Pyłowy kocioł wyprodukujezieloną energię\"

Kociol zielona energia Rafako

fot: Rafako SA

Kontrakt wartości około 130 mln zł podpisano w Stalowej Woli. <i>Na zdj. (od prawej) prezes Elektrowni Stalowa Wola Janusz Teper, prezes Rafako Wiesław Różacki i wiceprezes Krzysztof Burek</i>

fot: Rafako SA

130 mln zł kosztować będzie dostosowanie kotła pyłowego opalanego dotychczas węglem do produkcji zielonej energii z biomasy w Elektrowni Stalowa Wola. Zadanie powierzono Rafako SA z Raciborza. Będzie to pierwsza w Polsce instalacja pyłowa do spalania wyłącznie biomasy.

 

To całkowicie inna technologia, jaką do tej pory oferował raciborski producent kotłów i urządzeń ochrony środowiska dla energetyki zawodowej i przemysłowej.

- Do tej pory w Polsce kotły produkujące tzw. zieloną energię, a więc opalane wyłącznie biomasą, pracowały głównie w oparciu o technologie fluidalne lub ruszt. Pozwalają one na redukcję emisji tlenków azotu i siarki już w samym procesie spalania. Po raz pierwszy biomasa zastosowana będzie jako jedyne źródło paliwa w kotle pyłowym. To dla nas kolejne wyzwanie – mówi Krzysztof Burek, wiceprezes zarządu ds. handlu w Rafako SA.

 

Wydajność nominalna kotła wyniesie 120 t pary/h. Jednostka spalać będzie biomasę leśną (tj. zrębki drzewne, pelety z drewna) oraz biomasę agro, czyli pochodzenia rolniczego (pelety rzepakowe, pelety ze słomy rzepakowej, pelety z otrąb zbożowych, śrutę zbożową, pelety łusek słonecznika, makuchę rzepakową itp.).

 

Jak wyjaśnia Krzysztof Gajski z Rafako SA, dostosowanie kotła pyłowego typu OP-150 w Elektrowni Stalowa Wola do spalania biomasy polegać będzie nie tylko na zmianie konstrukcji samego urządzenia, ale również budowie tzw. instalacji towarzyszących.

- Prócz instalacji rozładunku i składowania biomasy, wykonamy także instalację przygotowania biomasy do spalania w kotle pyłowym. Jej zadaniem będzie odpowiednie zmielenie i wysuszenie biomasy, by mogła być bezpiecznie spalona w kotle pyłowym – wyjaśnia Krzysztof Gajski.

 

Prace związane z realizacją kontraktu już się rozpoczęły. Kocioł pyłowy OP-150 w Elektrowni Stalowa Wola wyprodukuje „zieloną energię” z biomasy jesienią 2012 roku. - Ta inwestycja to kamień milowy w rozwoju naszej elektrowni. Pozwoli nam znacznie zwiększyć produkcję energii odnawialnej – mówi Janusz Teper, prezes zarządu Elektrowni Stalowa Wola S.A. - Od kilku lat systematycznie przystosowujemy nasze urządzenia do spalania biomasy i wytwarzania energii tzw. zielonej. Inwestycje te znacząco poprawiają nasze wyniki finansowe, ale ograniczają też emisję szkodliwych gazów towarzyszącą produkcji energii elektrycznej. Naszym celem jest, by do końca roku 2015 w Elektrowni Stalowa Wola podstawowym paliwem była wyłącznie biomasa – dodaje prezes Teper.

 

Przypomnijmy, w ostatnim czasie to drugi już projekt związany z produkcją energii ze źródeł odnawialnych, jaki realizują wspólnie Grupa Tauron i raciborskie RAFAKO. 24 maja 2010 r. podpisano umowę wartości około 230 mln zł na budowę kotła o wydajności ponad 200 t pary/h opalanego wyłącznie biomasą dla Elektrowni Jaworzno III (należącej do Południowego Koncernu Energetycznego wchodzącego w składu Grupy Tauron). Tydzień później (31 maja 2010 r.) podpisano natomiast kontrakt wartości 130 mln zł dla Elektrowni Stalowa Wola (należącej do Grupy Tauron) na dostosowanie opalanego węglem kotła pyłowego do spalania biomasy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.