Przyroda, a może Atlantydzi?

Chiny jiuquan steel mill daylife com

fot: daylife.com

Kopalnia, huta i elektrownia w Jiuguan

fot: daylife.com

Straszenie potopem - ciąg dalszy

Najnowsze badania rdzeni lodowych pobieranych z kolejnych warstw lodowców Grenlandii ujawniły, że 125 tys. lat temu temperatura na naszej planecie podniosła się o 4 stopnie Celsjusza i pokrywa lodu zaczęła gwałtownie topnieć, podwyższając poziom wód i oceanów o 3 metry.
Niestety, wniosek zabrzmiał jak gotowiec, na który każde odkrycie może być dowodem. Padło bowiem zdanie następujące: ludzkość musi zrobić wszystko, aby sytuacja sprzed 125 tys. lat nie powtórzyła się i dlatego trzeba walczyć o ograniczenie emisji CO2!

Ręce opadają...
Karkołomne skojarzenie, w którym zabrakło, niestety, najbardziej istotnego i racjonalnego elementu, czyli pytania o przyczynę... Co lub kto odpowiada za ocieplenie i topnienie lodów, tak ogromne, że od 125 tys. lat nie powtórzyło się podobne? Praczłowiek i jego ogniska? A może istniała wtedy jakaś cywilizacja, dysponująca podobnym do dzisiejszego potencjałem wytwarzania CO2? Może spowodowali to Atlantydzi, bo legenda o tej supercywilizacji ciągle jest żywa...

A jeśli nie oni - to wypadałoby przynajmniej napomknąć, że tamten proces ogrzania planety i topnienia lodów był zjawiskiem naturalnym i my, ludzkie mróweczki, bezprawnie aspirujemy do tak wielkiej siły sprawczej, jaką ma tylko przyroda. Kiedy ma się jednak z góry ustaloną tezę, to można każdy fakt uznać za jej potwierdzenie.

Duże może więcej
Niestety, tak wygląda cały dyskurs na temat zjawiska globalnego ocieplenia klimatu, choć ludzie nauki nadal nie potrafią stwierdzić jednoznacznie, czy klimat się ociepla, czy raczej oziębia, a lodowce topnieją gwałtownie, czy jednak w tempie tym samym od setek lat. Do tego najnowsze badania pokazują, że lodowce nie tylko topnieją, ale także - w innych miejscach - powiększają się.

Raz postawiona teza zamieniła się w dogmat i - powtarzana jak pewnik - paraliżuje każdą rzeczową dyskusję, zwłaszcza w gronie polityków zakleszczonych w kanonie poprawności politycznej. Nakazuje ona dbać o ziemski klimat, nawet wtedy, gdy jest się krajem emitującym CO2 w ilości śmiesznej w porównaniu z największym globalnym "producentem" CO2, którym są Chiny.

Kraj ten w ubiegłym roku wyemitował 8,95 mld t CO2, czyli ok. 27 proc. globalnej emisji z roku 2010, która osiągnęła poziom rekordowy, bo 33 mld t! I to mimo obowiązywania protokołu z Kioto i szesnastu konferencji klimatycznych ONZ...
Unia Europejska przyznaje się do 11 proc. światowej emisji, co oznacza, że jej udział w liczbach bezwzględnych wyniósł 3,63 mld t CO2 (inne źródła podają wielkość 4,05 mld t).

Redukcyjne aspiracje unijnego pakietu energetyczno-klimatycznego zatrzymały się ostatnio na 20 proc., co oznacza, że celem tej rujnującej dla polskiej gospodarki krucjaty przeciwko emisji CO2 jest około 800 mln t tego gazu - ale uwaga - w ciągu 7 lat.
W tym samym czasie państwa, które nie przyjęły na siebie żadnych ograniczeń emisji CO2, powiększą co roku swój udział w światowej emisji o kolejne miliardy ton, a UE - ciesząc się ze swojej awangardowej roli w ochronie globalnego klimatu - obudzi się w rzeczywistości, którą będzie można nazwać jedynie katastrofą. Z wyjątkiem państw, dla których redukcja emisji CO2 jest sztandarem, pod którym brutalnie realizują swoje własne interesy.

Sekrety wielkie jak berety
Herbert Marshall McLuhan (twórca określenia "spiskowa teoria dziejów") jest również autorem niezwykle trafnego stwierdzenia: "Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Największe utrzymywane są w tajemnicy dzięki niedowierzaniu opinii publicznej".

