Ruda Śląska: Górnicy nie chcą w mieście drugiego Wałbrzycha
fot: Maciej Dorosiński
Demonstrację górniczych związków zawodowych otwierała ciężarówka. Za nią w kolumnie podążali demonstranci, którzy byli wyposażeni we flagi, transparenty i wuwuzele
fot: Maciej Dorosiński
Kilkuset górników z rudzkich kopalń, ale też młodzi sportowcy, nauczyciele, lekarze i pielęgniarki, przybyło dziś przed południem pod tutejszy Urząd Miasta. Demonstrację - urządzoną przez 12 zakładowych organizacji związkowych z kopalń ,,Halemba-Wirek", ,,Pokój" i ,,Bielszowice"- otwierała ciężarówka, na której widniało hasło: ,,Ruda Śląska chce żyć". Inne, niesione przez demonstrantów, głosiły: ,,Ruda Śląska nie chce być Wałbrzychem", ,,Dobry gospodarz myśli o mieszkańcach".
Treść zwłaszcza ostatniego z transparentów najwymowniej wskazywała adresata gniewu, ale też obawy, idących w demonstracji górników. Pod Ratusz przyszli otóż z ,,Apelem do włodarzy miasta", w tym głównie do prezydenta Rudy Śląskiej, Andrzeja Stani.
Napisali w nim między innymi: Mimo, że połowa pieniędzy, składających się na budżet Rudy Śląskiej oraz 40 proc. dochodów mieszkańców miasta pochodzi z tutejszych kopalń współpracujących z nimi firm, władze samorządowe nie podejmują żadnych działań, wspierających górnictwo, a tym samym sprzyjających obronie kilkunastu tysięcy miejsc pracy. Przeciwnie wypowiedzi prezydenta Andrzeja Stani ukazują kopalnie, jako zakłady, których działalność szkodzi miastu.
W treści apelu związkowcy przypominają, że tylko w ubiegłym roku tutejsze kopalnie wypłaciły miastu i prywatnym właścicielom nieruchomości 58 mln złotych z tytułu wyrządzonych szkód górniczych. Bez tych pieniędzy - dodają - nie zostałaby odrestaurowanych większość zniszczonych, nie tylko z powodu wpływów eksploatacyjnych, budynków, w tym zabytkowych. Dalej wyliczyli, że w tymże 2009 r. z tytułu samej opłaty eksploatacyjnej kopalnie wniosły do miejskiego budżetu dalszych 5,5 mln złotych, plus kolejnych 8 mln w postaci innych jeszcze opłat lokalnych. Podkreślili wreszcie, że, mieszkający w Rudzie Śląskiej, pracownicy kopalń zapłacili około 64 mln złotych podatków od wynagrodzeń.
W tym kontekście górnicy mają za złe prezydentowi i władzom miasta umarzanie podatków i opłat firmom i osobom prywatnym spoza górnictwa. W dwóch ostatnich latach - jak wypomniano w apelu - wartość tych ulg wyniosła prawie 1,3 mln złotych.
Jako irracjonalne i nieprzyjazne górnictwu zachowanie miejskich włodarzy autorzy apelu szczególnie akcentowali negatywne opiniowanie dokumentów, niezbędnych kopalniom do prowadzenia eksploatacji i robót przygotowawczych. ,,Negatywne opiniowanie kolejnych dodatków do planów ruchu prowadzi wprost do tego, że opinie prezydenta są podstawą do wnioskowania o likwidację naszych kopalń przez zarząd kompanii Węglowej" - napisali. Żądali więc wyjaśnienia ,,bezmyślnych" działań Andrzeja Stani w tym zakresie. Lista tych zarzutów była zresztą dużo dłuższa: niszczenie rodzimego handlu, zadłużenie miasta, oszczędności na szkolnictwie i sporcie, ,,fanaberie i totalna niegospodarność" prezydenta, przygotowania do sprzedaży miejskiego szpitala, itd.
Te i dalsze zarzuty wróciły później w wiecowej retoryce.
