Przyjazny klimat dla starej kopalni

fot: ARC

Nie każdą wartość można przeliczyć na złotówki. Kopalnie – w mieście, gdzie stopa bezrobocia sięga prawie 10 procent – to wciąż miejsca zatrudnienia i budowania indywidualnej pomyślności dla dużej części mysłowiczan - podkreśla Edward Lasok

fot: ARC

Jeśli jesteśmy gminą górniczą, to musimy się również liczyć z niekorzystnymi konsekwencjami eksploatacji węgla. Najsilniej - w postaci degradacji budynków, gruntów i miejskiej infrastruktury - ujawniają się one w południowych dzielnicach Mysłowic. Jest ważne, że górniczy przedsiębiorca - myślę zwłaszcza o Katowickim Holdingu Węglowym - jest rzetelnym partnerem - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą Edward Lasok, prezydent miasta Mysłowice...

Panie prezydencie, Mysłowice bez wątpienia pozostają gminą górniczą, lecz z biegiem lat wydobycie węgla wyraźnie się w niej kurczy.
To prawda. Przed laty w obrębie miasta fedrowały cztery kopalnie. Dziś w gruncie rzeczy jedna, czyli - wobec wygaszonego ruchu Mysłowice - dawna Wesoła. Chociaż gdyby spoglądać przez pryzmat zabudowy administracyjnej i przemysłowej, jest ona kopalnią zdecydowanie bardziej katowicką niż mysłowicką. O granice miasta nieco tylko zahacza Wieczorek i troszeczkę Ziemowit...

Tym samym miastu wysycha źródło odgórniczych opłat lokalnych.
Fakt. Wprawdzie można by powiedzieć, że te podatki w niewielkim, sięgającym około 2 procent stopniu ważą w budżecie gminy, ale mimo wszystko w grę wchodzą znaczące, idące w kilka milionów złotych rocznie kwoty, na pewno nieobojętne dla przeżywającego kłopoty finansowe miasta. Ale rzecz nie tylko w daninach. Nie każdą wartość można przeliczyć na złotówki. Kopalnie - w mieście, gdzie stopa bezrobocia sięga prawie 10 procent - to wciąż miejsca zatrudnienia i budowania indywidualnej pomyślności dla dużej części mysłowiczan. Myślę nie tylko o samych górnikach, ale i tych, którzy pracują w ich otoczeniu. To wreszcie typowo śląski, porządny sposób podejścia do majątku.

Ale dla miasta to zapewne także zgryzoty, przejawiające się między innymi w szkodach na powierzchni.
Cóż, jeśli jesteśmy gminą górniczą, to musimy się również liczyć z niekorzystnymi konsekwencjami eksploatacji węgla. Najsilniej - w postaci degradacji budynków, gruntów i miejskiej infrastruktury - ujawniają się one w południowych dzielnicach Mysłowic. Jest ważne, że górniczy przedsiębiorca - myślę zwłaszcza o Katowickim Holdingu Węglowym - jest rzetelnym partnerem. W relacjach między stronami trzymamy się zasady, że nie można się na siebie gniewać, iść na noże, bo to niczego nie rozwiązuje. W podejściu do naprawy wyrządzonych szkód dominuje ugoda, a tylko ostatecznie wyroki sądowe.

Kilkaset metrów od ratusza jest jednak miejsce szczególne, czyli nieczynna od niedawna kopalnia Mysłowice. Z jednej strony świadectwo przeszło 150-letniej górniczej epoki, z drugiej zaś spuścizna, w którą trzeba tchnąć nowe życie. Środkiem kopalni biegnie kolej, postrzegana jako brama na Śląsk. Czy odstręczająca dziś swoją scenografią może stać się swoistą bramą triumfalną?
Jestem przekonany, że może się nią stać. To przecież nie tylko przestrzeń o powierzchni około 40 hektarów, zajmowanych przez kopalnię i jej budowle. Spoglądając szerzej, można by ją podwoić między innymi o - jak mawia się w Mysłowicach - Osiedle Pioski, a więc architektoniczną perłę robotniczej zabudowy, nieodbiegającą walorami od katowickiego Nikiszowca. Na wschód od Mysłowic, w cieniu wieży wyciągowej także zlikwidowanej kopalni Katowice wyrasta wielki ośrodek kultury z Centrum Kongresowym i nowym Muzeum Śląskim. Myślę, że byłoby możliwe rozszerzenie i wzbogacenie tej przestrzeni, gdzie nowoczesność harmonijnie koegzystuje z historią, począwszy od mysłowickiej "bramy na Śląsk". Wyobrażam sobie w tym miejscu między innymi nowy dworzec kolejowy, ale nie rozumiany jako przystanek z peronem i kasą biletową, lecz jako nowoczesne, odmienione, atrakcyjne dla mieszkańców i gości spoza Mysłowic centrum. Spuściznę po kopalni traktuję więc jako przestrzeń z fantastycznymi możliwościami inwestycyjnymi, a także jako drożdże rozwoju miasta i tworzenia nowych miejsc pracy.

