Richards Bay: Węgiel w grudniu był najdroższy od dwóch lat

Wegiel 2

fot: ARC

"Węgiel i co dalej?" to hasło ogólnopolskiego panelu szefów górnictwa i energetyki organizowanego przez redakcje "Rzeczpospolitej" i gazety giełdowej "Parkiet" w najbliższy czwartek w Katowicach

fot: ARC

Ceny węgla z afrykańskiego Richards Bay, największego na kontynencie portu eksportowego tego paliwa, wzrosły w grudniu 2010 roku do najwyższego od ponad dwóch lat poziomu – dowiedział się portal nettg.pl z informacji opracowanych przez katowicki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu.

 

Popyt na węgiel wzrósł w związku z zaburzeniami podaży na innych rynkach na świecie. Indonezja, największy obecnie światowy eksporter węgla energetycznego, zmniejszyła produkcję w związku z silnymi opadami deszczu. Firma Macarthur Coal LTD. poinformowała w grudniu, że w związku z zawirowaniami w produkcji obniża prognozę zysku.

 

Intensywne opady deszczu w Australii, Indonezji i Kolumbii spowodowały, że jednym z najbardziej stabilnych dostawców węgla na rynku światowym stała się RPA. Ceny eksportowe wzrosły pod koniec ubiegłego roku o 2,2 proc., osiągając średnio poziom 112,37 dolarów za tonę. Była to najwyższa cena od ponad dwóch lat.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.