Rosja przejmie rurę z Kazachstanu
Po wojnie w Gruzji Moskwa rozpoczęła ofensywę o przejęcie kontroli nad Caspian Pipeline Consortium (CPC) - głównym ropociągiem do eksportu ropy naftowej z Kazachstanu. - Jeśli do końca roku nie zapadnie decyzja o rozbudowie rury, to CPC może zbankrutować - zapowiedział we wtorek Michaił Barkow, wiceprezes koncernu Transnieft, który zarządza udziałami Rosji w konsorcjum. - CPC ma kolosalne zadłużenie, które może automatycznie wzrosnąć, jeśli nie zapadnie decyzja o rozbudowie ropociągu - stwierdził.
Długi na 1,5 tys. km CPC łączy pola naftowe w Kazachstanie z portowym terminalem w Noworosyjsku nad Morzem Czarnym. To jedyny ropociąg na terenie Rosji, którego nie kontroluje Transnieft, monopolista w eksporcie rosyjskiej ropy rurami - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
W kaspijski ropociąg zainwestowały głównie amerykańskie koncerny Chevron i ExxonMobil, aby pompować nim surowiec ze swoich wielkich pól naftowych w Kazachstanie. Na budowę takiego niezależnego ropociągu Moskwa zezwoliła za prezydentury Borysa Jelcyna. Ekipie Putina niezależna rura z Kazachstanu zawsze stała ością w gardle. Na ceremonię otwarcia CPC jesienią 2001 r. przyleciał amerykański sekretarz ds. energii Spencer Abraham, ale nie zjawił się żaden z rosyjskich VIP-ów.
Rura CPC pompuje teraz ok. 32 mln ton surowca rocznie - półtora razy więcej, niż zużywa Polska. Ale z pól w Kazachstanie płynie coraz więcej surowca i zachodnie koncerny chciałyby rozbudować kaspijską rurę, bo inaczej nie uda się wyeksportować kazachskiego \"czarnego złota\". Jednak Rosja przez kilka lat systematycznie blokowała nowe inwestycje, krok za krokiem zwiększając wpływ na zarządzanie rurą.
Najpierw Rosjanie domagali się, aby na czele CPC stanął menedżer z Transnieftu, który nie wydał ani grosza na rurę. W 2006 r. zachodnie koncerny zgodziły się na to, ale zgody na rozbudowę ropociągu nie dostały. Potem Moskwa zażądała, aby zachodnie koncerny obniżyły z 12 do 6 proc. oprocentowanie 5 mld dol. pożyczek, za które wybudowano rurę, i jednocześnie o 50 proc. podniosły opłaty za transport ropy. Po latach bojów o utrzymanie swoich zysków zachodni nafciarze dali za wygraną i przyjęli warunki Rosji. Wtedy Transnieft ogłosił, że i tak nie zgodzi się na rozbudowę kaspijskiej rury, dopóki nie powstanie kontrolowany przez Rosjan ropociąg przez Bułgarię i Grecję. Rura przez Bałkany pozwoli Rosjanom mieć w garści handel ropą wywożoną przez Morze Czarne z Rosji i Kazachstanu - podała \"GW\".
Opóźnienia z rozbudową CPC stały się problemem także dla Astany, bo nie można zwiększać wydobycia kazachskiej ropy, jeśli nie ma jak jej wyeksportować. Wiosną tego roku Kazachstan obiecał Rosji, że będzie dostarczać co rok 17 mln ton surowca do nowego ropociągu przez Bałkany - byle usunąć bariery dla rozbudowy CPC.
Ale i to nie wystarczyło. W połowie roku Oman, który ma 7 proc. udziałów CPC, ogłosił, że sprzeda je Rosjanom lub Kazachom. Kilka dni temu po wizycie prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w Kazachstanie klamka zapadła. Rosyjski minister energetyki Siergiej Szmatko zapowiedział, że w ciągu miesiąca Moskwa chce zakończyć targi z Omanem. Po tej transakcji Rosja będzie miała 31 proc. udziałów CPC - dość, by blokować strategiczne decyzje w tej firmie.
Dodatkowe szanse na zwiększenie wpływów Rosji na eksport kazachskiej ropy dał brytyjski koncern BP, który pośrednio ma 6,6 proc. udziałów CPC. Brytyjczycy uważali, że na rozbudowę CPC trzeba zaciągnąć nowe kredyty, i nie chcieli dokładać do interesu z własnej kieszeni. Kiedy Rosjanie zagrozili bankructwem CPC, BP spuściło z tonu i zapowiedziało, że albo sprzeda swoje udziały w kaspijskim ropociągu, albo odda je w zarząd Łukoilowi.
Efekt będzie podobny - rosyjska strona będzie kontrolować co najmniej połowę udziałów kaspijskiego ropociągu, decydując o powodzeniu inwestycji zachodnich nafciarzy w Kazachstanie i tempie rozwoju kazachskiej branży naftowej.