Przypominanie o zasadach bezpiecznej pracy w kopalniach węgla kamiennego jest wręcz niezbędne

Wyższy Urząd Górniczy weźmie udział w Akademii BHP - konferencji organizowanej przez Wydawnictwo Górnicze, ponieważ jest to ważne forum wymiany doświadczeń nadzoru górniczego z pracodawcami i ekspertami w tej dziedzinie – zwrócił uwagę Krzysztof Król, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego.

- Ciągłe przypominanie o zasadach bezpiecznej pracy w kopalniach węgla kamiennego jest wręcz niezbędne. To oczywiste, że istnieją odpowiednie przepisy regulujące te kwestie i one stanowią podstawę działania, lecz bezpośrednie kontakty z załogami górniczymi, to najlepszy sposób, aby trafić do osób bezpośrednio odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w kopalniach. Ważny jest zatem ten bezpośredni przekaz, o którym już wielokrotnie wspominaliśmy, jako Wyższy Urząd Górniczy.

Przypominanie, przestrzeganie, ostrzeganie, to również leży w kompetencjach nadzoru górniczego.

Krzysztof Król przypomniał, że hasło „dobre praktyki”w dziedzinie bezpieczeństwa pracy wyszło właśnie od urzędów górniczych.

- Tematyka bezpieczeństwa pracy nigdy nie schodzi na dalszy plan. Jest wciąż sprawą pierwszoplanową – podkreśla wiceprezes WUG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.