- Chcemy powiedzieć prezydentowi i radnym, że, wymierzone w kopalnie, działania władz miasta powodują, iż nie czujemy się bezpiecznie. Chcemy żyć i pracować w Rudzie Śląskiej. Nie chcemy wciąż słuchać, że wszystkiemu, co złego dzieje się w mieście, jest winne górnictwo. Nie uchylamy się od odpowiedzialności za rzeczywiste szkody, ale trudno znieść, kiedy prezydent przedstawia nas jako tych, którzy chcą zalać miasto gównem. Wolelibyśmy usłyszeć od niego zaproszenie do współpracy. Nie możemy pozwolić na to, żeby górnictwo w Rudzie Śląskiej było niszczone - niósł się po placu obok Ratusza, wzmocniony nagłaśniającą aparaturą, głos Marcelego Murawskiego, przewodniczącego ,,Sierpnia'80" z ,,Halemby-Wirka".
- Niedawno upominaliśmy się o miejsca pracy u naszych pracodawców. Dziś chcemy zapytać władze Rudy Śląskiej, jak długo jeszcze miasto zamierza tylko i wyłącznie czerpać z kopalń korzyści - pytał Jarosław Grzesik, lider ,,Solidarności" w Kompanii Węglowej.
- Andrzej Stania, jako jedyny prezydent, włączył się z posłanką z Rudy Śląskiej, Danutą Pietraszewską w zabiegi o nałożenie na kopalnie jeszcze jednego podatku, prowadzącego do ich likwidacji. Tego miasto nie przeżyje. Prezydent Stania przez 25 lat utrzymywał się z pracy w górnictwie i doszedł do dzisiejszej pozycji. Nie musi się bać, że ją utraci, bo ma zapewnioną górniczą emeryturę - sekundując Murawskiemu grzmiał Przemysław Skupin.
- Każdy, kto podnosi rękę na kopalnie, nie zasługuje na to, żeby być prezydentem miasta. Każdy, kto kolaboruje z Danutą Pietraszewską, żeby dołożyć górnictwu jeszcze jednym podatkiem, nie zasługuje na prezydenturę. To dzięki takim między innymi kopalniom, jak ,,Halemba-Wirek", ,,Bielszowice" i ,,Pokój", mamy energetyczne bezpieczeństwo. Nie pójdziemy na repetowanie przez kopalnie losu stoczni - niósł się sprzeciw Wacława Czerkawskiego, wiceprzewodniczącego Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Prezydent Rudy Śląskiej osobiście wysłuchał górniczych pretensji, przyjął i podziękował za apel.
- Drodzy górnicy. Nie zapomniałem o tym, że jestem górnikiem (gwizdy). W ostatnich latach umorzyłem kopalniom ponad 27 mln złotych zaległych zobowiązań, a płatność ponad 70 mln rozłożyłem na raty. Zapłaciłem za to państwu 4 mln złotych kary. Nigdy więcej Wałbrzycha w Polsce. I dlatego zrobimy w Rudzie Śląskiej konferencję poświęconą problemom górnictwa. Zaprosimy na nią wszystkich ważnych, którzy decydują o finansach w tym kraju. Bo to budżet państwa w ponad 95 proc. zarabia na górnictwie. Gminy górnicze dostają zaledwie 4,2 proc. - mówił prezydent Stania, informując, że zapowiadana konferencja ma się odbyć 11 września.
Prezydent Rudy Śląskiej, Andrzej Stania dla nettg.pl: - Nie mam poczucia winy wobec górników. Opinie do planów ruchu są systematycznie wydawane. Była jedna dyskusyjna ściana w kopalni ,,Pokój", ale i na nią się zgodziłem pod pewnymi warunkami. Nie są więc potrzebne takie naciski, jak dzisiejsza demonstracja. Sądzę, że stawiane przez jej uczestników zarzuty, wynikają z niepełnej informacji. Mam dostateczną wyobraźnię, żeby wiedzieć, jakie są następstwa braku zgody dla planów ruchu. Uważam, że węgiel jest skarbem, którego nie można zmarnować. Za demonstrantami mogę też powtórzyć: Nigdy więcej Wałbrzycha.
W galerii: Manifestacja górniczych związków zawodowych pod Urzędem Miejskim w Rudzie Śląskiej, Ruda Śląska, 8 lipca 2010 r. (zdjęcia: Maciej Dorosiński - nettg.pl)