Puls Biznesu: Stacje paliwowe na szybkich trasach jak żyła złota

Na te przetargi koncerny paliwowe czekały od lat - zdradza Puls Biznesu.

Przy stopniowo, aczkolwiek powoli, oddawanych odcinkach dróg ekspresowych i autostrad pojawią się tzw. MOP-y, czyli Miejsca Obsługi Podróżnych. Ich głównym elementem będę oczywiście stacje paliw.

Operatorzy tras wyznaczają dokładne lokalizacje i ogłaszają przetargi. Pilnują też, aby jeden koncern nie zdominował całego odcinka. Musi być konkurencja wśród sprzedawców paliw i dodatkowych usług.

Oprócz stacji paliw mile widziane będą również hotele oraz usługi gastronomiczne.

Na udostępnianiu miejsc przy szybkich trasach chcą zarobić nie tylko prywatni koncesjonariusze, ale także Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Wiadomo, że obiekty zlokalizowane przy głównych szlakach drogowych przynoszą znacznie wyższe dochody od pozostałych. Stąd tak wielkie zainteresowanie wszystkich, działających w naszym kraju dużych koncernów paliwowych, pozyskaniem koncesji w tych miejscach.

W przetargach organizowanych przez GDDKiA w 2008 r. firmy proponowały po 150 - 200 tys. zł miesięcznie za możliwość usytuowania swoich stacji przy odcinkach A2 i A4 - ujawnia Puls Biznesu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.