Oto kolejny przykład:
– Ty, wiysz co – zaczyna Ecik. – Byłech we Ameryce i robiłech u takiygo amerykańskiygo bauera. Kieregoś dnia tak żech se już leżoł na słómie we stódole, jak sie uotwarły dźwiyrza i wiechała ci tam indyjanerka na kóniu – blank nago. Wiysz jako szykowno?
Ślazła z tego kónia i pomaluśku idzie ku mie. Ty, dyć jo ci już niy strzimuja. Tak leża i sie ani niy ruszom, a uóna lygo kole mie...
I w tym momyncie żech ci sie uobudził.
I wyuobroź se to: indyjanerki niy było, stódoły niy było, a kóń stoł!
Niby to taka współczesna opowieść nawiązująca do wędrówek za pracą i dylematach samotnych mężczyzn. Tymczasem nic podobnego; na przełomie wieków XVI i XVII Hieronim Morsztyn (1581-1623) zapisał w takiej oto lakonicznej formie tę samą myśl:
Sen Miałem sen, jakobym wóz zjadł (co pan diabeł broi!);
Ocknę się, aż przede mną tylko dyszel stoi.
Jako że fraszka krótką była, to jeszcze jedną, autorstwa Daniela Naborowskiego (1573–1640), proponuję:
Respons niespodziewany
Topić – mówił małżonek – rogacze potrzeba.
Żona na to: Uczyć się, miły, pływać trzeba.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.