Ratownikom udało się zlokalizować górnika zasypanego w kopalniRydułtowy-Anna\"

Ekipom ratowników górniczych, którzy od pięciu godzin prowadzą akcję po katastrofalnym tąpnięciu w kopalni "Rydułtowy-Anna" udało się zlokalizować zasypanego górnika - dowiedział się nettg.pl.

 

Ratownicy przy pomocy specjalnych detektorów odebrali sygnał z nadajnika mężczyzny. Nie wiadomo jednak w jakim stanie jest górnik, czy żyje i czy jest przytomny.

 

Przypomnijmy, że po godzinie 11 w sztabie akcji ratowniczej w Rydułtowach zapdła decyzja o drążeniu dwóch równoległych chodników ratunkowych o przekroju 1,5 metra. Ratownicy zaczęli posuwać się nimi w poszukiwaniu zasypanego elektryka - jednego z pięciu poszkodowanych po tąpnięciu w pokładzie 713 na poziomie tysiąca metrów pod ziemią w należącej do Kompanii Węglowej SA kopalni "Rydułtowy-Anna", do którego doszło o godzinie 7.42 w ruchu "Rydułtowy".

 

Stwierdzono, że w zawalonym wyrobisku istnieje przepływ powietrza, który znacznie zwiększa szansę na ratunek dla uwięzionego w 35-metrowej długości zawale. Jednak do ostanich chwil z relacji ze sztabu akcji wynikało, że ratownicy nie mają na razie żadengo kontaktu z zasypanym tysiąc metrów pod ziemią mężczyzną i nie wiedzą, gdzie znajdował się w chwili tąpnięcia, które sprowadziło zawał.

 

Czytaj więcej:

Rydułtowy: Powietrze nadzieją na ratunek dla zasypanego górnika, ratownicy drążą dwa chodniki

CSRG: Sprzęt do lokalizacji ludzi w zawałach wysłany do Rydułtów

Ranni górnicy w kopalni „Rydułtowy-Anna”

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.