Polskie społeczeństwo nie ma jeszcze wiedzy o tym, co nas czeka od roku 2013, jeśli unijny pakiet nie zostanie obalony w części dotyczącej limitów CO2. Dlatego trudno mu uwierzyć w tak jawną manipulację, ukrywającą pod szczytnymi hasłami zwykłą chciwość i brak elementarnej uczciwości wobec partnerów zrzeszonych w UE.

Prognozy są ponure, bo przewidują 100 mld zł na zakup uprawnień do emisji CO2, tyle samo na program budowy energetyki jądrowej, która stanie się opłacalna z chwilą obciążenia energetyki węglowej podatkiem za emisję CO2, szacowanym nawet na 65 euro za tonę. A że koszt energii jest składnikiem kosztu produkcji wszystkiego, z Polski ucieknie przemysł - oczywiście do krajów nieprzejmujących się globalnym klimatem, wzrosną ceny wszystkiego, ale przede wszystkim utracimy 500 tys. miejsc pracy...

Opinie przedsiębiorców, specjalistów i polityków na łamach TG i w portalu górniczym nettg.pl. dowodzą, że rośnie świadomość konieczności renegocjacji pakietu.

A w internecie toczy się żywa dyskusja, z której wybrałam dwa cytaty (blog www.adamduda.pl): "Europa bawi się w Don Kichota z ostatnio dokooptowanym Sancho Pansą w postaci Australii. Spadek emisji w Europie, głównie za sprawą kryzysu, jest tylko lekkim "ząbkiem" w porównaniu z tym, jak reszta świata galopuje z emisją do nieba - mimo deklaracji, listów intencyjnych i ton łososia zjedzonych na szczytach klimatycznych. (…) Przemysł razem z emisją przesuwa się do Azji, a tam mają w poważaniu globalne ocieplenie. Proces będzie postępował i tylko czekać, kiedy gospodarczy koń, na którym jeżdżą europejscy Don Kichoci załamie się z wycieńczenia".

A "gość codzienny" dopowiedział: "Problem nie w tym, o ile kto obniży emisję, tylko jaki z tego tytułu poniesie koszt bezpośredni. O zyskach nie piszę, bo te nie istnieją. Polska jest energetycznie najbardziej osadzona na węglu. Zgadnijmy zatem, kto najwięcej zapłaci za tę donkiszoterię, no i przede wszystkim, kto zgarnie ze stołu pulę szmalcu? CO2 to genialny pomysł rozwiniętych krajów Europy Zachodniej na ogranie niedorozwiniętych frajerów z Europy Wschodniej". Słowa mocne i, niestety, w dużej części prawdziwe.


CZYTAJ WIĘCEJ:

NIE DLA TEGO PAKIETU

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Koszt obniżki akcyzy i VAT na paliwa to ponad 5,36 mld zł

Koszt obniżki VAT na paliwa silnikowe to ponad 3,2 mld zł, a redukcja stawek akcyzy oznacza spadek dochodów budżetu o 2,1 mld zł - podano w ocenie skutków regulacji, dołączonej do projektu rozporządzeń ministra finansów. W piątek zostały opublikowane rozporządzenia obniżające stawkę podatku od towarów i usług oraz akcyzy. 

Od wieży w koronach drzew po „Śląskie Smaki”. Dyplomy marszałka za zasługi dla rozwoju turystyki

W Bielskim Centrum Kultury odbyły się wojewódzkie obchody Światowego Dnia Turystyki, podczas których wręczono Dyplomy Marszałka Województwa Śląskiego za zasługi dla rozwoju turystyki w 2026 roku. Wyróżnienia trafiły do osób i instytucji, które promują lokalne atrakcje i budują turystyczną markę regionu.

Budynek po kopalni Rozbark w Bytomiu odzyskuje blask. Trwa remont willi dyrektora

Budynek, w którym jeszcze kilkadziesiąt urzędował dyrektor kopalni Rozbark przechodzi metamorfozę. 

W Politechnice Śląskiej zabrzmiało Gaudeamus

Prof. dr hab. inż. Marek Pawełczyk, rektor Politechniki Śląskiej: - Przyszłość nie jest miejscem, do którego kiedyś dotrzemy. Przyszłość jest czymś, co wspólnie tworzymy. Dla uniwersytetu technicznego to stwierdzenie ma znaczenie szczególne.