Reindustrializacja Europy bez węgla to mity. Debata o surowcach na EKG 2026
O górnictwie przyszłości rozmawiano 24 kwietnia podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, gdzie eksperci bili na alarm w kwestii surowcowej autonomii Unii Europejskiej. Pełniący obowiązki prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Bogusław Oleksy punktował unijny paradoks i brak wsparcia dla węgla koksowego, apelując, byśmy w obliczu kryzysów geopolitycznych wreszcie „przestali być frajerami” i zaczęli dbać o własne zasoby. - Bez zabezpieczenia lokalnego wydobycia strategicznych surowców, ambitne plany reindustrializacji Europy i rozwoju przemysłu obronnego mogą pozostać jedynie nierealną wizją - podkreślili uczestnicy dyskusji.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Debata na EEC 2026 o przyszłości górnictwa
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
O górnictwie przyszłości rozmawiano 24 kwietnia podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, gdzie eksperci bili na alarm w kwestii surowcowej autonomii Unii Europejskiej. Pełniący obowiązki prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej Bogusław Oleksy punktował unijny paradoks i brak wsparcia dla węgla koksowego, apelując, byśmy w obliczu kryzysów geopolitycznych wreszcie „przestali być frajerami” i zaczęli dbać o własne zasoby. - Bez zabezpieczenia lokalnego wydobycia strategicznych surowców, ambitne plany reindustrializacji Europy i rozwoju przemysłu obronnego mogą pozostać jedynie nierealną wizją - podkreślili uczestnicy dyskusji.
W panelu głos zabrali: prof. Alicja Krzemień z Głównego Instytutu Górnictwa, prezydent Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego Euracoal; Marian Zmarzły, wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo; Sławomir Krenczyk, wiceprezes ds. rozwoju Lubelskiego Węgla Bogdanka; Maciej Młynarczyk, dyrektor Departamentu Geologii Ministerstwa Klimatu i Środowiska; Bogusław Oleksy, pełniący obowiązki prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej; Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej; Marek Wesoły, poseł, były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.
– Wielokrotnie podczas Kongresu rozmawiano o kwestiach związanych z rozwojem gospodarczym i o tym, że tego rozwoju nie dokonamy bez surowców politycznych. Natomiast ja stawiam tezę, że Europa nie może mówić o reindustrializacji bez surowców – podkreśliła prof. Alicja Krzemień.
Jej zdaniem górnictwo należałoby zdefiniować na nowo w ramach demokratycznej, wymagającej środowiskowo oraz strategicznie odpowiedzialnej i świadomej polityki przemysłowej.
– Alternatywa to nie „górnictwo tak” albo „górnictwo nie”, ale to podjęcie decyzji: czy Europa chce zarządzać swoimi łańcuchami wartości, czy chcemy się ograniczyć do importowania, czyli nie widzieć skutków, przede wszystkim skutków środowiskowych i społecznych. I to pytanie stawiam szczególnie w kontekście sytuacji, którą mamy w tej chwili na Bliskim Wschodzie. Ja traktowałabym podjęcie decyzji o tym, czy wydobywamy swoje surowce i czy korzystamy ze swoich surowców na terenie Unii Europejskiej, jako ubezpieczenie – podkreśliła prezes Euracoalu, dodając, że górnictwo staje się wyraźnym elementem europejskiej autonomii przemysłowej.
Unia Europejska powinna wreszcie dostrzec, że trzeba dbać o własne zasoby
Jak wiadomo, węgiel koksowy wydobywany głównie przez kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej to surowiec niezbędny do produkcji stali, a bez stali nie ma nowoczesnego przemysłu i nie może być mowy o rozwoju chociażby branży zbrojeniowej. Padło więc pytanie, jak z perspektywy JSW – jedynego już producenta węgla koksowego w Unii Europejskiej – przedstawia się kwestia mechanizmów, które chroniłyby europejski rynek przed nieuczciwą konkurencją, dumpingiem cenowym, a jednocześnie uwzględniały strategiczne znaczenie surowców dla przemysłu? Przy okazji przypomniano, że węgiel koksowy znajduje się na unijnej liście surowców krytycznych.
– Patrząc na elementy geopolityczne, na wojnę w Zatoce Perskiej, na wojnę za naszą wschodnią granicą, to powinniśmy stworzyć nie tylko nasz krajowy local content, ale powinien powstać local content również europejski, a tego zupełnie nie widać.- zwrócił uwagę Bogusław Oleksy.
- To dziwne, bo wydawałoby się, że skoro to tak istotny surowiec w obecnych realiach, kiedy mówi się o potrzebie rozwoju w Unii przemysłu obronnego, to Unia Europejska powinna na nas chuchać i dmuchać i nas wspierać lecz tego nie robi wskazał prowadzący dyskusję Jerzy Dudała.
