Ratownik nagrodzony za odwagę VIDEO

Mrozinski krzysztof ratownik GAL

fot: Jarosław Galusek

Krzysztof Mroziński jako pierwszy po trzech dniach akcji ratunkowej dotarł do górnika zasypanego w kopalni "Rydułtowy-Anna"

fot: Jarosław Galusek

Krzysztof Mroziński, ratownik z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, został dzisiaj nagrodzony przez prezesa Kompanii Węglowej za szczególną odwagę i determinację podczas akcji przeprowadzonej w kopalni „Rydułtowy-Anna”.

Mroziński jako pierwszy, po trzech dniach akcji ratunkowej, dotarł do górnika zasypanego po tąpnięciu z 24 marca. Mimo wielkiej determinacji ze strony ratownika, który aby przedostać się do poszkodowanego musiał przeczołgać się po przenośniku, na ratunek dla 40-letniego górnika było już za późno.

W nagrodę za swoje poświęcenie otrzymał z rąk prezesa Kompanii Węglowej dyplom uznania i czek.

- Zdarzają się szczególne momenty, kiedy nieliczni robią coś, co wydaje się niewykonalne. Jak zwykle człowiek okazał się lepszy niż technika, bowiem przyrządy nie wskazały, gdzie znajduje się poszkodowany. Jesteśmy dumni z ratowników, po raz kolejny potwierdziła się opinia, że w każdej sytuacji możemy na nich liczyć – mówił Mirosław Kugiel.

Realizacja: Jarosław Galusek - nettg.pl

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.