Rawa nareszcie przykryta

Jeszcze pół wieku temu Rawa była normalną rzeką płynącą przez kilka śląskich miast. Dziś udział ścieków w wodach Rawy przekroczył 90 proc., a koryto dawnej rzeki stało się głównym kolektorem odprowadzającym ścieki sanitarne oraz wody deszczowe z terenu Świętochłowic i Chorzowa do oczyszczalni ścieków „Klimzowiec”.


Nic więc dziwnego, że przykrycie koryta Rawy na terenie tych dwóch miast spotkało się z wielkim zadowoleniem ich mieszkańców. Przedsięwzięcie, realizowane przez trzy lata, kosztowało ponad 32 mln euro. Aż 20 mln euro wyniosło dofinansowanie z europejskiego Funduszu Spójności. Bez sięgnięcia po fundusze europejskie przeznaczone na dostosowanie jakości życia w Polsce do unijnych standardów, lokalne przedsiębiorstwo eksploatujące wodociągi i kanalizację nie byłoby w stanie udźwignąć finansowo projektu, związanego z przykryciem pięciokilometrowego kanału.


Studium wykonalności i wniosek aplikacyjny projektu „Zaopatrzenie w wodę i oczyszczanie ścieków w Chorzowie i Świętochłowicach” zrealizowano dzięki wsparciu Narodowego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Przykrycie koryta Rawy było jedną z ważniejszych inwestycji ekologicznych w regionie.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.