Rosja broni bombami monopolu energetycznego
Już kilkanaście godzin po ataku na Gruzję w świat poszły informacje, że Rosjanie uszkodzili ropociąg, którym płynęła azerska ropa naftowej z Baku do gruzińskiego portu Supsa nad Morzem Czarnym. To właśnie tą rurą mieliśmy dostawać ropę do polsko-ukraińskiego ropociągu Odessa - Brody - Gdańsk. Rura do Supsy zdążyła popracować zaledwie kilka miesięcy po dwuletniej przerwie - napisała we wtorek \"Gazeta Wyborcza\".
Rosjanie zaprzeczali doniesieniom o bombardowaniu, ale reporterzy agencji Reuters dotarli do gruzińskiego miasta Akhali-Samgori tuż przy granicy z Azerbejdżanem i na własne oczy oraz dzięki relacjom świadków mogli się przekonać, że było inaczej - poinformowano w depeszy w ostatni piątek.
Zaledwie 15 metrów od ropociągu w ziemi zieją leje po rosyjskich bombach, największy o średnicy ośmiu metrów i głęboki na trzy metry - zaświadczają dziennikarze Reutersa. - Jednego dnia zrzucili 42 bomby - opowiadają okoliczni mieszkańcy.
Czy rosyjscy piloci nie umieli trafić w ropociąg, czy wręcz przeciwnie - wykonali zadanie z chirurgiczną precyzją, zrzucając bomby tak, by stworzyć zagrożenie, ale nie uszkodzić rury? Tak czy siak, swoje osiągnęli - w połowie sierpnia kurek na ropociągu znów zakręcono i nie wiadomo, kiedy ropa znów tędy popłynie.
Rura Baku - Supsa to być albo nie być energetycznej niezależności Europy Środkowej, w tym i Polski. Tędy właśnie miała popłynąć ropa z Azerbejdżanu. Z Supsy tankowcami miała trafić do Odessy, a stąd ropociągiem do Brodów i dalej do Czech i Polski. Taki plan uzgodnili prezydenci Polski, Ukrainy, Gruzji, Azerbejdżanu i Litwy.
Państwa UE w Europie Środkowej są dziś najbardziej w całej UE uzależnione od dostaw z Rosji i poznały smak tej zależności. Gdy Orlen wygrał z rosyjskimi rywalami przetarg na przejęcie litewskiej rafinerii w Możejkach, na terenie Rosji błyskawicznie doszło do awarii ropociągu Przyjaźń do Litwy. Kurek do Możejek jest zakręcony już od dwóch lat, a Możejki muszą sprowadzać ropę przez morze - a więc drożej. W zeszłym roku wszystkie środkowoeuropejskie rafinerie zadrżały, bo skłócona z Białorusią Moskwa na kilka dni wstrzymała tłoczenie ropy rurami Przyjaźni. W lipcu tego roku problem z ropą mieli z kolei Czesi. Spekulowano, że może to być kara za podpisanie przez Pragę z Amerykanami umowy o tarczy antyrakietowej albo ostrzeżenie przed poparciem dla ropociągu Odessa - Brody.
Wojna w Gruzji stanowiła kolejne ostrzeżenie dla Europy Środkowej. - Rosja daje nam sygnał, że chce utrzymać swój monopol energetyczny i nie życzy sobie alternatywnych dróg dostaw energii ze Środkowego Wschodu do Europy - powiedział premier Czech Mirek Topolanek przed zwołanym w poniedziałek nadzwyczajnym szczytem UE. Jego zdaniem tę kolejną wojnę z Rosją o rury UE przegra, jeśli w końcu nie zacznie prowadzić wspólnej polityki energetycznej - podała \"GW\".
W międzynarodowej firmie Sarmatia, która zajmuje się przygotowaniem dostaw azerskiej ropy ropociągiem Odessa - Brody - Gdańsk, optymizm nie gaśnie. - Po wojnie w Gruzji wzrosła determinacja do projektu - powiedział nam prezes Sarmatii Marcin Jastrzębski. W grudniu zgodnie z planem na kolejnym szczycie prezydentów w Baku zostanie przedstawiony plan dostaw kaspijskiej ropy przedłużonym do Polski ropociągiem z Ukrainy.
Dużo więcej szczęścia miał o wiele większy ropociąg Baku - Tbilisi - Ceyhan (BTC), jedyne całkowicie niezależne od Rosji połączenie ze złożami na terenie b. ZSRR. Pompuje on przez Gruzję azerską ropę naftową do tureckiego terminalu Ceyhan nad Morzem Czarnym. Stamtąd tankowce rozwożą ją na cały świat. Ropa z tej rury zaspokaja aż 1 proc. zapotrzebowania świata.
BTC stanął na dwa dni przed wybuchem wojny z powodu eksplozji tłoczni na tureckim odcinku. Kurdyjscy partyzanci utrzymują, że to ich dzieło, ale tureckie władze twierdzą, że nie ma na to dowodów. Od tygodnia BTC znów tłoczy ropę. - Ale tranzytowa droga przez Gruzję, dotąd traktowana jako stosunkowo bezpieczna i niezawodna, teraz jest postrzegana jako wrażliwa i zagrożona przez konflikty regionalne - mówi Edward Chow, ekspert amerykańskiego Center for Strategic and International Studies.
Dokąd teraz płynie azerska ropa? Do Rosji. Baku nie miało wyboru, bo w trakcie wojny z Gruzją stanęły przecież dwa gruzińskie ropociągi i zniszczeniu uległy linie kolejowe. Aby nie zniszczyć szybów naftowych, Azerbejdżan musiał gdzieś ropę wysłać. Trzeba więc było odkręcić kurek na zamkniętym od lat ropociągu z czasów ZSRR, którym azerską ropę wysyła się do Rosji.
A jeszcze w czerwcu prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew namawiał prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa do rozwoju współpracy Rosji i Azerbejdżanu w branży paliwowej... - przypomniała \"GW\".