Rafako pomaga powodzianom z Bogatyni

Rafako SA postanowiło pomóc powodzianom z Bogatyni i okolic. Dotkniętym kataklizmem pracownikom Elektrowni Turów wypożyczyli na nieokreślony czas osuszacze powietrza. Okazuje się, że urządzenia te są bardzo potrzebne, by powodzianie mogli rozpocząć remonty swoich zalanych domów – poinformował portal nettg.pl Adam Misa z agencji Adventure Media.

- Kiedy w roku 1997 powódź dotknęła naszą firmę, również napływała do nas pomoc. Cały czas to pamiętamy i nie jesteśmy obojętni na nieszczęście, którego tym razem doświadczyli mieszkańcy Bogatyni i okolic – mówi Piotr Karaś, kierownik działu promocji produktu w spółce.

Rafakowcy postanowili pomóc dotkniętym powodzią pracownikom Elektrowni Turów. Obydwie firmy łączą kontakty handlowe. Sama elektrownia nie była zalana, ale okazało się, że jej pracownicy ucierpieli i potrzebują bardzo osuszaczy powietrza. Urządzeń tych brakuje, a nie wysuszone pomieszczenia nie nadają się do remontu.

- Osuszacze powietrza nie są obce również w naszej firmie, bo pracują cały czas w zawilgoconych piwnicach naszych budynków biurowych. Postanowiliśmy więc wypożyczyć część z nich Elektrowni Turów. 10 zupełnie nowych osuszaczy trafi do zalanych domów pracowników tego zakładu – wyjaśnia Piotr Karaś i dodaje, że to urządzenia bardzo wydajne, bo osuszają pomieszczenie o kubaturze do 300 m3.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.