Małżeństwo stoi na chodniku i kłóci się zawzięcie. W pewnym momencie mąż woła:
- Uspokój się wreszcie! Po co się awanturujesz? Przecież ty się wcale nie liczysz!!!
- Jak to: ja się nie liczę?!
- Po prostu się nie liczysz i już! I zaraz ci to udowodnię...
Mąż zatrzymał przejeżdżającą właśnie taksówkę, a następnie zapytał kierowcę:
- Ile płacę za kurs na centralny?
- Dwadzieścia złotych.
- A jeśli pojadę razem z żoną?
- Tyle samo...
Mąż odwrócił się do żony i triumfalnie powiedział:
- No więc sama widzisz...
Uwaga, Barbórka idzie! Dlaczego tuż przed świętem pod ziemią dochodzi do tragedii?
Ależ ten czas leci. Zanim się obejrzymy, znowu spotkamy się na Barbórce. Oby tak się stało, bo przyszłości nie znamy. Dlatego zachowajcie w ciągu tych najbliższych tygodni wyjątkową czujność przy robocie.