Pustelnicy od Świętego Ducha

fot: Andrzej Bęben/ARC

Założyciel wspólnoty, ojciec Stefan Legawiec, przy swoim eremie

fot: Andrzej Bęben/ARC

Czatachowa. Wieś za Żarkami. Częstochowskie. Od 1992 roku w sosnowym lasku żyją tu eremici. Tu mają swoją Pustelnię Świętego Ducha. Tu wybudowali kościół. Tu zjeżdżają się ludzie nawet z daleka. Wiadomo - pustelnicy, tajemnica, niecodzienność - to przyciąga.

Co przyciągnęło do tego lasu ojca Stefana Legawca? Może to miejsce mu się spodobało? To on jest założycielem tej pustelniczej wspólnoty. I pewnie nie byłby ani zakonnikiem, ani pustelnikiem, gdyby na swojej drodze, ściślej w Kalwarii Zebrzydowskiej, nie spotkał Stanisława Saniewskiego. Ten już za życia był legendą. Żył sobie w samotni, w drewnianej chatynce ten pustelnik (to słowo miał ponoć wpisane w dowodzie osobistym w rubryce "zawód"), człowiek innej epoki: chrześcijański filozof, poeta, acz laik, czyli nie zakonnego stanu... I gdy 17-letni wówczas uczeń Stefan poznał brata Stanisława, to stwierdził, że musi iść w jego ślady.

Stefan skończył szkołę. Przez trzy lata pracował w elektrowni w Połańcu, będąc operatorem maszyn cyfrowych, dziś nazywanych komputerami. Potem znalazł się na Jasnej Górze u paulinów - sześć lat studiów (dziś jest doktorem). Przez cały ten czas wiedział, że będzie pustelnikiem, by w ten sposób służyć Bogu.

***
Dlaczego pustelnikiem? Bo urzekła go prostota takiego życia. Uwiodła go antyteza współczesnego świata.

- Można żyć bez samochodów, bogactwa, wygód. My tu niesiemy krzyż, ale on jest krzyżem zwycięstwa i radości. Dzięki niemu czujemy się wyprowadzeni z tego wszystkiego, co paraliżuje życie tam, za lasem - mówił ojciec Stefan wówczas, gdy jeszcze pustelnicy nie zbudowali kościółka, gdy w okolicach Pustelni Świętego Ducha poza pustelnikami trudno było kogoś uświadczyć.

Pustelnicy niechętnie rozmawiają z laickimi mediami. Swego czasu spaliła się jedna z chatek. Gazety trąbiły o tym. I bardziej interesowało je to, co się spaliło, niż ci, którzy w niej mieszkali. Szukają jakichś sensacji w rodzaju trumien zamiast łóżek, albo czaszek na stołach... A może to jest tak, że jedni drugich nie potrafią zrozumieć?

Ze mną ojciec Stefan też nie bardzo chciał rozmawiać. Gdy jednak przekonałem go, że znałem osobiście jego mentora z Kalwarii, to lody zostały przełamane, bo "z człowiekiem, który znał świętego", mógł już rozmawiać.

***
Życie tutaj toczy się swoimi torami. Porządek rzeczy jest ustalony i trwały. Tak się dzieje od 1992 r. Godzina 5.45 - modlą się wspólnie w kaplicy. Dwie godziny. Wcześniej każdy z nich ma za sobą indywidualną medytację. 7.00 - msza. 8.00 - śniadanie. Potem praca. Osiem godzin. Zgodnie z zasadą św. Benedykta: módl się i pracuj. Jakiś obiad. Godzinna wieczorna modlitwa. I pokuta - istota pustelniczego życia. Ale bez krzywdzącego samego siebie umartwiania, jak to powszechnie (i fałszywie) się wydaje.

Już słyszę to pytanie: czy śpią w trumnach? Jedni tak, drudzy nie. Brat Stanisław spał w trumnie, jak to mówił: "w korytku", ale nie dlatego, by się umartwiać, ale dlatego, że z "korytka" nie sposób... wypaść!

Szare habity, ale nie szare życie, choć przeciętnemu człowiekowi trudno zrozumieć ich życiowy wybór i często jawią się oni, ci pustelnicy - nie tylko z Czatachowej jako swego rodzaju odszczepieńcy. Tymczasem eremitów obowiązuje prawo świeckie i kościelne. Wspólnota funkcjonuje z aprobatą i pod kierownictwem arcybiskupa archidiecezji częstochowskiej. Współautorem jej reguły był abp Stanisław Nowak, były metropolita częstochowski.

***
Po 23 latach istnienia wspólnota jest tym, czym była na początku, ale miejsce, w którym żyje, jest już inne, niż było przed laty. Kościół pw. Zesłania Ducha Świętego, który pustelnicy wybudowali pod lasem skrywającym ich domki, przyciąga wielu, wielu wiernych. Wystarczy wejść na... stronę internetową www.czatachowa.pl, by się przekonać. Ktoś mógłby powiedzieć po lekturze tych stron, że dziś prawdziwych pustelników już nie ma... Mam wrażenie, że prawdziwi pustelnicy jeszcze się ostali, jak choćby w Czatachowej, ale ich otoczenie się zmieniło. Łatwo być pustelnikiem w samotni. Trudniej, gdy wokół tylu ludzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

Trójkąt Transformacji. Co po fedrowaniu? Cyfrowy i bezpieczny Śląsk

W Katowicach wiele razy mówiono, że transformacja Śląska powinna być sprawiedliwa, zrównoważona, nowoczesna, zielona, ambitna i innowacyjna. Prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, dopisał do tej listy słowo: bezpieczna. Jego wystąpienie pokazało wizję Cyfrowego i Bezpiecznego Śląska - regionu, który dzięki danym, mapom, modelom, monitoringowi i cyberodporności będzie potrafił nie tylko przechodzić transformację, ale także ją rozumieć, monitorować i zabezpieczać.

Na koniec maja br. zasoby złota wzrosły do 613,9 ton

W rezerwach Narodowego Banku Polskiego na koniec maja było niemal 613,9 ton złota - poinformował w piątek bank centralny. To wzrost o ponad 18 ton wobec poprzedniego miesiąca.