Ratownicy przygotowani

Eksperci z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu (CSRG) rozpoczęli w poniedziałek przygotowania do przeprowadzenia ewentualnej akcji przeciwpożarowej w kopalni Budryk.

Choć ostatnie wyniki prowadzonych m.in. przez specjalistów z Głównego Instytutu Górnictwa (GIG) badań wskazują, że w podziemnych wyrobiskach nie ma na razie bezpośredniego zagrożenia pożarem, eksperci CSRG pojechali do Budryka, by przygotować ew. akcję, konieczną w razie jego wystąpienia.

Według nadzoru górniczego, zagrożenie pożarowe w ścianach Budryka, związane z przerwaniem wydobycia tam węgla, stopniowo narasta, wraz z przedłużającym się przestojem spowodowanym przez trwającą już 36 dni okupację zakładu. Mimo badań atmosfery w pobliżu ścian, nie sposób jednak oszacować, kiedy zagrożenie przekształci się w realny pożar.

- Analizy próbek wskazują, że proces samozagrzewania węgla w ścianach powoli postępuje. Dlatego w poniedziałek do kopalni pojechało czterech naszych ekspertów, aby na miejscu przeprowadzić rekonesans i przygotować ewentualną akcję – powiedział PAP prezes CSRG Stanisław Parol.

Jak wyjaśnił, eksperci mieli zjechać na dół kopalni, aby zastanowić się nad organizacją i przebiegiem izolacji rejonów ścian podczas ew. akcji, m.in. lokalizacją i sposobem budowy przeciwwybuchowych tam izolacyjnych. Ich zadaniem było też przygotowanie zaplecza logistycznego ew. akcji, m.in. określenie miejsc na bazy ratowników.

Parol poinformował jednak, że protestujący nie pozwolili ekspertom CSRG zjechać pod ziemię. Dlatego pracowali na powierzchni, wykorzystując kopalnianą dokumentację, m.in. szczegółowe mapy wyrobisk i rezultaty kolejnych badań atmosfery.

Jak poinformował PAP jeden z liderów strajku, Grzegorz Bednarski z kopalnianej Kadry, eksperci nie zostali wpuszczeni pod ziemię, ponieważ wcześniej nie zgłosili swego przyjazdu i nie zostali umieszczeni na liście osób upoważnionych do zjazdu. Strajkujący uznali też, że podstawowym zakresem prac, które zamierzali wykonać, mogą zająć się biorący udział w strajku ratownicy kopalni.

Według rzeczniczki WUG Edyty Tomaszewskiej, badania ostatnich próbek pobranych przez specjalistów GIG pod koniec ubiegłego tygodnia, wykazały podwyższony poziom acetylenu i tlenku węgla. Ich wyniki świadczą o trwałym procesie samozagrzewania się węgla, w wyniku którego może dojść do powstania pożaru endogenicznego.

Pożary endogeniczne to typowe zjawisko w górnictwie. Powstają zwykle w tzw. zrobach, czyli miejscach po eksploatacji węgla w ścianach wydobywczych. W takich przypadkach nie ma ognia, ale rośnie temperatura, zmienia się skład atmosfery, czasem pojawia się dym.

Źródłem zagrożenia przy powstawaniu takich pożarów są resztki węgla, pozostające w zrobach. Jeśli są wystawione na działanie tlenu, następuje samozagrzewanie węgla. Po przekroczeniu określonego punktu, tzw. temperatury krytycznej, proces nabiera dużej dynamiki i z zagrożenia potencjalnego staje się realnym.

Zwykle pożary endogeniczne kończą się przynoszącą poważne straty wielotygodniową izolacją ściany wydobywczej, co jest jedynym sposobem odcięcia dopływu tlenu do zrobów i wygaszenia – w ten sposób – pożaru. Właśnie z tego powodu już od sierpnia ubiegłego roku otamowana pozostaje jedna z trzech ścian Budryka.

Normalna praca ścian wydobywczych powoduje, że zroby mają znacznie krótszy kontakt z tlenem, temperatura nie osiąga poziomu krytycznego. Odpowiednio szybki postęp ściany podczas wydobycia jest więc najskuteczniejszą metodą ograniczenia zagrożenia pożarowego.

Komitet protestacyjny, mimo apeli dyrekcji kopalni i nadzoru górniczego, konsekwentnie odmawia jednak wznowienia wydobycia. Jego przedstawiciele wskazują, że według zamówionych przez nich analiz postęp samozagrzewania węgla jest na tyle powolny, że do wystąpienia pożaru powinno upłynąć jeszcze co najmniej kilkanaście dni.

Tymczasem, jak powiedział PAP prezes CSRG, w niektórych przypadkach pożar endogeniczny jest możliwy już po ok. 30 dniach od wstrzymania wydobycia. Na spowolnienie procesu samozagrzewania węgla mogą wpłynąć prace prewencyjne, które w pewnym zakresie były wykonywane w Budryku podczas strajku.

Strajk w kopalni Budryk trwa już 36 dni. Protest prowadzą cztery z dziewięciu działających tam związków zawodowych: Kadra, Sierpień 80, Jedność Pracowników Budryka i Związek Zawodowy Ratowników Górniczych. Pozostałe organizacje nie popierają strajku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawda jest gorzka. Górnictwo kojarzy się przede wszystkim z degradacją terenów i szkodami

– Gospodarka bez surowców nie ma szans na przetrwanie. Tę prawdę należy propagować i prowadzić ustawiczny dialog ze społeczeństwem na rzecz bezpieczeństwa surowcowego kraju – takie wnioski płyną z tegorocznej konferencji „Przyszłość terenów pogórniczych”, zorganizowanej przez Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, Wyższy Urząd Górniczy i Uniwersytet Śląski.

Powrót do górnictwa a zwrot JOP. Ważna opinia prawnika

Łukasz Oleś, adwokat: Czym innym jest utrata uprawnienia do świadczenia lub brak możliwości ponownego skorzystania z programu restrukturyzacyjnego, a czym innym obowiązek zwrotu już wypłaconej jednorazowej odprawy pieniężnej.

KGHM zamierza zbudować pierwszą w Polsce kopalnię polihalitu

KGHM Polska Miedź planuje budowę pierwszej w Polsce kopalni polihalitu w rejonie Zatoki Puckiej. Według przedstawicieli spółki realizacja inwestycji może mieć znaczenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Europy.

Uwaga, Zabytkowa Kopalnia Węgla Jawiszowice czeka na turystów!

Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau w Brzeszczach, która ma pod opieką Zabytkową Kopalnię Węgla Jawiszowice, w lipcu udostępniła ją do zwiedzania także turystom indywidualnym. Pierwsze wycieczki już się odbyły, można się zapisywać na sierpniowe terminy.