Raczej stabilizacja niż wzrost zatrudnienia...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Według szacunków GUS w 2012 r. ponad 1,8 mln Polaków pracowało na emigracji

fot: Andrzej Bęben/ARC

Tak sytuację na rynku pracy w tym roku prognozują eksperci. Nie ma co liczyć, że zakładany przez rząd wzrost gospodarczy na poziomie 2,5 proc. znacząco przyspieszy powstawanie nowych miejsc pracy.

Problemem wciąż pozostaje wysokie bezrobocie wśród młodych, dopiero wchodzących na rynek pracy, i tych w grupie wiekowej 50+. Według resortu pracy, stopa bezrobocia w grudniu wzrosła do 13,4 proc.

Branża infrastrukturalna i kolejowa oraz firmy współpracujące z nią - tam należy w tym roku szukać pracy. W ocenie dyrektora zarządzającego firmy doradczej Kienbaum Polska, pracownicy będą poszukiwani w związku z dużymi nakładami na remonty i tworzenie nowych tras.

- To jest związane z inwestycjami, które ruszą dzięki unijnym pieniądzom - wyjaśnia Bernhard Matussek, dyrektor zarządzający Kienbaum Polska. - Z większym prawdopodobieństwem będzie można tutaj udzielić odpowiedzi wiosną, kiedy pewne tendencje będą już widoczne.

Jeżeli sprawdzi się rządowa prognoza dotycząca wzrostu gospodarczego i w 2014 r. będzie on oscylował wokół 2,5 proc. PKB, to raczej nie ma co liczyć na znaczący spadek bezrobocia. A to, według danych resortu pracy, w grudniu wyniosło 13,4 proc.

- Wzrost PKB tej wielkości jeszcze nie powoduje znaczącego wzrostu zatrudnienia. Doświadczenie rynków zachodnich pokazuje, że można na to liczyć od 3-3,5 proc. wzrostu gospodarczego. To oznacza, że prawdopodobnie nastąpi pozytywna stabilizacja rynku - prognozuje dyrektor Matussek.

W jego opinii Polska wciąż nie poradziła sobie z problemem grup wykluczonych, którym bardzo trudno odnaleźć się na rynku pracy. Według szacunków Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, w tym roku nawet 50 proc. wszystkich bezrobotnych będą stanowić młodzi ludzie, do 34. roku życia (ok. 19 proc. osoby do 25. roku życia). Wśród grupy wiekowej 50+ sytuacja nie jest lepsza - co czwarty bezrobotny w Polsce ukończył 50. rok życia.

- Mamy problem z zatrudnianiem ludzi do 30. roku życia i mamy duży problem z grupą pracowników po 50. roku życia - mówi Matussek. - To wymaga z pewnością większych inwestycji ze strony polityków i zmiany podejścia prawnego do tego tematu. W tej chwili widzę potrzebę regulacji prawnych choćby w kontekście tego, że bardzo wiele osób emigruje.

W jego opinii rząd powinien zastanowić się nad tym, jak zahamować falę emigracji zarobkowej. Według szacunków GUS w 2012 r. ponad 1,8 mln Polaków przebywało w innych krajach europejskich. Najczęściej Polacy emigrują do: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Irlandii, Holandii i Włoch.

- Na południu Polski są całe województwa, gdzie pewna wartość krytyczna emigracji została przekroczona i ten trend należałoby koniecznie zahamować - alarmuje dyrektor zarządzający Kienbaum Polska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.

Leszek Miętek powołany do rady nadzorczej spółki pracującej dla kopalń

Leszek Miętek został powołany do rady nadzorczej PKP Cargo, jako przedstawiciel pracowników - poinformowała spółka w piątek w komunikacie giełdowym. Miętek jest prezydentem Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.

Walcownia Blach Batory inwestuje 70 mln złotych

Nakładem 70 mln złotych Walcownia Blach Batory planuje wejść w segment produkcji blach o podwyższonej twardości. Będą produkowane w nowej technologii pomijającej obróbkę cieplną, co znacznie zmniejszy energochłonność procesu, a w konsekwencji zwiększy marże zakładu.  Inwestycja potrwa do końca 2027 r. 

Na Wall Street przewaga spadków, Dow tuż przy poziomie 52 tys. pkt

Wtorkowa sesja na Wall Street zakończyła się przewagą spadków głównych indeksów, a inwestorzy przenosili się z sektora producentów układów scalonych do spółek cyklicznych w efekcie spadku cen ropy naftowej. Dow Jones w ciągu sesji po raz pierwszy w historii przekroczył na krótko poziom 52.000 punktów.