Reszta kierowców płaci za wybryki piratów drogowych

fot: Krystian Krawczyk

d 1 stycznia 2017 r. nie będzie można już kupić abonamentów. Przez cały 2017 r. ważne będą jeszcze abonamenty kupione w 2016 r.

fot: Krystian Krawczyk

Ponad 170 mln złotych kosztują innych kierowców nieubezpieczeni i niezidentyfikowani sprawcy wypadków drogowych - wynika z wstępnego podsumowania 2017 roku przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.

Kwota ta to odszkodowania i świadczenia, które finansowany przez ubezpieczycieli Fundusz wypłacił ofiarom takich wypadków, a także rezerwy - poinformował UFG w poniedziałkowym, 19 marca, komunikacie.

Dodał, że w całym minionym roku UFG zlikwidował 7,9 tys. szkód, a wypłacił odszkodowania za ponad 5,3 tys. szkód, przy czym 20 procent z nich dotyczyła wypadków spowodowanych przez nieustalonych kierujących, zaś pozostałe 80 procent - przez nieubezpieczonych sprawców.

"Głównym źródłem finansowania UFG jest składka od firm sprzedających polisy komunikacyjne. W ubiegłym roku wyniosła ona łącznie 195,6 mln złotych, o 33,6 mln więcej niż rok wcześniej. Z ogólnej sumy składek wniesionych w 2017 roku na UFG - 96,8 proc. pochodziło od krajowych ubezpieczycieli, reszta czyli 3,2 proc. od zagranicznych towarzystw, działających w Polsce na zasadzie swobody świadczenia usług lub w formie oddziałów. Rok wcześniej było to odpowiednio: 97,7 i 2,3 proc. Fundusz szacuje, że w 2017 roku z tytułu ubezpieczeń obowiązkowych (OC komunikacyjne i rolników) towarzystwa zebrały łącznie 15 mld złotych, o blisko 2,6 mld złotych więcej niż przed rokiem" - głosi komunikat.

UFG przypomniał, że kontrolując szczelność systemu obowiązkowych ubezpieczeń OC, w 2017 roku Fundusz zarejestrował ponad 98 tys. zawiadomień dotyczących braku ubezpieczenia OC i w oparciu o te sprawy wystawił 79,9 tys. wezwań o zapłacenie kary za brak komunikacyjnego OC, czyli o 12 proc. więcej niż rok wcześniej.

Zaznaczył, że już blisko 70 procent przypadków braku polisy OC identyfikowanych jest na podstawie ustaleń własnych Funduszu, głównie dzięki tzw. wirtualnemu policjantowi i ogólnopolskiej bazie polis komunikacyjnych, a tylko 25 procent z kontroli drogowych policji.

"Przychody memoriałowe z tytułu kar za brak OC wyniosły w minionym roku 158 mln złotych, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Wobec coraz skuteczniejszego wykrywania kierowców bez OC oraz większej świadomości ubezpieczonych odnośnie terminu zakupu tej polisy - jeszcze w 2016 roku UFG obniżył o połowę szacunki dotyczące liczby nieubezpieczonych pojazdów poruszających się po polskich drogach" - głosi komunikat.

Aktualnie Fundusz szacuje, że w Polsce może być około 90-100 tysięcy nieubezpieczonych pojazdów, co stanowi 0,4-0,5 procent pojazdów biorących udział w ruchu (wcześniej było to ok. 200 tys. tj. prawie 1 proc.).

Ubezpieczeniowy Funduszu Gwarancyjny zapewnił też, że "wciąż udoskonala system wykrywania nieubezpieczonych i pilnuje szczelności systemu ubezpieczeń komunikacyjnych OC".

Poinformował, że, poza ściganiem kierowców bez ważnej polisy, Fundusz zajmuje się również wypłatą odszkodowań osobom poszkodowanym w wypadkach drogowych, spowodowanych przez nieubezpieczonych lub niezidentyfikowanych sprawców.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.