Ratownicy z Boryni najlepsi
fot: arc
Ratownicy z Boryni w górnym rzędzie od lewej: Adam Szkołda (kierownik KRSG), Paweł Panowicz (zastępowy), Paweł Zwoleń, Mirosław Ślazyk; w dolnym rzędzie od lewej: Sebastian Krawczyk (zastępca zastępowego), Przemysław Sinacki
fot: arc
W zawodach, które rozegrano 24 październiku na boisku sportowym w Makoszowach, dzielnicy Zabrza, startowało 9 zastępów. Dwa, z kopalni „Borynia” i „Pniówek”, reprezentowały Jastrzębską Spółkę Węglową. Spisały się doskonale, bo zajęły pierwsze i drugie miejsce.
Ratownicy z „Boryni” zgarnęli na zawodach wszystkie nagrody. Oprócz Pucharu Prezesa CSRG-u za pierwsze miejsce, przypadł im również Puchar Wojewody Śląskiego oraz nagroda fair play.
– Nagrodę fair play dostaliśmy za to, że jako jedyni kibicowaliśmy każdej drużynie startującej na torze – mówi zastępowy Panowicz.
Zwycięski zastęp startował w tym samym składzie, co w ubiegłym roku. Tworzą go ratownicy doświadczeni, z wieloletnim stażem: Paweł Panowicz (ratownik od 11 lat) – zastępowy, Sebastian Krawczyk (13 lat) – zastępca zastępowego, Przemysław Sinacki (9 lat), Mirosław Ślezyk (9 lat), Mirosław Dłucik (20 lat) – mechanik, oraz dwaj ratownicy z niewielkim, bo trzyletnim stażem – Marcin Kaczorek i Paweł Zwoleń.
Zastęp z „Boryni” do zawodów przygotowywał się bardzo intensywnie. Dodatkową motywacją do treningu była przegrana w zawodach na szczeblu okręgowym z kolegami z kopalni „Pniówek”, którzy byli wówczas pierwsi.
– Każdy zastęp przygotowuje się do takich zawodów, bo każdy chce je wygrać – podkreśla Panowicz. – My, jak się okazało, chcieliśmy tego zwycięstwa jeszcze bardziej niż inni. Byliśmy w niewygodnej sytuacji, bo broniliśmy tytułu zdobytego przed rokiem, a to jest zawsze trudniejsze.
O zwycięstwie w zawodach zadecydowała rywalizacja na torze przeszkód. – Wiedzieliśmy o tym i dlatego nasz zastęp poszedł na całość. Zrobiliśmy to, co zamierzaliśmy i byliśmy na torze pierwsi – komentuje Adam Szkołda, kierownik Kopalnianej Stacji Ratownictwa Górniczego w „Boryni”.
Tor to kilka konkurencji wymagających od ratowników precyzji i kondycji. Część przeszkód pokonuje się na nim z pełnym wyposażeniem, łącznie z aparatem tlenowym.
– Tym razem tor był bardzo wymagający, szczególnie spacer farmera (bieg z noszami ze 100-kilogramowym obciążeniem – red.). Niektóre zastępy pod koniec trasy miały problemy, żeby nawet iść z nimi. My po dotarciu do mety byliśmy zgrzani, ale gotowi do kolejnej akcji – mówi Przemysław Sinacki.
U ratowników tężyzna fizyczna i kondycja są bardzo ważne, ale zastępowy Panowicz podkreśla, że w czasie akcji „najistotniejsze jest myślenie”.
Na pytanie, co zadecydowało, że w zawodach startuje zastęp kierowany przez Pawła Panowicza, kierownik Adam Szkołda odpowiada krótko: – Wybiera się najlepszych!
– Cieszmy się z wygrania zawodów oraz z tego, że na drugim miejscu był zastęp z „Pniówka”. To świadczy o wysokim poziomie wyszkolenia ratowników z kopalń JSW. Rywalizacja była ostra, bo poziom zawodów był wysoki – komentuje Sebastian Krawczyk.
Dodatkową nagrodą dla ratowników z „Boryni” za zwycięstwo w zawodach, jest zapewnienie władz JSW, że będą mogli wystartować w mistrzostwach świata, które odbędą się w przyszłym roku w Kanadzie.
– Te zawody odbywają się na innych zasadach. Nie ma tam na przykład toru przeszkód, jak u nas, ale zadanie do wykonania, które oceniają sędziowie. Szczegółów jeszcze nie znamy, ale do mistrzostw świata będziemy na pewno bardzo dobrze przygotowani – zapewnia Adam Szkołda.