RPA: Działalność przestępcza wśród możliwych przyczyn eksplozji w kopalni złota

Spółka Harmony, będąca właścicielem kopalni złota Phakisa w RPA wciąż nie ustaliła co spowodowało eksplozję w wyrobisku, w wyniku której w zeszłym tygodniu śmierć poniosło czterech pracowników. Jedną z rozpatrywanych przyczyn tragedii jest działalność przestępcza – donosi miningweekly. O wybuchu informowaliśmy w nettg.pl

Władze spółki powiadomiły, że w kopalni miały już miejsce zatrzymania nielegalnych „górników”, którzy chcieli na własną rękę pozyskiwać cenny kruszec. Komisja badająca przyczyny eksplozji natrafiła w odległości ok. 900 metrów od jej centrum na ślady działalności górniczych „szabrowników”. Korzystają oni z pozyskiwanych na własną rękę materiałów wybuchowych i prawdopodobnie tego typu przedmioty znaleźli pracownicy kopalni po tym jak wznowiono w niej pracę.

Na początku czerwca w innej należącej do Harmony kopalni znaleziono ciała pięciu „nielegalnych górników”, którzy prawdopodobnie zginęli podczas samodzielnego wydobywania surowca.

W skutek zeszłotygodniowego wybuchu trzech górników poniosło śmierć na miejscu, jeden zmarł w szpitalu, a jeden wciąż w nim pozostaje w stanie określanym jako ciężki, lecz stabilny.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.