Robert Talarek to istny wulkan, jest ceniony za swoją pracowitość, determinację i charakter

fot: Kajetan Berezowski

Robert Talarek w Dubaju tanio skóry nie sprzeda. Zarzeka się, że leci po zwycięstwo

fot: Kajetan Berezowski

Podczas gdy nasi piłkarze rozgrywać będą swój kolejny mecz w ramach mistrzostw świata w piłce nożnej w Katarze z Arabią Saudyjską, on wybiegnie na ring w Dubaju, stolicy Emiratów Arabskich, by stoczyć walkę bokserską. Robert Talarek, były interkontynentalny mistrz organizacji IBO oraz zdobywca tytułu IBF East/West Europe, podejmuje swoje kolejne wyzwanie. Tym razem przeciwnikiem górnika z ruchu Bielszowice będzie Stephane Fondjo. Kameruńczyk ma na koncie dziewięć zwycięstw.

– Miałem w ostatnim czasie wiele propozycji walk za oceanem. Montreal, Chicago i Nowy Jork, ale nie skorzystałem, bo to byli mocni przeciwnicy. Nie chciałem się porywać i potem przegrać. Teraz widzę szansę na wygraną. Przeciwnik jest mojej postury. To będzie walka na osiem rund – tłumaczy Talarek. 

Pracowitość i charakter
Robert to istny wulkan. Jest ceniony za swoją pracowitość, determinację i charakter. Dysponuje świetną techniką. Wszyscy miłośnicy boksu doskonale pamiętają jego wspaniałe pojedynki z Turkiem Goekalpem Oezeklerem, Liamem Smithem, byłym mistrzem świata, Kubańczykiem Ericlesem Marinem, z którym wygrał na ringu w Katowicach, i Frankiem Haroche we Francji. Stawką tej ostatniej walki był pas IBO Intercontinental w wadze średniej.

– To było fantastyczne starcie. Walkę zakontraktowałem na 12 rund, a wygrałem w piątej. Teraz mam również zakontraktowaną walkę na 12 rund. W praktyce nigdy tylu rund na ringu nie walczyłem – przyznaje.

Co ciekawe, Frank Haroche zakończył już swoją przygodę z boksem zawodowym i wcielił się w rolę promotora. Organizuje walki i to on właśnie zaproponował Robertowi przyjazd do Dubaju na bokserskie spotkanie z Kameruńczykiem.

Tymczasem bokser z Rudy Śląskiej wciąż wspomina październikową galę Silesia Boxing Show. Pięściarz z Rudy Śląskiej pokonał na pełnym dystansie Thodorisa Ritzakisa.

– Ciężka wygrana na punkty. Nie byłem dobrze przygotowany. Wiadomo, jak się pracuje w kopalni, to różnie z tym bywa. Trzeba harować na szychcie i po niej. Ja na pełny etat nie boksuję. Kiedyś sądziłem, że skoro były mistrz świata Liam Smith nie położył mnie na deski, to nikt tego nie zrobi. Myliłem się. Na deski rzucił mnie Petro Ivanov w Monachium. Pokazał mi dobrą szkołę boksu. W 6. rundzie dostałem taki cios na wątrobę, że mnie odcięło. Szukałem powietrza. Przyklęknąłem, wyplułem szczękę. Lekarz tego nie dostrzegł, podbiegł i włożył mi palce do ust. Lekko mu je podgryzłem, żeby miał pewność, że szczęki już nie mam. Nie potrafiłem z siebie wydobyć słowa. Sędzia doliczył do dziesięciu i zszedłem z ringu. Pojechałem do domu i w poniedziałek normalnie poszedłem do roboty – wspomina.

W drodze do Emiratów bokserowi towarzyszyć będą: trener Tomasz Babiloński oraz cutman – osoba odpowiedzialna za zapobieganie i leczenie urazów podczas przerw między rundami. Cutman zwykle zajmuje się obrzękami, rozcięciami, tamuje krew adrenaliną. Zdarza się, że silnego krwotoku nie da się zatamować. Tak było na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie Talarek przegrał pamiętną walkę z Norbertem Dąbrowskim. Mimo dobrego przygotowania zawodnik z Bielszowic czuje respekt przed Kameruńczykiem.

– Czarnoskórzy są zwinni, szybcy, mocno uderzają, ale jadę po zwycięstwo. Jedyne, czego się obawiam, to zmiana klimatu, czy nie wpłynie na mnie źle. Pocieszam się, że w Hiszpanii też walczyłem w upale i dałem radę – zaciska pięści Robert. 

Moc prawej ręki
Jego mocną stroną są prawy podbródkowy i prawy sierpowy.

– Rywal idzie lewą stroną, widzę go i robię unik, następnie uderzam. Uwielbiam też overhandy, ciosy bite z góry na czoło przeciwnika – demonstruje.

Najbardziej pamiętną walkę Robert stoczył cztery lata temu z amerykańskim wojskowym Johnem Rene’em na ringu w Komorze Warszawa kopalni Soli w Wieliczce, 125 m pod ziemią. Wyszedł w górniczym hełmie i z lampką w ręku. Zjednał sobie publiczność i wygrał już w pierwszej rundzie.

Podobnie udanego występu życzymy mu w Dubaju.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Małysz i historia skoków pod jednym dachem. Nowa atrakcja turystyczna Wisły

Historia skoków narciarskich, trofea Adama Małysza i jego rajdowy samochód, życiorysy innych znanych narciarzy z Beskidów, sprzęt sportowy oraz interaktywne i multimedialne wystawy pod jednym dachem – we wtorek, 14 lipca 2026 r., w Wiśle otwarte zostanie Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza.

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.