Rozmowy na temat przyszłości górników z kopalni „Silesia”

Silesia 4 jech

fot: Jerzy Chromik

W 2007 r. kopalnia "Silesia" była wyceniana na 111,5 mln zł

fot: Jerzy Chromik

Warunki pracy są tematem rozmów jakie dziś (22 czerwca) prowadzą górnicy z kopalni „Silesia” i firmy energetycznej EPH mającej przejąć zakład należący dotychczas do Kompani Węglowej są – poinformowała „Rzeczpospolita”.

 

Do godziny 15.00 nie było jeszcze nic wiadomo na temat wyników rozmów. Już wcześniej związki zawodowe z kopalni mówiły, że zależy im na gwarancji pracy oraz o przeznaczeniu odpowiednich środków na bhp i sprzęt.

 

Związkowcy sygnalizowali, że jest duża szansa, że umowa społeczna zostania zawarta jeszcze przed umową sprzedaży kopalni.

 

Dla przypomnienia należy wspomnieć, że termin zbycia kopalni upłynął 17 czerwca br.. Obie strony czyli KW są i czeski koncern EPH postanowiły jednak wydłużyć proces do dnia 23 grudnia br. Pojawiły się jednak sygnały, że transakcja zostanie sfinalizowana przed planowanym terminem. Póki co na przeszkodzie stoi w tej chwili przeniesienie koncesji wydobywczej. Inne formalności są już bowiem załatwione – jest zgoda resortów skarbu i gospodarki na sprzedaż zakładu oraz zgoda UOKiK na przejęcie „Silesi” przez nowego inwestora.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.