Ruchy Marcel i Jankowice fedrują węgiel tuż obok siebie. Kadra inżynieryjno-techniczna czuwa, aby robota szła bezpiecznie

fot: ARC

Załoga oddziału G-1 z należytą ostrożnością fedruje ścianę Z-2 w pokładzie 502/1

fot: ARC

Wybierają ścianę w ruchu Marcel kopalni ROW, w bezpośrednim sąsiedztwie ściany eksploatowanej w Jankowicach. Obie ściany dzieliło w początkowej fazie eksploatacji nieco ponad 200 m. Trzeba było zachować maksymalną ostrożność, aby całą tę operację przeprowadzić bezpiecznie.

Górnicy z oddziału G-1 ruchu Marcel kopalni ROW eksploatują od listopada ub.r. pokład 502/1 ścianą Z-2. Jej długość wynosi ok 155 m, ma wybieg 655 m, zaś wysokość furty eksploatacyjnej sięga średnio ok. 2,8 m.

– Fedrujemy ze średnim miesięcznym postępem ok. 115 m. To dobry wynik, pozwalający na zachowanie warunków koordynacji robót górniczych z ruchem Jankowice. Prowadzimy bowiem wydobycie w bezpośrednim sąsiedztwie ściany Z-3b w pokładzie 501/3 tejże kopalni. Wiadomo, bezpieczeństwo ma priorytet. Musieliśmy koordynować roboty górnicze. Takie są przepisy. Odległość pomiędzy frontami ścianowymi nie może być mniejsza niż 200 m. W przeciwnym razie z jednej ze ścian trzeba byłoby przerwać wydobycie, a taki scenariusz nie wchodził w grę – zwraca uwagę Aleksander Tomiczek, kierownik robót górniczych w ruchu Marcel. 

Cztery zmiany
Wyposażenie ściany stanowią sekcje obudowy zmechanizowanej Glinik 14/34 POz, kombajn FS400/1,0 oraz przenośnik zgrzebłowy Rybnik 850. Ściana prowadzona jest w systemie trzech zmian wydobywczych oraz jednej zmiany konserwacyjnej.

– W ścianie zastosowaliśmy charakterystyczne dla ruchu Marcel i praktykowane nieustannie od 2012 r. rozwiązania polegające na prowadzeniu sekcji obudowy zmechanizowanej w obu chodnikach przyścianowych, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo pracy zatrudnionej załogi, poprawia jej wydajność i co za tym idzie, zapewnia ciągłość wydobycia – dodaje Aleksander Tomiczek.

Co ciekawe, ściana w trakcie dotychczasowego biegu skróciła się o ok. 10 m, lecz przed samą likwidacją ulegnie wydłużeniu o 5 m. Roboty związane ze skracaniem i wydłużaniem przenośnika ścianowego oraz wyprowadzaniem i wprowadzaniem sekcji obudowy zmechanizowanej nie zawsze są zadaniem prostym do realizacji. Zwłaszcza gdy eksploatacji towarzyszą trudne warunki górniczo-geologiczne, w tym liczne deformacje obudowy chodnika nadścianowego Z-2, a także konieczność wykonywania dodatkowych wzmocnień. Ale i w takich sytuacjach załoga ruchu Marcel staje na wysokości zadania.

Odległość pomiędzy ścianami w obydwu ruchach w drugiej połowie marca przekroczyła już 350 m. Jeszcze w kwietniu planowane jest zakończenie eksploatacji ściany Z-2 po stronie ruchu Marcel.

Oddziałem G-1 kieruje sztygar oddziałowy Karol Ambroziak. Przodowymi są: Adam Brzezina, Dorian Klapuch, Łukasz Marcol oraz Bartosz Kieliszek. I to właśnie do nich należy dotrzymywanie głównych założeń koordynacji z sąsiednim ruchem Jankowice, poprzez zachowanie odpowiedniego postępu ściany. 

Zaufanie i zrozumienie
– Realizowanie zadań wydobywczych, dotrzymywanie głównych założeń koordynacji z sąsiednim ruchem Jankowice możliwe jest dzięki zaangażowaniu załogi oddziału G-1 oraz ścisłej współpracy z kadrą inżynieryjno-techniczną kopalni ROW, opartej na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu – potwierdza Karol Ambroziak.

A zatem raz jeszcze sprawdziła się koncepcja stworzenia jednej kopalni z czterech zakładów górniczych: Marcel, Jankowice, Chwałowice i Rydułtowy. Daje ona także możliwość swobodnej alokacji załóg – jeśli zajdzie taka potrzeba, a ponadto ułatwia pracę. Gwoli uzupełnienia – górnicy jednego z oddziałów ruchu Jankowice od pewnego czasu zjeżdżają do pracy szybem Marklowice I. Bliżej jest bowiem dotrzeć stamtąd na swoje stanowiska pracy, niż gdyby mieli korzystać z macierzystego szybu. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.