- Też się dziwię, że tego nie robi. Natomiast mam nadzieję, że to hasło naszego premiera o tym, żebyśmy przestali być frajerami, powinno być również rozciągnięte na regulacje unijne. Unia powinna wreszcie dostrzec, że trzeba dbać o własne zasoby, bo to jest w przypadku przerwania łańcucha dostaw szalenie istotny element – zauważył Bogusław Oleksy.
Szef JSW dodał, że w Europie występuje pewnego rodzaju paradoks.
– Eksportujemy 30 milionów ton i importujemy właściwie tę samą wielkość. No więc rodzi się pytanie: czemu i dlaczego Unia nie dba o to, żeby ten surowiec dla hutnictwa był zapewniony przez przemysł tutejszy, europejski?
Potrafimy sobie dawać radę w trudnych sytuacjach
Sławomir Krenczyk, wiceprezes ds. rozwoju Lubelskiego Węgla Bogdanka, mówił o wyzwaniach, przed którymi staje spółka.
– Bogdanka, jako kopalnia rentowna i wyróżniająca się na tle producentów węgla energetycznego w perspektywie całego naszego kraju, dzisiaj w sposób szczególny staje przed trudnymi wyzwaniami. Wynikają one nie tylko z kwestii kosztów czy wolumenu, ale przede wszystkim z kwestii ceny. Bo jeżeli chodzi o pracę na kosztach, to my w Bogdance potrafimy dawać sobie radę w trudnych sytuacjach, w tym trudnym otoczeniu ekonomicznym – wyjaśniał.
– Pracujemy nad optymalizacją harmonogramów produkcji, pracujemy stale nad zmniejszeniem zużycia energii, identyfikujemy i eliminujemy nieefektywne procesy, optymalizujemy logistykę, wykorzystanie maszyn i łańcuchy dostaw, zwiększamy elastyczność naszego biznesu, realizujemy już projekt rozbudowy naszego składowiska, naszego magazynu produktu. Wszystkie te elementy to optymalizacja, to wzmocnienie naszej pozycji konkurencyjnej na rynku – tłumaczył.
Rozmawiano także o zagrożeniach i wynikających z tego konsekwencjach ekonomicznych, a także o bezpieczeństwie pracy. Szeroko mówił o tym również Bogusław Oleksy.
– Zagrożenia w przypadku Jastrzębskiej Spółki i chyba całego polskiego górnictwa poza Bogdanką to są zagrożenia skumulowane. Jesteśmy na nie przygotowani, mamy doświadczenie w tym zakresie, natomiast te zagrożenia powodują, że koszt wydobycia u nas jest bardzo wysoki. Druga kwestia to bezpieczeństwo. Przy tego rodzaju zagrożeniach, szczególnie metanowych, również związanych ze wstrząsami i innymi sytuacjami, to wszystko ma wpływ na stronę ekonomiczną. Ten koszt jest wysoki i my w tej chwili nie jesteśmy w stanie sprostać konkurencji, jeżeli chodzi o formułę kosztową – zaznaczył.
Brak rąk do pracy zagrożeniem dla górnictwa
Wiceminister energii Marian Zmarzły wskazał na kolejne zagrożenie dla naszego górnictwa, którym będzie – jego zdaniem – brak rąk do pracy.
– Za parę lat zderzymy się w naszych kopalniach z brakiem pracowników wykwalifikowanych, z brakiem kadr. Będzie to potężny problem. Wiemy, że górnicy to osoby zdecydowanie potrafiące wykonywać wiele czynności. To świetni pracownicy, którzy potrafią się przekwalifikować. Trzeba pamiętać, że górnicy to osoby, które pracują codziennie w trudnych warunkach, zespołowo i potrafią dostosować się do tych skomplikowanych warunków. Nie mamy szkół górniczych, szkół średnich, techników i brakuje nam studentów kształcących się w kierunku górniczym na uczelniach. Oto kolejny problem polskiego górnictwa – akcentował wiceminister Marian Zmarzły.
Z kolei Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, zwrócił uwagę na fakt, że wciąż nie wiemy, jakie ilości węgla będą niezbędne w polskiej energetyce w kolejnych dekadach.
– W aktualnie obowiązującej polityce zapotrzebowanie na węgiel kamienny w 2030 r. to 36 mln ton. To jest wielkość absurdalna. W polityce surowcowej, która również jest dokumentem przestarzałym, także jest powtórzone, że to zapotrzebowanie na węgiel energetyczny będzie wynosić do 36 mln ton w 2030 r. No i wreszcie mamy dokument Ministerstwa Klimatu, na szczęście poprawiony przez Ministerstwo Energii, mianowicie Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu, gdzie są dwa scenariusze. Jeden z nich ma dużo bardziej ludzką twarz niż te poprzednie dokumenty. Wyraźnie widać, że my tak szybko od tego węgla nie odejdziemy – podsumował Janusz Olszowski.