Ratownicy dotarli do zasypanego. Poszukiwany górnik nie żyje

1661535560 ruchknurow

fot: JSW/ Dawid Lach

Do wypadku doszło w piątek 26.08. o godz. 9.40 w ruchu Knurów

fot: JSW/ Dawid Lach

Po dziewięciu godzinach akcji, w kopalni Knurów-Szczygłowice należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ratownikom udało się dotrzeć do zasypanego górnika. Niestety, lekarz stwierdził jego zgon. - Nasz kolega miał 40 lat, osierocił dwójkę dzieci w wieku 6 i 11 lat - poinformowali przedstawiciele JSW.

Przypomnijmy, że w piątek, 26 sierpnia, mężczyzna został przysypany w chodniku podścianowym ściany 28. Do zdarzenia doszło 850 m pod ziemią o godz. 9.40. 

Ratownicy w ruchu Knurów przebierali rumowiska, pod którym znajdował się poszukiwany górnik. Jak informowano zastępy ratownicze pracowały w stałym zagrożeniu zawałowym.

W ramach podjętych działań ratownicy zabezpieczyli miejsce wypadku i zainstalowali obudowy tymczasowe, po to, aby zapobiec dalszemu wysypowi kamieni. Po wykonaniu tych prac mogli rozpocząć odgruzowanie chodnika.

W akcji ratowniczej brało udział 5 zastępów ratowniczych.

Kopalnia Knurów-Szczygłowice powstała 1 lutego 2010 r. w wyniku połączenia dwóch zakładów: Knurów i Szczygłowice. Od 1 sierpnia 2014 r. zakład znajduje się w strukturach JSW.

Obszar górniczy kopalni wynosi 59,79 km kw., z czego na ruch Knurów przypada 38,49 km kw, natomiast na ruch Szczygłowice 21,3 km kw. Zasoby operatywne ruchu Knurów wynoszą 154,1 mln t, a ruchu Szczygłowice 180,3 mln t.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.