Rondo w Sosnowcu otrzyma imię „Solidarności”

Rondo przy ul. Wojska Polskiego w Sosnowcu-Niwce będzie nosić imię „Solidarności”. Uroczystość nadania imienia odbędzie się w najbliższą niedzielę (20 czerwca) – poinformował portal nettg.pl Wojciech Gumułka rzecznik śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” .

Inicjatywa nadania imienia rondu wyszła od związkowców z Solidarności z kopalni Kazimierz-Juliusz. - W trzydziestą rocznicę powstania Solidarności w ten sposób chcemy podkreślić rolę naszego związku w przemianach w Polsce. W Sosnowcu działało i wciąż działa wiele silnych organizacji związkowych, o tym też trzeba przypominać - powiedział Grzegorz Sułkowski, przewodniczący Solidarności w Kazimierzu-Juliuszu.

Niedzielne uroczystości rozpoczną się o godz. 12:00 mszą św. w kościele pw. Jana Chrzciciela. Nabożeństwu przewodniczyć będzie ks. bp Piotr Skucha. Po mszy szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Piotr Duda wraz z prezydentem Sosnowca Kazimierzem Górskim odsłonią stojący przy Rondzie Solidarności obelisk, upamiętniający trzydziestą rocznicę powstania NSZZ „S”.

To kolejna w ostatnich miesiącach w naszym regionie uroczystość nadania imienia „Solidarności” miejskiemu placu czy rondu. Imię związku noszą już m. in. plac przed kopalnią Wujek w Katowicach i rondo w Czechowicach-Dziedzicach. Wkrótce podobne uroczystości zaplanowane są w Jaworznie i Tarnowskich Górach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.