Robimy się misiowaci

Rozmowa z Jackiem Łapotem z kabaretu Długi

Wielbiciele radiowej audycji „Parafonia” pamiętają rozmowy intymne Ewci i Miśka, które prowadziłeś na antenie z Ewą Cichocką. Dlaczego mężczyźni nie lubią, gdy się do nich mówi „Misiu”?

Jak wiadomo, świat składa się z samców i samic, dobierających się w pary. Nie powiem, że się parzą, bo to może być czytane przed godziną 23. Niestety, w pewnym momencie następuje efekt przyzwyczajenia, namiętność opada, a pozostaje samo przywiązanie, ciepłe futerko. Od tego momentu zaczynamy się robić misiami. A przecież każdy mężczyzna chciałby być postrzegany jako młody byczek, a nie grubiutki misio. Z drugiej strony używanie określenia „misio”, to zemsta kobiet za „myszkę” albo „kotka”. Mam takiego znajomego, który dobierał sobie kobiety – żonę i kochanki – według imienia. Nawet córce nadał to samo imię, żeby mu się nie myliło. Inni mężczyźni, mniej przebiegli, zwracają się do kobiet za pomocą słowa „myszko”, co podobno jeszcze bardziej denerwuje panie, niż „misiu” mówione do nas.

Kabaret Długi ze swoją 30-letnią historią nie jest jeszcze misiem?

Nie można tak liczyć, ja mam za sobą 30 lat na scenie, podobnie mój partner – Piotr Skucha, a to jest razem 60. 30-letni kabaret powoli też robi się misiowaty. Zdarza się nam czasem na jakimś występie, kiedy konferansjer użyje sformułowania „chłopcy, pozwólcie”, że żartem zwracamy uwagę, iż razem mamy ponad 100 lat. Obaj jesteśmy po pięćdziesiątce i prowadzimy 30-letni kabaret. Proszę zwrócić uwagę, że już wówczas, kiedy wybieraliśmy nazwę, przewidzieliśmy obecny kryzys i problem z opcjami walutowymi.

Niesamowita dalekowzroczność! Odkładając jednak żarty na bok, skąd wzięła się nazwa „Długi”?

Nazwa miała być dwuznaczna: razem z Piotrem mamy prawie 4 metry wzrostu. Postrzegani jesteśmy jako wysocy mężczyźni, a wtedy byliśmy dodatkowo szczupłymi, wysokimi mężczyznami. Z drugiej strony miała to być aluzja do ówczesnej sytuacji gospodarczej naszego państwa i niebotycznych długów zaciągniętych przez ekipę rządzącą. Wydawało nam się, że to będzie strasznie dowcipne i złośliwe i wystawi do wiatru cenzurę. Dzisiaj ta nazwa nabiera innego znaczenia. Podobnie jest w wypadku naszych występujących od lat kolegów z kabaretu „Kaczki z nowej paczki”, którym wszyscy gratulują takiej śmiałej politycznej nazwy.

W czasach cenzury łatwiej robiło się kabaret?


Łatwiej. Z okazji 30-lecia przygotowujemy wydawnictwo DVD, w którym znajdzie się sporo wspomnień i materiałów archiwalnych. Na jednym z festiwali opolskich występowaliśmy u boku Bogdana Smolenia w programie „Ostry dyżur”. Po każdym wypowiedzianym zdaniu, w którym padały na przykład określenia góra – dół, dostawaliśmy oklaski. Pojawienie się na scenie faceta w ciemnych okularach było szczytem złośliwości. Teraz te aluzje są zupełnie nieczytelne. Kabarety posługiwały się słowami-kluczami, to był taki niepisany kodeks. To chyba świetny temat na jakąś rozprawę doktorską.

Kabaret przeżywa dziś w Polsce okres rozkwitu. Mnożą się przeglądy i festiwale, a nowe formacje powstają, jak grzyby po deszczu.

To bardzo dobrze, młodzi ludzie chcą się bawić. W większości nie są to kabarety polityczne, kabarety bawią się formą, są uniwersalne. Gdyby przetłumaczyć ich teksty i grać na przykład dla Amerykanów, podejrzewam, że tak samo by się bawili. Teksty kabaretów z lat 70. i 80. były dla obcokrajowców nieczytelne. Istnieją też takie kabarety, jak bawiąca się muzyką Grupa MoCarta, czy mim Ireneusz Krosny, które w ogóle nie posługują się słowem.

„Długi” także się zmienia, od jakiegoś czasu występuje z wami młoda i zdolna Agnieszka Trzepizur.

Zmieniamy się, bo cały czas pracujemy, choć kiedyś ktoś powiedział złośliwie, że kabaret Długi nie wymyśla już nowych tekstów, tylko zmienia garnitury. Postanowiliśmy zadać kłam tej opinii. Mieliśmy różne próby współpracy z dziewczynami-kabareciarzami, o które ciężko w kraju. Nie każda dziewczyna nadaje się do kabaretu; są takie, które chciałyby ładnie wyglądać i ładnie zaśpiewać, a to niezupełnie o to chodzi. Agnieszka bardzo fajnie się wpisała w nasz program. Poza tym mogłaby być naszą córką, więc młodsze pokolenie widzi na scenie swojego rówieśnika. Od 13 lat występuje z nami także akompaniator Darek Szweda.

Zrobiliście dużo dobrego dla katowickiego humoru ściągając do miasta Scenę Kabaretową Trójki. Jak to się zaczęło?

Kabaretową Scenę w Warszawie wymyślił Artur Andrus, szef rozrywki w radiowej Trójce. Jak wiadomo program III PR, w którym występowaliśmy przez 20 lat z audycją „Parafonia” oparty był na kabaretach. Byliśmy parę razy gośćmi Artura i z zazdrości postanowiliśmy zrobić coś takiego w Katowicach. Dogadaliśmy się z fantastyczną sceną Teatru Korez, gdzie prawie od pięciu lat odbywają się spotkania w ramach Kabaretowej Sceny Trójki. Koncerty grane są w trzecią lub czwartą środę miesiąca, zasada jest zawsze ta sama: my jesteśmy gospodarzami i zapraszamy jakiegoś gościa. W ciągu 40 spotkań byli u nas wszyscy z wyjątkiem „Ani Mru-Mru”. Wykonawcy podkreślają, że mamy tu niepowtarzalną publiczność. Jak wszystko pójdzie dobrze, w grudniu na pięciolecie odbędzie się 50 koncert.

Jak zamierzacie obchodzić jubileusz 30-lecia?

Każdy jubileusz musi mieć inną oprawę. 10-lecie świętowaliśmy w Spodku w Katowicach (udało się nam wypełnić halę sześć razy), 20-lecie w katowickiej filharmonii, myślę że 30-lecie zrobimy u mnie w salonie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem.