Energetyka: dwaj członkowie zarządu Enei odwołani

1503635258 enea siedziba enea

fot: Enea SA

Rada nadzorcza Enei dokonała zmian w zarządzie spółki

fot: Enea SA

Rada nadzorcza spółki akcyjnej Enea podjęła w czwartek (24 sierpnia) decyzję o odwołaniu ze składu zarządu Wiesława Piosika i Mikołaja Franzkowiaka. Wiesław Piosik pełnił funkcję wiceprezesa ds. korporacyjnych, a Mikołaj Franzkowiak - wiceprezesa ds. finansowych.

W komunikacie Enei nie podano przyczyn dymisji.

Równocześnie rada nadzorcza delegowała do pracy w zarządzie swojego członka, Rafała Szymańskiego. Obejmie on tymczasowo funkcję wiceprezesa ds. korporacyjnych. Zdecydowano także o rozpoczęciu postępowania kwalifikacyjnego na wakaty wiceprezesów ds. korporacyjnych oraz ds. finansowych.

Rafał Szymański pracuje w Departamencie Nadzoru Ministerstwa Energii. Odpowiada tam m.in. za nadzór właścicielski nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa. Wcześniej był związany z Ministerstwem Skarbu Państwa, gdzie był naczelnikiem wydziału nadzorującego spółki sektora elektroenergetycznego z udziałem Skarbu Państwa.

Szymański ukończył studia na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w zakresie inżynierii ekologicznej oraz podyplomowe studia o rynku energii w Szkole Głównej Handlowej. Do Rady Nadzorczej Enei wszedł 2 lipca 2015 r. Pełni w niej funkcję sekretarza i szefa komitetu nominacji i wynagrodzeń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.