Restrukturyzacja JSW nie powinna być dotkliwa dla górników. Nie oni są winni sytuacji spółki

1737477174 budryk

fot: Dawid Lach/JSW

Kopalnia Budryk

fot: Dawid Lach/JSW

Protesty związkowców dotyczące sytuacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej przynoszą już pierwsze efekty. W ostatnich dniach kolejni przedstawiciele resortów odpowiedzialnych za górnictwo deklarowali, że JSW z pewnością nie upadnie. Ostatecznie głos w tej sprawie zabrał sam premier Donald Tusk.

Atmosfera wokół JSW w ostatnich tygodniach niewątpliwie zgęstniała. Spółka niedawno przedstawiła wyniki za pierwsze półrocze (strata wyniosła ponad 2 miliardy złotych), a zaledwie kilka dni po ogłoszeniu tego komunikatu posadę stracił dotychczasowy prezes Ryszard Janta. Na domiar złego JSW grozi utrata płynności finansowej już w marcu przyszłego roku.

Związkowcy od dłuższego czasu postulują m.in. konieczność zwrotu Jastrzębskiej Spółce Węglowej kwoty 1,6 mld zł, którą spółka musiała przekazać poprzedniemu rządowi w ramach tzw. składki solidarnościowej, czy objęcie JSW nowelizacją ustawy górniczej i umożliwienie pracownikom odejście z kopalń i skorzystania z osłon socjalnych.

W sierpniu i wrześniu br. można było odnieść wrażenie, że protesty związkowców m.in. w sprawie sytuacji JSW przechodziły bez większego echa. W ostatnim czasie coś się jednak zmieniło. Przedstawiciele resortu energii, a także aktywów państwowych, podczas wizyt w radiu czy telewizji za każdym razem uspokajają, że Jastrzębska Spółka Węglowa przetrwa trudny czas.

Ministrowie Motyka, Balczun, Kropiwnicki zabierają głos w sprawie JSW

Najpierw głos zabrał minister energii Miłosz Motyka. - To jest tak strategiczna spółka z punktu widzenia Polski, ale i całego regionu, że nie zbankrutuje, a państwo będzie tutaj aktywne w pomocy. Proszę być spokojnym - powiedział Motyka w rozmowie z TVN24.

Kilka razy w sprawie JSW wypowiadał się też minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. W rozmowie z netTG.pl przyznał, że rząd jest zdeterminowany, żeby szukać jak najlepszych rozwiązań dla spółki, ale w pewnym zakresie mogą się one okazać „bolesne”. - Z całą pewnością konieczne jest przyspieszenie wszelkich działań restrukturyzacyjnych, gdyż sytuacja jest bardzo trudna – powiedział Balczun.

Jeszcze konkretniejszy był w swoich deklaracjach wiceminister aktywów państwowych Robert Kropiwnicki. W rozmowie z Radiem RMF przyznał, że wynagrodzenia zarządu JSW i pracowników spółki powinny być zredukowane o co najmniej 15 proc. - Zresztą spółka już to przerabiała, bo proszę pamiętać, że JSW to jest spółka, która działa na rynku cyklicznym, i już było w historii, że załoga godziła się na redukcje płac po to, żeby ocalić firmę – podkreślał.

Donald Tusk nie ma pretensji do związkowców z JSW

Ostatecznie głos w sprawie JSW zabrał też szef rządu Donald Tusk. Stało się to podczas jego wtorkowej wizyty w zakładzie RFK w Raciborzu (tego dnia związkowcy protestowali w Jastrzębiu-Zdroju). Premier zadeklarował, że „cały czas trwa bardzo poważna praca, jeśli chodzi o JSW“. Przyznał, że „działacze związkowi są od tego, żeby protestować czy sygnalizować“ i nie ma o to pretensji.

- Wiem, jaka jest rola związkowców, jaka menedżerów, jaka polityków. I chcę powiedzieć - to nie chodzi o mój ulubiony slogan, tylko tak naprawdę jest - my robimy, nie gadamy. Jedni będą krzyczeć, protestować, inni będą krytykować, a my zrobimy wszystko, żeby tak przekształcić JSW, żeby ratować tę firmę, a przynajmniej istotną jej część - zadeklarował szef rządu.

Zapewnił, że plan naprawczy będzie precyzyjny i dotyczył będzie m.in. kwestii finansów czy dobrowolnych odejść z pracy. Podkreślał także, że JSW może pełnić w przyszłości ważną rolę także dla polskiej obronności.

- Firma, żeby dobrze prosperowała, musi być postawiona na nogi z głowy. Nie może być tak, że im większe tarapaty, tym wyższe zarobki, bo tak to nie pojedzie. W związku z tym będę oczekiwał od związków zawodowych i od wszystkich zainteresowanych, żeby uczciwie i przejrzyście wszyscy w Polsce mogli zobaczyć, jakie są obiektywne powody sytuacji JSW – podkreślił premier.

Wszystko wskazuje więc na to, że już wkrótce poznamy szczegóły dotyczące pomysłów na uzdrowienie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Emocji z pewnością nie zabraknie. Mam jednak głęboką nadzieję, że wszystko, co będzie dotyczyło przyszłości spółki, zostanie wypracowane w dialogu (z pewnością niełatwym) z przedstawicielami załogi JSW, a restrukturyzacja spółki nie będzie tak dotkliwa dla pracowników, jak zapowiadali niektórzy ministrowie. To nie górnicy są przecież winni sytuacji JSW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Od kopalni Max do Parku Tradycji

Historia kopalni Michał w Michałkowicach, dziś dzielnicy Siemianowic Śląskich, to opowieść o narodzinach przemysłowego miasta, dramatycznych wojennych losach i powojennej transformacji przestrzeni poprzemysłowej w miejsce pamięci i kultury.

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem.