Rekompensaty: jak wygląda proces weryfikacji?

fot: Kajetan Berezowski

Do 6 lutego pozytywnie zweryfikowano 10,5 tys., a negatywnie 9,7 tys. wniosków. Przedstawiciele spółki zaznaczają, że pozostałe do rozpatrzenia wnioski wymagają żmudnej weryfikacji, a cały proces wydłuża konieczność uzupełniania danych wymaganych przez ustawę

fot: Kajetan Berezowski

W Spółce Restrukturyzacji Kopalń do sprawdzenia zostało niespełna 20 tys. wniosków w sprawie wypłacenia rekompensat za bezpłatny węgiel.

Cała operacja wypłaty rekompensat ma zostać rozliczona do końca marca br.

Wg. informacji przekazanych przez SRK, do 6 lutego pozytywnie zweryfikowano 10,5 tys., a negatywnie 9,7 tys. wniosków. Przedstawiciele spółki zaznaczają, że pozostałe do rozpatrzenia wnioski wymagają żmudnej weryfikacji, a cały proces wydłuża konieczność uzupełniania danych wymaganych przez ustawę.

Jak wygląda proces weryfikacji? Codziennie pracownicy dzwonią do kilkuset osób, które do 18 listopada przekazały wnioski. W szczególnych przypadkach spotykają się z zainteresowanymi w ich miejscach zamieszkania. Dokumentacja jest uzupełniana o niezbędne zaświadczenia. Zdarzają się również wnioski podpisane przez osoby nieupoważnione do otrzymania rekompensaty.

- Proces ponownej weryfikacji to dodatkowa praca dla naszych pracowników – powiedział Tomasz Cudny, prezes zarządu SRK.

- Każdy, kto przekazał wniosek, otrzyma od nas odpowiedź. Uzupełnianie wniosków służy właśnie temu, by osoby, które są uprawnione do rekompensaty, dostały przysługujące im 10 tysięcy złotych. Jeszcze raz podkreślam, że spółka posiada niezbędne na ten cel pieniądze – dodał Cudny.

Przedstawiciele SRK przypominają, że od decyzji odmownych przysługuje odwołanie do właściwego sądu pracy w terminie 14 dni od momentu odebrania decyzji.

Jak zaznaczył Grzegorz Tobiszowski, wiceszef resortu energii, cała operacja wypłaty rekompensat ma zostać zamknięta i rozliczona do końca marca.

- Koniec marca, to okres, kiedy będziemy robić sprawozdanie finansowe i analizować, ile środków zostało zaangażowanych. Z tego, co zauważamy, to prawdopodobnie nie będzie to cała pula, którą przewidywaliśmy, czyli całe 235 tys. Będzie to trochę mniejsza grupa osób - ocenił Tobiszowski. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej