co zostało po niej oprócz wspomnień tych dobrych i tych trudnych, np. o wypadkach zabierającym ludziom życie, czy strajkach zmieniających polityczną rzeczywistość?
Smętne ruiny byłego biurowca nie są ozdobą miasta. W żałosnym stanie jest kiedyś ładny, okrągły budynek przychodni zdrowia. Nawet przykopalniana hałda nie przetrwała na dawnym miejscu. Została przeniesiona i przemieniona w stok narciarski na osiedlu Środula. Wydawało się, że Szyb „Anna” będzie przypominać o tej kopalni w sposób dość odległy od pierwowzoru, bo w charakterze ścianki wspinaczkowej. Ten projekt staje się jednak coraz mniej realny.
– Trudno przesądzać, w jaki sposób szyb „Anna” będzie zagospodarowany, ponieważ to już jest prywatny obiekt. Jeżeli właściciel postanowi go zlikwidować i wywieść na złom, to będziemy musieli na jakimś innym pokopalnianym obiekcie upamiętnić dzieje tego zakładu górniczego. W zabytkowym ponad 100-letnim budynku dawnej stacji transformatorowej powstanie hotel. Może on będzie efektowną pamiątką po kopalni „Sosnowiec”. Ruiny biurowca oraz dawnej szatni zostaną wyburzone jeszcze w tym roku – zapewnia „TG” Ryszard Łukawski, wiceprezydent Sosnowca.
Spółka Restrukturyzacji Kopalń przekazała obiekty po kopalni „Sosnowiec” miastu w 2004 roku. To nie była darowizna, lecz spłata części zobowiązań wobec budżetu gminy. Stan budynków był już wtedy opłakany. Nie wszystkie udało się sprzedać, a te, które znalazły nabywców (np. wspomniany „Okrąglak” czy szyb „Anna”), ciągle nie odzyskały blasku.
– Mieliśmy inną koncepcję zagospodarowania szybu „Anna”. Chcieliśmy, by konstrukcja była wieżą widokową, a w budynku podszybia mogłyby powstać sale kawiarniana oraz pomieszczenia klubowe i stowarzyszeniowe. Nabywca miał inne zamiary – dodaje wiceprezydent Łukawski.
Na terenach po kopalni „Sosnowiec” oraz innych zlikwidowanych zakładach górniczych utworzono Podstrefę Sosnowiecko-Dąbrowskiej Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. A to oznaczało zielone światło dla inwestorów. Wykorzystali tę szansę. Ulokowano tam już trzy zakłady, HERAEUS ELECTRO-NITE Polska, SEGU Polska, FERROLI Poland. Zatrudniły łącznie około 720 osób. W rejonie ulicy Kombajnistów rozrośnie się osiedle domków jednorodzinnych. Docelowo ma ich być około 200-250. Sosnowiec bez kopalni „Sosnowiec” stał się innym miastem, przyjemniejszym w codziennym bytowaniu i różnorodnym przemysłowo.