Rocznica katastrofy w chorzowskiej kopalni Barbara-Wyzwolenie

1494793573 chorzow rynek um chorzow

fot: UM w Chorzowie

Przygotowania do gruntownej przebudowy chorzowskiego rynku rozpoczęły się w 2012 r. remontem estakady, rok temu ukończono m.in. centrum przesiadkowe

fot: UM w Chorzowie

Ogień, który wymknął się całkowicie spod kontroli, w ciągu kilku godzin pochłonął życie ok. setki górników. W marcu minęła kolejna rocznica najtragiczniejszej katastrofy w historii powojennego górnictwa węglowego.

Dramat rozpoczął się podczas popołudniowej zmiany, 21 marca 1954 r. W chorzowskiej kopalni Barbara-Wyzwolenie pod ziemią pracowało niespełna 400 górników. Ogień pojawił się w pokładzie 501 ok. godz. 19.00, a przyczyną było najprawdopodobniej zaprószenie od lampy karbidowej wiszącej pod obudową chodnika, inne teorie mówią o samozapłonie węgla.

Pożar wybuchł w rejonie wdechowego szybu wentylacyjnego, którym wpływa świeże powietrze. To spowodowało błyskawiczne rozprzestrzenianie się pożaru. Kilkuset pracujących pod ziemią górników znalazło się w śmiertelnej pułapce. Ogień odciął im najkrótszą drogę ucieczki – mimo prób wydostania się innymi chodnikami, szybko dościgały ich trujące dymy i gazy pożarowe. Ludzie ginęli nie tylko od zatrucia czy uduszenia, ale również od wysokiej temperatury. Skalę dramatu pogłębił dodatkowo fakt, że przestała działać wentylacja – nie wiadomo, czy została wyłączona przez przypadek przez któregoś z górników, czy po prostu na skutek pożaru odcięte zostało zasilanie wentylatorów.

Pod ziemią zapanował całkowity chaos. Górnicy próbując uciec gubili drogę, bądź to na skutek miejscami spowodowanej zadymieniem zerowej widoczności, bądź na skutek paniki. Taki los spotkał pięćdziesięcioosobową grupę górników, która próbowała uciec w kierunku oddalonego o 1,5 kilometra szybu Maria. W zadymionym przekopie nie zdołali nawet przebiec 200 m, zginęli po 2-3 minutach. Jeszcze inni umierali całkowicie nieświadomi od zatrucia tlenkiem węgla w rejonach znacznie oddalonych od pożaru, bo nikt nie zdążył ich powiadomić o tragedii i w porę wycofać.

Akcja ratunkowa rozpoczęła się po ok. dwóch godzinach od pojawienia się ognia, a jako pierwsi wzięli w niej udział górnicy z kopalń: Polska, Siemianowice, Rozbark, Kleofas. Kolejne próby dotarcia w rejon pożaru kończyły się niepowodzeniem, a chaos w działaniach ratowniczych pogłębiał brak koordynacji akcji, map układu wyrobisk i przewodników znających chorzowską kopalnię. W ciągu pierwszych czterech dni akcji ratownicy wydobyli najwięcej, bo ponad 50 ofiar. O skali tragedii, rozmiarach zniszczeń dokonanych przez ogień i trudności w prowadzeniu akcji ratunkowej może świadczyć fakt, że ostatnie zwłoki zostały wydobyte dopiero po niespełna dwóch tygodniach. Natomiast przewietrzanie i odgazowanie wyrobisk zajęło ponad 30 dni, a wychładzanie pola pożarowego – dwa miesiące.

Od początku komunistyczne władze starały się zbagatelizować rozmiar dramatu, który rozegrał się pod ziemią. Kilka dni po wybuchu pożaru w prasie pojawiły się informacje o 45 ofiarach. Później stopniowo docierały wiadomości o kolejnych, aż w końcu oficjalny bilans zamknięto liczbą wynoszącą 81 osób. Dziś historycy są zgodni, że ta liczba została zaniżona. Jak podają, podziemny pożar najprawdopodobniej pochłonął życie ponad 100 osób, choć niektórzy mówią nawet o 120 górnikach. Władze skrzętnie ukrywały również fakt, że wśród ofiar byli więźniowie polityczni z Ośrodka Pracy Więźniów w Bytomiu-Łagiewnikach, wykorzystywani jako tania siła robocza.

W cieniu dramatu kilkuset osób, członków rodzin, które straciły swoich bliskich w pożarze, rozegrał się też dramat jednostki. Komunistyczne władze za wszelką cenę chciały przedstawić pożar jako wynik sabotażu i złej woli pojedynczej osoby. Na kozła ofiarnego wybrały Emanuela Drużbę, głównego mechanika. Drużba, którego oskarżono o celowe podłożenie ognia, w ciągu kilku miesięcy spędzonych w areszcie stracił zdrowie, zanim taki scenariusz wykluczyła ekspertyza jednego z profesorów AGH.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.