Roman Olma: Nie żałuję dokonanego wyboru
fot: Ryszard Stelmaszczyk
fot: Ryszard Stelmaszczyk
Co zadecydowało o tym, że wybrał Pan pracę w kopalni?
- W 1980 r., będąc na trzecim roku studiów na Wydziale Automatyki i Informatyki Politechniki Śląskiej (specjalność: elektroniczne urządzenia cyfrowe), zdecydowałem się na stypendium fundowane przez będącą wówczas w budowie kopalnię „Kaczyce-Suszec-Pawłowice”. W tym czasie płace w górnictwie były bardzo atrakcyjne, a poza tym mieszkałem dosyć blisko mojego przyszłego miejsca pracy. Najważniejszym jednak powodem zatrudnienia się w kopalni była możliwość pracy zgodna z moimi zainteresowaniami. Należy bowiem pamiętać, że lata 80. to okres, w którym na szeroką skalę w przemyśle zaczęły być stosowane urządzenia elektroniczne, zarówno analogowe, jak i cyfrowe. W branży górniczej pojawiły się na przykład pierwsze elektroniczne układy sterownia maszyn wyciągowych, systemy dyspozytorskie, systemy kontroli parametrów produkcji czy bezpieczeństwa pracy.
Nigdy nie miał Pan wątpliwości, że był to właściwy wybór?
- Myślę, że każdy człowiek ma wątpliwości. Należy pamiętać, że w tym czasie możliwości znalezienia ciekawej i dobrze płatnej pracy były ograniczone. Gdybym miał wybierać dzisiaj, mając doświadczenie i wiedzę, jakie posiadam, na pewno brałbym pod uwagę również inne możliwości. Chcę jednak podkreślić, że nie żałuję dokonanego wyboru.
Teraz jest Pan zastępcą dyrektora w kopalni. Jaka była droga do tego stanowiska?
- Zaczynałem w sierpniu 1982 r. jako stażysta w kopalni „Kaczyce”, wtedy w budowie (od 1986 r. KWK „Morcinek”), w dziale energo-maszynowym. Pracowałem tam do 2000 r. W tym okresie zdając konieczne egzaminy w OUG Rybnik oraz w OUG Tychy, uzyskałem kwalifikacje osoby dozoru ruchu, kolejno: niższego, średniego i wyższego. To umożliwiło mi pełnienie różnych, coraz bardziej odpowiedzialnych funkcji: dozorcy, sztygara zmianowego, sztygara oddziałowego, nadsztygara, głównego elektryka i kierownika działu energo-maszynowego. W marcu 2000 r. przeszedłem do pracy w kopalni „Zofiówka”, gdzie objąłem stanowisko kierownika działu inwestycji, a później głównego inżyniera ds. przygotowania produkcji i rozwoju kopalni. Od października 2008 r. jestem zastępcą dyrektora ds. inwestycji i rozwoju kopalni. Funkcja głównego inżyniera ds. przygotowania produkcji skłoniła mnie do podjęcia w 2003 r. studiów w trybie indywidualnym na Wydziale Górnictwa i Geologii w Politechnice Śląskiej. Ukończyłem je w 2005 r. Oprócz zdobycia dyplomu magistra inżyniera, umożliwiło mi to złożenie egzaminu w Wyższym Urzędzie Górniczym i uzyskanie kwalifikacji kierownika ruchu zakładu górniczego wydobywającego węgiel kamienny.
„Zofiówka” ma przed sobą optymistyczną przyszłość. Pan jest w dużym stopniu odpowiedzialny za realizację planów rozwoju kopalni. Czy to trudne wyzwanie?
- Należy podkreślić, że obecny zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej, dążąc do rozbudowy kopalń, kontynuuje zamierzenia swoich poprzedników. Jeżeli chodzi o „Zofiówkę”, to jej przyszłość, udokumentowana w postaci projektów i programów sięga w pierwszym etapie 2042 r., zaś w drugim, końca XXI wieku. Uważam, że dzięki spójnej polityce zarządu JSW, kierownictwa kopalni, władz samorządowych oraz nadzoru górniczego, zrealizujemy plany rozwoju, nie tylko „Zofiówki”, ale całej spółki. Niemniej jednak wszyscy podchodzimy do tego zagadnienia z dużym respektem i ostrożnością.
Które z planowanych inwestycji są według Pana najważniejsze i, mimo problemów ze sprzedażą węgla koksowego, muszą być zrealizowane?
- Aktualnie w kopalni „Zofiówka” są realizowane cztery zadania inwestycyjne o charakterze strategicznym: budowa poziomu 1080, tworzenie kopalni zespolonej, wykorzystanie nowoczesnej techniki strugowej do eksploatacji cienkich pokładów oraz udostępnienie i późniejsza eksploatacja złoża w polu „Bzie Dębina 1 – Zachód”. Te przedsięwzięcia inwestycyjne pozwolą na przedłużenie uzasadnionego ekonomicznie okresu działalności kopalni oraz realizację polityki zatrudnieniowej, gwarantującej stabilizację społeczną i gospodarczą w regionie.
