W sektorze elektroenergetycznym udział OZE może sięgnąć ponad 50 proc. do 2030 r.

fot: Maciej Dorosiński

Wśród osób, które mogą uzyskać wsparcie są m. in. górnicy

fot: Maciej Dorosiński

Według PEP2040 gospodarstwa domowe mają zaprzestać używania węgla do 2040 r., a na obszarach miejskich nawet do 2030 r. Takie przyspieszenie transformacji może przynieść korzyści dla jakości powietrza i gospodarki, ale wiąże się również z ryzykiem kosztów społecznych. Decyzje dotyczące wycofania z eksploatacji jednostek wytwarzających energię z węgla brunatnego muszą uwzględniać potrzebę bilansowania systemu elektroenergetycznego. Wraz z pojawieniem się nowych źródeł energii, które mają zostać zainstalowane w polskim systemie, rola węgla brunatnego może zostać zmniejszona do 2040 r. – czytamy w Białej Księdze Zrównoważonej Transformacji Regionów Węglowych w Polsce 2025-2049.

Autorzy opracowania wskazują, że w sektorze elektroenergetycznym udział odnawialnych źródeł energii (OZE) może wzrosnąć do ponad 50 proc. do 2030 r. i około 70 proc. do 2040 r., dzięki rozwojowi energetyki wiatrowej na lądzie, fotowoltaiki oraz budowie morskiej energetyki wiatrowej. Dodatkowo – jak podkreślają - należy również pamiętać o rozwoju elektrowni jądrowych i gazowych. W sektorze ciepłownictwa udział OZE może osiągnąć około 35 proc. do 2030 r. i około 60 proc. do 2040 r. - węgiel zostanie zastąpiony głównie przez gaz ziemny, OZE i pompy ciepła, ale również przez magazyny ciepła i potencjalnie także przez uciepłownione elektrownie jądrowe.

„Wydobycie węgla koksowego, sklasyfikowanego jako krytyczny i strategiczny surowiec dla polskiej i unijnej gospodarki, będzie kontynuowane w Polsce po 2050 r. W przeciwieństwie do węgla energetycznego, który jest głównie wykorzystywany do produkcji energii i ciepła, węgiel koksowy jest niezbędnym surowcem do produkcji stali i obecnie nie ma komercyjnie opłacalnych substytutów. Ta kluczowa rola jest uznawana na poziomie europejskim: węgiel koksowy znajduje się na liście surowców krytycznych dla UE. W rezultacie, podczas gdy szersze wycofywanie węgla jest kierowane przez cele neutralności klimatycznej, węgiel koksowy może być nadal produkowany i wykorzystywany w Polsce po 2050 r. Oznacza to, że ścieżka transformacji dla węgla koksowego (w Polsce produkowanego głównie przez Jastrzębską Spółkę Węglową, która zatrudnia około 21 000 pracowników różni się od ścieżki węgla energetycznego, a jego dalsze wydobycie i wykorzystanie mogą być kontynuowane nawet, gdy inne segmenty przemysłu węglowego będą redukowane” – zwrócili uwagę eksperci w Białej Księdze Zrównoważonej Transformacji Regionów Węglowych w Polsce 2025-2049.

Biała Księga Zrównoważonej Transformacji Regionów Węglowych w Polsce 2025-2049 powstała przy współpracy środowiska naukowego Politechniki Śląskiej, Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Akademii WSB, z Ministerstwem Przemysłu oraz z międzynarodowym zespołem ekspertów Banku Światowego. Ma na celu przedstawienie aktualnego stanu przemysłu węglowego w Polsce, głównych wyzwań oraz środków mających zapewnić zrównoważoną i sprawiedliwą transformację regionów, których gospodarka opiera się na węglu kamiennym lub brunatnym. Treści w niej zawarte zostaną poddane społecznej debacie.

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.