Robota tylko dla odważnych

fot: ARC

Ratownicy górniczy z PG Silesia podczas treningu w komorze ćwiczeń

fot: ARC

Ratownicy z PG Silesia spędzili w akcji ratowniczej w kopalni Mysłowice-Wesoła 7 dni, przechodząc nie tylko solidny sprawdzian umiejętności, ale również prawdziwą lekcję pokory. Przyszło im bowiem pracować ramię w ramię z kolegami, którzy otarli się o śmierć.

Jerzy Sznel jest kierownikiem Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego w czechowickiej Silesii. To, co przeżył wraz ze swymi ratownikami podczas akcji w Mysłowicach-Wesołej, zamyka w kilku słowach komentarza: wysoka temperatura, duża wilgotność, ogromne zadymienie i niesamowita determinacja w działaniu.

Do akcji ratowniczej w kopalni Mysłowice wybrał najlepszych spośród swoich ratowników - czterech górników, elektryka, mechanika sprzętu ratowniczego i dyspozytora. Każdy zabrał z sobą 30 kg sprzętu. Nic nadzwyczajnego. To normalka w przypadku pożaru na dole kopalni.

Muszą czuwać
- Akcja ratownicza toczyła się dwutorowo. Jedni usiłowali dotrzeć do zaginionego górnika, drudzy budowali tamy przeciwwybuchowe. My byliśmy w tej drugiej grupie, na poziomie 665 m. Praca zajmowała nam średnio ok. 11 godzin dziennie. Dużo rozmawialiśmy z kolegami z Mysłowic - kilku z nich w dniu wypadku widziało się z poszkodowanymi i z zaginionym kolegą. Inni w momencie wybuchu znajdowali się blisko jego epicentrum. Pomagali ratować rannych, niektórzy cudem uszli z życiem. Opowiadali o tym, nie szczędząc szczegółów, często bardzo drastycznych. W takich sytuacjach trzeba mieć mocną psychikę, zwłaszcza gdy ma się przed sobą kolejnych kilkadziesiąt godzin ciężkiej pracy - przyznaje Jerzy Sznel.

Każdy z członków jego zastępu ma nadzieję, że podobna akcja jak ta w Mysłowicach-Wesołej nie zdarzy się w jego macierzystym zakładzie. Ale to tylko pobożne życzenia. Wszyscy mają świadomość, że w kopalni jest IV, najwyższy stopień zagrożenia metanowego.

- Dlatego musimy czuwać. To jest nasze zadanie. Na każdej zmianie w podziemnych wyrobiskach obecne są dwa zastępy ratownicze. Kontrola trwa bez przerwy, przez 24 godziny na dobę - wyjaśnia szef KSRG w PG Silesia.

Czechowicka kopalnia wyposażona jest w systemy metanometrii i ceometrii automatycznej. Specjalistyczne urządzenia do mierzenia poziomu stężenia gazów w atmosferze rozmieszczone są w kluczowych punktach sieci wentylacyjnej, inne mierzą prędkość przepływu powietrza i ciśnienie panujące w podziemnych wyrobiskach. Najnowocześniejszy sprzęt jest w stanie automatycznie wyłączyć zasilanie maszyn, gdy poziom metanu zbliża się do niebezpiecznej granicy. Zapyta więc ktoś, gdzie w tej sytuacji jest miejsce dla ratownika, skoro nad wszystkim czuwają automaty? Jerzy Sznel nie ma wątpliwości.

- Miejsce ratownika jest zawsze na pierwszej linii frontu. Czuwanie nad prawidłowym przebiegiem odmetanowania ścian, izolowanie zrobów chodników przyścianowych, zatłaczanie antypirogenów w zroby ścian - to są najbardziej odpowiedzialne i najcięższe prace, które wykonują ratownicy. A zatem system jest po to, aby mierzył i wyłączył napięcie, a my mamy obowiązek tak prowadzić ruch ścian i przodków, żeby ten metan zawsze znajdował bezpieczne ujście - wyjaśnia tajniki ratowniczego fachu.

Ważne jest doświadczenie
Lecz bezpieczeństwa górniczych załóg nie można opierać jedynie na ratownikach pełniących dyżury w KSRG. Dlatego wśród 105 górników, którzy zostali przyjęci do ratowniczej elity, są jeszcze pracownicy poszczególnych oddziałów, wreszcie osoby dozoru ruchu kopalni. Muszą być zawsze gotowi do akcji.
Jerzy Sznel docenia zaangażowanie swoich podwładnych. Podkreśla jednak ogromną wagę doświadczenia zawodowego.

- Mamy młodą załogę. Tymczasem ratownictwo to dziedzina, w której liczy się przede wszystkim doświadczenie. Wiedza i zapał nie wystarczają. Dlatego zawsze powtarzam, że w Silesii znajdujemy się na etapie budowania ratowniczej kadry. Cieszy mnie za to niezwykła odpowiedzialność, z którą nasi ratownicy podchodzą do swoich obowiązków. Dbają o swoją przydatność do służby i są pełni poświęcenia - dodaje.

Nie trzeba wcale brać udziału w akcji, aby posmakować prawdziwego ratownictwa. Dobrze o tym wie Grzegorz Kieloch, ratownik z PG Silesia. Kilka tygodni temu uczestniczył w przygotowaniach do planowanej akcji otwarcia chodnika podścianowego ściany 103. Należało udrożnić wyrobisko na potrzeby nowo projektowanej ściany 102 - otworzyć je, przewietrzyć i spenetrować. Wydawałoby się - zwykła robota. Kiedy jednak drogę zagrodziła ratownikom głęboka woda, trzeba było podjąć szybką decyzję, co robić dalej. Grzegorz Kieloch długo się nie zastanawiał. Zanurzył się w niej po pas. To on uruchomił pompy. Za pełen profesjonalizm w podejściu do pracy został wyróżniony tytułem Pracownika Miesiąca - nagrodą prezesa PG Silesia, przyznawaną osobom wykonującym swoją pracę ze szczególnym zaangażowaniem.

A jakie wnioski czechowiccy ratownicy wyciągnęli z akcji w kopalni Mysłowice-Wesoła, gdzie przyszło im współdziałać z kolegami z innych kopalń? Ich zdaniem dla polskiego ratownictwa górniczego niezbędne jest ujednolicenie stosowanego sprzętu. Jak powiadają - różne typy aparatów, masek i wyposażenia wprowadzają pewien chaos, zwłaszcza w akcjach zakrojonych na tak szeroką skalę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.