Może Pan w skrócie scharakteryzować te inwestycje?
- Zacznę od poziomu 1080. Dzięki tej inwestycji udostępnione zostaną pokłady węgla, których eksploatacja z wykorzystaniem poziomu 900 byłaby niemożliwa z uwagi na wyczerpane możliwości przewietrzania wyrobisk oraz wzrastające wraz z głębokością zagrożenia naturalne, w tym szczególnie klimatyczne. Z poziomu 1080 projektowana jest w latach 2015–2042 eksploatacja złoża w 12 pokładach, 140 ścianami. Kopalnia wydobędzie tam około 53 mln ton węgla ortokoksowego. Koncepcja utworzenia kopalni zespolonej, zakładającej połączenie kopalń: „Borynia”, „Jas-Mos” i „Zofiówka”, powstała na skutek stopniowego wyczerpywania się zasobów węgla w ich obszarach górniczych i konieczności optymalizacji procesu produkcyjnego. Ze względu na centralne położenie kopalni „Zofiówka”, będzie ona pełnić funkcję zakładu głównego, przejmując z czasem w pełni transport urobku na powierzchnię i jego przeróbkę mechaniczną. Połączenia technologiczne uproszczą strukturę organizacyjną kopalń, pozwolą optymalnie wykorzystać zasoby ludzkie oraz środki techniczne, umożliwią także stopniową likwidację zbędnej infrastruktury wraz z postępującym zmniejszaniem się zdolności wydobywczych.
Kopalnia chce sięgnąć po węgiel zalegający w niskich pokładach, wykorzystując nowoczesną technikę strugową. Co o tym zadecydowało?
- Zdecydowaliśmy się na to, mając na względzie optymalne wykorzystanie zasobów w polu macierzystym kopalni. Dlatego planujemy wydobycie węgla z pokładów cienkich, z zastosowaniem techniki strugowej. Wytypowaliśmy osiem takich pokładów o miąższości od 1 do 1,5 m. Szacujemy, że możemy z nich wydobyć ponad 3 mln ton węgla. W pierwszej ścianie B-1, w pokładzie 406/1 trwają obecnie prace związane ze zbrojeniem. Planujemy, że zakończą się w sierpniu tego roku. Eksploatacja z zastosowaniem techniki strugowej powinna rozpocząć się na przełomie 2009–2010 r. Kopalnia zakłada uzyskanie wydobycia dobowego ze ściany B-1 w ilości minimum 3000 ton na dobę.
Największą inwestycją jest jednak udostępnienie i przemysłowe wykorzystanie zasobów ze złoża w polu „Bzie Dębina 1 – Zachód”.
- Tak. Udostępnienie i przemysłowe wykorzystanie tych zasobów to nasze podstawowe działanie, mające na celu wydłużenie zdolności produkcyjnej kopalni „Zofiówka”. Do głębokości 1300 m udokumentowano tam zasoby bilansowe węgla w wielkości prawie 600 mln ton. W opracowanym projekcie zagospodarowania złoża, obejmującym eksploatację do 2042 r., zasoby przemysłowe udostępnione robotami górniczymi na poziomie wydobywczym 1110 określone zostały w wysokości 139,6 mln ton, zaś zasoby operatywne w wysokości 94,9 mln ton. Na poziomie 1110 przewiduje się uruchomienie ścian wydobywczych, zlokalizowanych w 12 pokładach. Średnie wydobycie ma wynieść początkowo 1200 ton na dobę, a docelowo w 2030 r. – 12 tys. ton na dobę. Obecnie, zgodnie z nadaną kopalni koncesją, prowadzone są roboty związane z udostępnieniem poziomu 1110 oraz rozpoczęciem głębienia szybu 1-Bzie.
Na brak zajęć dzisiaj i w przyszłości nie będzie Pan narzekał. Po dniówce, w weekendy stara się pan nie myśleć o kopalni?
- Od wiosny do jesieni po pracy zajmuję się ogrodem. Jest w nim wiele urozmaiconej pracy, którą lubię wykonywać, która przynosi mi wiele satysfakcji i pozwala mi się odprężyć. Gdy wracam z kopalni lubię też siąść w ogrodzie, delektując się książką i urokami natury. Jeżdżę trochę na rowerze i pływam. Zimą często poluję, ale nie po to, aby strzelać do zwierzyny. Las w zimowej scenerii jest naprawdę piękny, umożliwia bezpośredni kontakt z naturą, stwarza klimat do rozmaitych przemyśleń. Weekendy staram się spędzać z rodziną, planując wyjścia do teatru, kina oraz na ciekawe imprezy okolicznościowe.