Wacławek: Restrukturyzacja to jest przygotowanie PGG do zmian, które są nieuchronne
Rozmowa z Grzegorzem Wacławkiem, prezesem Polskiej Grupy Górniczej ds. restrukturyzacji
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Grzegorz Wacławek, prezes Polskiej Grupy Górniczej ds. restrukturyzacji
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Rozmowa z Grzegorzem Wacławkiem, prezesem Polskiej Grupy Górniczej ds. restrukturyzacji
Restrukturyzacja, czyli co? Jak to ma wyglądać w Polskiej Grupie Górniczej – czy to tylko zamykanie kopalń, kończenie wydobycia, czy coś więcej?
To jest dylemat, przed którym stoi Polska Grupa Górnicza, ale także górnictwo węglowe w całej Europie (tam, gdzie jeszcze szczątkowo istnieje). Tak naprawdę to nie jest ani zamykanie, ani robienie czegoś od nowa. To jest przygotowanie spółki do pewnych zmian. Polska Grupa Górnicza to jest największa spółka górnicza w Europie, o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa naszego kraju. Jakiekolwiek decyzje, które w niej będą zapadać, muszą być rozpatrywane w bardzo szerokiej, kompletnej perspektywie, z uwzględnieniem wielu różnych aspektów.
Jakich aspektów?
Od bezpieczeństwa, przez ekonomię, perspektywę społeczną czy strategię. Na taką spółkę musimy patrzeć w horyzoncie długofalowym. To nie są działania doraźne, tu i teraz, tylko uwzględniające zmiany na rynku, w geopolityce oraz te, jakie występują w gospodarce. Musimy planować działania, biorąc pod uwagę te okoliczności. Sama restrukturyzacja w moim przekonaniu to jest przygotowanie spółki do tego, by udało się w spółce ocalić to, co najcenniejsze, a jednocześnie przygotować spółkę do tych zmian, które są w pewnym sensie nieuchronne. Bo ten trend, który obserwujemy od wielu już lat w całej Europie, ale i w naszym kraju, jest jednoznaczny.
Czyli nie ma odwrotu od odejścia od węgla?
Raczej tak. I tutaj bardziej chodzi o to, jaką dynamikę tego wszystkiego zachowamy. Z drugiej strony wiemy, że strategicznie, z punktu widzenia miksu energetycznego w naszym kraju, nie możemy postępować pochopnie. Powinniśmy rozpatrywać to w dłuższym horyzoncie czasu, a jednocześnie – można powiedzieć – po aptekarsku i na tyle ostrożnie, żebyśmy nie wylali przysłowiowego dziecka z kąpielą. Każdy proces, który zainicjujemy w naszej spółce, ma służyć przede wszystkim firmie, jej pracownikom oraz otoczeniu społecznemu, bo podjęte decyzje będą miały na to otoczenie wpływ.
Choć dziś węgiel nadal stanowi większość miksu energetycznego w Polsce, to zaktualizowany niedawno Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) jasno wskazuje na to, co wiadomo już od dawna, że węgiel będzie stopniowo zastępowany OZE czy atomem. Jak długo może potrwać ta zamiana miejsc w miksie energetycznym i jak ma się do tego dostosować m.in. Polska Grupa Górnicza?
Ta zamiana miejscami węgla, może nie z OZE i atomem, ale innymi źródłami energii, następuje już od lat 90. XX wieku. To jest duży przeskok i ten trend jest jednoznaczny. KPEiK określa pewną drogę. Doskonale wiemy, jakie są nasze, wewnątrzkrajowe wytyczne – naszym podstawowym dokumentem na dzisiaj jest umowa społeczna, na którą zgodziła się strona społeczna, zgodzili się przedstawiciele rządu i zarządy spółek węglowych. Następne kroki, które wynikają z tej umowy społecznej, są realizowane –kopalnia Wujek, kopalnia Bielszowice za chwilę, one są według tego kalendarza stopniowo likwidowane.
Czasem jednak ten kalendarz przyspiesza. Tak było chociażby z kopalnią Bobrek w Bytomiu.
Tak, kopalnia Bobrek niestety w tym kalendarzu przyspieszyła, ale ze względów geologiczno-górniczych. Gdy mamy do czynienia z bezpieczeństwem pracowników, to nikt nie będzie dyskutował. Bezpieczeństwo górników jest sprawą absolutnie priorytetową.
Likwidacji kopalni nie da się jednak przeprowadzić z dnia na dzień.
Takie procesy jak likwidacja trzeba naprawdę z dużym wyprzedzeniem przewidywać, komunikować i przygotować – przede wszystkim społeczności lokalne i pracowników. Liczymy na to, że nasi pracownicy, jeśli tylko będą chcieli pracować, zawsze znajdą pracę. Część dalej będzie pracowała w górnictwie – tym okrojonym, ale ono jeszcze przez lata będzie funkcjonowało. Z kolei znowelizowana Ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego pozwala nam skorzystać z takich narzędzi jak osłony socjalne. One co prawda nie są idealnym rozwiązaniem, ale pozwalają spółce na pewną elastyczność, żeby przygotować się na zmiany, ale przede wszystkim, by zadbać o pracowników, którzy nie tracą pracy i mogą skorzystać z instrumentów osłonowych – JOP-ów, urlopów przeróbkarskich czy urlopów górniczych. Działanie ad hoc, bez planu, to działanie wyłącznie na niekorzyść spółki, pracowników oraz ich rodzin.