Mieszkalne lofty, kompleks rekreacyjno-handlowy, muzeum, centrum wystawiennicze, galerie artystów... Pomysłów na zagospodarowanie pogórniczego wiana nie brak. Ale na jednym z wielu spotkań, poświęconych przyszłej wizji przeobrażania pokopalnianej spuścizny, Kazimierz Kutz zarzucił Panu i tutejszemu samorządowi gnuśność w pobudzaniu w tym miejscu nowej aktywności.
Pewnie - spoglądając z tego punktu widzenia, co chciałoby się tu mieć i co mogłoby tu być - miał trochę racji. Ale prawem senatora, a nade wszystko wielkiego artysty jest lżejsze traktowanie zawiłości rozmaitych interesów. Majątek nieczynnej już kopalni jest własnością Katowickiego Holdingu Węglowego, zainteresowanego tym, aby jak najlepiej go sprzedać, pozbywając się balastu kosztów. Właścicielem gruntów jest Skarb Państwa. Miasto jest zainteresowane, aby ta enklawa żyła i kreowała nowe miejsca pracy. Nie jest to konfiguracja łatwa do połączenia. Sądzę więc, że w rewitalizacji nieczynnej już kopalni konieczne jest zbudowanie sojuszu z finansowym trójkątem: gmina-Unia Europejska-prywatni inwestorzy. Szkoda, że zostało zaprzepaszczone unijne rozdanie środków z lat 2007-2013. Zabiegi o nie były źle przygotowane, a tak naprawdę nikt z przekonaniem za nimi nie chodził. Teraz chodzi o to, żeby wystartować w nowym rozdaniu środków i jak najlepiej wykorzystać unijny handicap.

Czy prywatny inwestor - a wiem, że zainteresowanych nie brak - może liczyć w mysłowickim ratuszu na przyjazny klimat dla angażowania się w rewitalizację nieczynnej już kopalni?
Zdecydowanie tak. W przygotowanie jej koncepcji, koniecznych zmian w planach przestrzennego zagospodarowaniu miasta oraz w finansowe projekcje jest zaangażowany zespół radnych i specjalistów urzędu miasta, któremu przewodniczy Tomasz Szewczyk. Ta "przygotówka" będzie przyszykowana najdalej do przyszłego roku. Mogę zapewnić, że zainteresowani uczestnictwem w rewitalizacji pokopalnianej spuścizny nie spotkają się w urzędzie miasta z obojętnością i urzędniczą mitręgą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tragedia w kopalni Sobieski. Nie żyje mężczyzna pracujący przy budowie Szybu Grzegorz

Nie żyje 54-letni pracownik zatrudniony przy budowie Szybu Grzegorz na terenie ZG Sobieski w Jaworznie, który w piątek wieczorem zasłabł na poziomie 540 metrów. 

Polska kopalnia przyszłości, która wyprzedziła epokę. Niezwykła historia KWK Jan i kombajnu z Guido

Niedawno po raz kolejny spotkaliśmy się w gronie maturzystów z jednej klasy sprzed już ponad pięćdziesięciu lat. Okazją było ukończenie przez część z nas siedemdziesiątego roku życia. Jak zawsze takie spotkania to okazja do różnych wspomnień. 

​To koniec epoki węgla w Polsce? OZE i gaz mają zastąpić elektrownie węglowe

Rada Ministrów z dwuletnim opóźnieniem przyjęła Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu. Dokument opracowany przez Ministerstwo Energii trafi do Brukseli, co pozwoli Komisji Europejskiej zakończyć procedurę naruszeniową. Aktualizacja KPEiK ma kluczowe znaczenie dla transformacji. Na ten dokument czekała branża wydobywcza i energetyczna. Na jego podstawie spółki mogą planować inwestycje, rozwój lub zwijanie interesu. To strategia, która wyznacza kierunek zmian w polskiej energetyce na najbliższe 15 lat. I nie mamy dobrych informacji dla górników. Rewolucji nie będzie. Ten dokument to koniec epoki węgla w Polsce. Czarne złoto definitywnie odchodzi do lamusa. Czy słusznie? To już inna opowieść.

Niezwykłe widowisko w Katowicach. Tak Szyb Wilson zainaugurował Industriadę 2026! [ZDJĘCIA]

Wyjątkowe spektakle, nowoczesne multimedia, teatr uliczny i artystyczna podróż między tradycją a technologią – to wszystko można było zobaczyć w piątek, 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson w Katowicach w ramach Rozruchu Maszyn INDUSTRIADY 2026, organizowanego w tym roku przez Instytut im. Wojciecha Korfantego