Rosja chce energetycznego połączenia z Polską

Rosja chce zbudować most energetyczny między Polską a Obwodem Kaliningradzkim. O projekcie mówi się od kilku lat, ale do tej pory nie było klimatu. Czy teraz klimat będzie? 

Rosyjskie plany są bardzo ambitne. I zapisane w strategicznym, rządowym dokumencie - przyjętym pod koniec lutego \"Planie rozwoju elektroenergetyki do 2020 r.\". Stwierdza on: Dla zabezpieczenia dostaw energii do Obwodu Kaliningradzkiego, w warunkach możliwego połączenia Polski i Litwy, przewiduje się wybudowanie podwójnej linii wysokiego napięcia między systemem polskim a systemem Kaliningradu, o napięciu 400 kilowoltów, która umożliwi handel energią między nimi, a także dostarczanie nadwyżki energii do krajów europejskich - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Łącznik o długości 120 kilometrów miałby zostać zbudowany w latach 2016-20. Kabel miałby moc przesyłową 1140 megawatów - tyle, ile produkuje średniej wielkości elektrownia. Kosztowałby ok. 250 mln euro. \"Gazeta\" próbowała dowiedzieć się czegoś więcej o rosyjskich planach, jednak ani w spółce Jantarenergo (sprzedającej prąd w Obwodzie Kaliningradzkim), ani w spółce FSK, która zarządza rosyjskimi sieciami energetycznymi, ani w rosyjskim ministerstwie energetyki nikt nie potrafił podać żadnych szczegółów. 

Tymczasem ekonomiczny sens megakabla stoi pod znakiem zapytania. O pomyśle sceptycznie wypowiadają się eksperci. - To sprawa bardzo dalekiej przyszłości - mówi Wasilij Konuzin, analityk rosyjskiego rynku elektroenergetyki w domu maklerskim Alemar.

Zdaniem Konuzina Rosja ma teraz inne problemy na głowie. Choć oficjalnie jest wciąż jest eksporterem energii elektrycznej, to w centralnej Rosji, zwłaszcza wokół Moskwy, prądu zaczyna brakować. Żeby przyciągnąć inwestorów - którzy wyłożą pieniądze na nowe moce i sieci - Rosjanie liberalizują swój rynek i sprzedają elektrownie, także zagranicznym spółkom. W ciągu najbliższych kilkunastu lat na inwestycje w elektroenergetykę ma pójść ok. 150 mld dol. - I dopiero kiedy program inwestycyjny zostanie wykonany, będzie można myśleć o budowie kabla łączącego Polskę z Obwodem Kaliningradzkim - konkluduje Konuzin.

Sceptyczny jest też prof. Władysław Mielczarski, unijny koordynator budowy energetycznego mostu polsko-litewskiego. - Skąd wziąć prąd do tego kabla? W Kaliningradzie takiej ilości mocy na eksport nie będzie, a z głębi Rosji też trudno ją doprowadzić, bo systemy krajów bałtyckich już teraz są przeciążone. Kiedy wybudujemy most z Litwą, można przeanalizować budowę łącznika z Kaliningradem, ale jako inżynier uważam, że to mało realne - dodaje.

Budową wielkiego mostu energetycznego Polska - Rosja nie jest zainteresowana spółka PSE-Operator, który zawiaduje sieciami wysokiego napięcia w Polsce. Oprócz mostu polsko-litewskiego PSE-Operator skupia się na inwestycjach w łączniki między Polską i Ukrainą oraz Polską i Niemcami. Każdy most będzie kosztował kilkaset milionów euro. - Nad połączeniem z Kaliningradem nie pracujemy - powiedziała \"Gazecie\" prezes PSE-Operatora Stefania Kasprzyk.

Większe szanse powodzenia ma za to inny, znacznie skromniejszy projekt energetycznego połączenia Rosji i Polski. Chodzi o most o napięciu 110 kilowoltów łączący Braniewo z rosyjskim Mamonowem. Jego moc nie przekraczałaby kilkudziesięciu megawatów. Jako że ten most łączyłby sieci niskich napięć, nie budowałby go PSE-Operator, ale koncern Energa. Firma dostarcza prąd m.in. w Gdańsku, Elblągu i Olsztynie, czyli w regionach graniczących z Obwodem Kaliningradzkim. - Każde dodatkowe połączenie ma sens, gdyż wpływa na poprawę bezpieczeństwa energetycznego i pewności zasilania - mówi rzecznik Energi Beata Ostrowska.

Mniejszy most byłby też na rękę Rosjanom. Obecnie, znaczna część prądu dla Obwodu Kaliningradzkiego pochodzi z litewskiej elektrowni jądrowej w Ignalinie. Ma ona być wyłączona w 2009 r., więc mieszkańcy Obwodu stoją przed groźbą deficytu prądu. Rosjanie budują co prawda w Kaliningradzie nową elektrownię gazową (TEC-2), ale energię i tak trzeba będzie sprowadzać z głębi Rosji. Połączenie z Polską byłoby więc dla Kaliningradu dodatkowym zabezpieczeniem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Szpital w Bytomiu czasowo wstrzymuje przyjęcia. Powodem braki kadrowe

Od 19 do 31 sierpnia Oddział Chorób Wewnętrznych Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu czasowo wstrzymuje przyjęcia pacjentów. Ograniczenie dotyczy zarówno przyjęć planowych, jak i nagłych. Powodem jest niewystarczająca liczba lekarzy specjalistów chorób wewnętrznych. - Obecna obsada lekarska nie pozwala na zapewnienie całodobowej opieki medycznej wymaganej do funkcjonowania oddziału - zaznaczają w Urzędzie Miejskim w Bytomiu. 

Emisje gazów cieplarnianych w UE znów w górę. Napędza je sektor energetyczny

W pierwszym kwartale 2026 roku sezonowo skorygowane emisje gazów cieplarnianych w gospodarce Unii Europejskiej wzrosły o 0,3 proc. kwartał do kwartału, osiągając poziom 837 mln ton ekwiwalentu CO₂ – poinformował Eurostat. Wzrost ten nastąpił przy stabilnym PKB UE, podczas gdy w ujęciu rok do roku emisje spadły o 1,2 proc., a gospodarka rozrosła się o 0,8 proc.

Czarne złoto kontra OZE? Wiatraki dają radę, ale prądu z węgla nadal najwięcej

W lipcu źródła odnawialne pracowały ze średnią mocą 8,0 GW co stanowiło 41,5% miksu. Oznacza to wzrost względem czerwca 2026 r. o 9,9% oraz o 24,0 % względem lipca 2025 r. W tym czasie paliwa kopalne, czyli węgiel kamienny, brunatny i gaz dały 46 % proc. energii. Ciągle bardzo dużo, ale spadek jest widoczny.

Zetki nie czekają na lepsze czasy. Chcą zawalczyć o wyższe zarobki

Niemal co druga osoba z pokolenia Z dobrze ocenia swoją sytuację na rynku pracy, ale młodzi z dużym realizmem patrzą w przyszłość. Tylko 15 proc. spodziewa się, że w kolejnym roku ich pozycja zawodowa się poprawi. Nie oznacza to jednak braku ambicji. Z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że więcej niż co trzeci młody Polak planuje zmianę pracy, a niemal siedmiu na dziesięciu chce zawalczyć o wyższe zarobki.