Czy górnicy są bardziej zainteresowani np. jednorazowymi odprawami pieniężnymi czy jakimś przekwalifikowaniem? Byłych górników chcą zatrudniać chociażby Koleje Śląskie.
Górnicy korzystają ze wszystkich dostępnych instrumentów. My jako spółka stawiamy też mocno na przekwalifikowanie naszych pracowników. Chcemy im stworzyć nowe możliwości, stąd ten projekt z Kolejami Śląskimi. Co prawda jesteśmy dopiero na początku tej drogi, ale już są pierwsze sukcesy, już pierwszy pracownik od nas pracuje w Kolejach Śląskich przy remoncie taboru kolejowego. Kolejni pracownicy już są w procesie rekrutacji, jeszcze inni interesują się szkoleniami. Liczę, że takie przykłady będą inspirować kolejne osoby, żeby skorzystać z dostępnych możliwości.
A zainteresowanie osłonami socjalnymi czy odprawami pieniężnymi?
Zainteresowanie programami osłonowymi, szczególnie urlopami górniczymi czy urlopami przeróbkarskimi, jest duże, bo to jest końcówka drogi zawodowej w górnictwie dla tych osób. Jeżeli chodzi o zainteresowanie jednorazowymi odprawami pieniężnymi, to zależy od tego, jak pracownik widzi swoją przyszłość. Tym ludziom szczególnie chcemy pomóc, bo to są często bardzo młode osoby i myślę, że rynek pracy dzisiaj nadal potrzebuje takich osób. Jeżeli ktoś nie ma pomysłu, a skorzysta z takiej osłony, no to my chcemy wspierać te osoby, żeby wróciły na rynek pracy. Może już nie w branży górniczej, ale by transformowały swoje kwalifikacje do nowych branż, być może w innych gałęziach przemysłu.
Poradzą sobie na rynku pracy?
Ci ludzie wychodzą z naszej spółki z dużymi kwalifikacjami – to świetni fachowcy. Dzisiaj pracują w specyficznym środowisku, z poszanowaniem zasad bezpieczeństwa, w dużych zespołach osób. Muszą np. rozwiązywać różnego rodzaju problemy techniczne w dyscyplinie krótkiego czasu. To są takie kwalifikacje, które są bardzo na rynku potrzebne, by człowiek mógł sobie poradzić w nowej branży. Oczywiście nie jest tak, że zawodu uczymy się na całe życie, i to tylko jednego. Dzisiaj rynek oczekuje tego, żebyśmy się doszkalali i jeżeli pracownik chce podnieść kwalifikacje zawodowe, to nic nie stoi na przeszkodzie. Dzisiaj jest tyle programów dedykowanych dla górników, szczególnie w naszym regionie, że każdy chętny może korzystać i rozszerzać swoje kompetencje i umiejętności.
Przyszłość pracowników PGG to jedno, a drugie to przyszłość pokopalnianych terenów. Co z nimi?
Te tereny mają bardzo wiele zalet. Często znajdują się w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach w centrach miast. Dodatkowo są bardzo dobrze skomunikowane, często w sąsiedztwie autostrad i szlaków kolejowych. Kolejnym atutem tych terenów jest dobra infrastruktura energetyczna – dobre przyłącza, i to niejednokrotnie zdublowane przyłącza o dużych mocach. To jest taki potencjał, jakiego dzisiaj na rynku inwestor poszukuje.
Czyli z pozyskaniem inwestorów nie powinno być problemu.
Wiele tych działek bardzo szybko ujawni swój możliwy potencjał oddziaływania gospodarczego i jestem pewien, że inwestorów gotowych go wykorzystać nie zabraknie. Jednak zasób jest tak olbrzymi, że nie możemy tego zostawiać na moment likwidacji kopalni. Musimy wybiegać daleko w przyszłość. Dzisiaj prowadzimy inwentaryzację czy też segmentację naszego majątku, żeby poznać jego możliwości, posegregować go w taki sposób, żebyśmy mogli dedykować go konkretnym zainteresowanym instytucjom czy podmiotom.
To mają być wspólne inwestycje PGG i innych firm? Jakaś nowa droga dla spółki?
Szukamy nowej drogi – a właściwie już ją znaleźliśmy, tylko szukamy sposobów, jak nią mądrze podążać. Do tej pory sprowadzało się to tylko i wyłącznie do sprzedaży terenów, a to nie tak powinno wyglądać. Transformacja to jest bardzo kosztowny proces – powinniśmy wykorzystać środki krajowe, ale też europejskie. Żeby pozyskać tego rodzaju środki, powinniśmy współdziałać z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią, z samorządem województwa śląskiego, a także z instytucjami finansowymi, funduszami wszelkiego rodzaju, ze strefami ekonomicznymi. Powinniśmy łączyć siły z korzyścią dla regionu, ale i dla naszych pracowników i ich rodzin, dla społeczności lokalnej. Transformacja będzie postępowała. Mamy już wiele dobrych przykładów, jak można ją robić – umowa z Kolejami Śląskimi dotycząca terenu po szybie Bojków w Gliwicach, gdzie powstanie Centrum Serwisowe Kolei Śląskich, jest tego przykładem. Pracujemy nad tym, by podobnych przykładów było znacznie więcej.
Rozmawiał: Maciej Poloczek