Rolnicy mogą stracić na elektrowniach wiatrowych

Rolnicy w północnej i zachodniej Polsce podpisują niekorzystne umowy na dzierżawę ziemi pod elektrownie wiatrowe. W przypadku wycofania się z kontraktu, grozi im bankructwo - informuje \"Nasz Dziennik\".

Według gazety, na terenie północnego Mazowsza oraz Warmii i Mazur aktywna jest spółka Nowa Era z Gdyni, która podpisała przedwstępne umowy z rolnikami w kilku gminach. W niektórych wsiach umowy podpisali z nią niemal wszyscy rolnicy, którym to zaproponowano.

W zamian za zgodę na dzierżawienie ziemi rolnikom proponowano roczny czynsz w wysokości ok. 2,4 tys. euro. Niektórzy liczyli na więcej pieniędzy, bo na ich gospodarstwach miałoby stanąć kilka wiatraków. Według gazety, rolnicy nie zauważyli, że wymieniona w umowie kwota 2,4 tys. euro przysługuje nie na jeden wiatrak, tylko na jeden megawat zainstalowanej mocy.

Prawnik Andrzej Godlewski, któremu \"ND\" pokazał treść umowy, zwrócił uwagę na wysokość odszkodowania w razie odstąpienia od umowy. Jest to 900 tys. zł. Ponadto, zgodnie z umową, rolnicy nie mogą stawiać żadnych budynków w odległości 600 metrów od projektowanej elektrowni wiatrowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.