Urobek z kopalni transportowano towarową kolejką linową o długości 3,4 km

fot: Tomasz Rzeczycki

Fragment pomnika górnika w Przygórzu

fot: Tomasz Rzeczycki

Choć we wsi od ponad pięćdziesięciu lat nie wydobywa się już węgla, to pamięć o górnictwie pozostaje żywa. Tak najkrócej można scharakteryzować wieś Przygórze w gminie Nowa Ruda.

– Ślady po górnictwie w Przygórzu są raczej znikome. Tereny pokopalniane, nie wiem, czy w całości, przejęła tamtejsza firma ZPAS – stwierdza przewodnik sudecki i zarazem nauczyciel historii z Nowej Rudy, Andrzej Behan.

Mimo upływu czasu we wsi nie słabnie zainteresowanie tematyką górniczą. Nie tak dawno temu o tamtych czasach przypomniano 18 listopada 2023 r., gdy z inicjatywy Stowarzyszenia „Górzyste Przygórze” odbyła się tam konferencja poświęcona 230. rocznicy uruchomienia kopalni Rudolph w Przygórzu. Jednym z jej uczestników był Radosław Niedźwiecki – eksplorator podziemi i badacz historii górnictwa, który zaprezentował wyniki penetracji wyrobisk po pochodzącej z XVIII wieku kopalni Anton w Przygórzu.

– Na pewno była to kopalnia węgla kamiennego. Osobiście wchodziłem do komór, gdzie ten pokład wybierano na tym obiekcie. Jeżeli chodzi o położenie Antona, to jest on na południowym skraju wioski. Na terenie Przygórza funkcjonowało parę kopalni węgla, które w 1861 roku zostały skonsolidowane. Spowodowało to połączenie z okolicznymi małymi kopalniami i ich polami górniczymi. Były to następujące pola: Maria, Sofia, Glukauf August, Adelheid, Unrerhoff. Przykładowo kopalnia Sofia, znajdująca się nieopodal miejsca powstania Rudolfa, została z nią połączona. Są dostępne też inne kopalnie węgla kamiennego w wiosce i są bardzo niebezpieczne, wymagające sprzętu i doświadczenia – stwierdza Radosław Niedźwiecki.

Węgiel kamienny nie był jedyną kopaliną wydobywaną w rejonie Przygórza. Wydobywano tu także rudy metali.

– Najbliżej Przygórza to na wzgórzu Lirnik – mówi Krzysztof Krzyżanowski, badacz górnictwa kruszcowego w Sudetach.

Lirnik (635 m n.p.m.) to zalesione wzgórze w południowo-zachodniej części Gór Sowich. Zbudowane jest m.in. z łupków i piaskowców z wkładkami węgla, ale znajdowano tu też rudy miedzi. Wydobycie prowadzono od XVI wieku. Ostatnie ślady kopalń w postaci budynków i zabudowań zlikwidowano na Lirniku w 1931 r.

– Na Lirniku wydobywano miedź, były tam dwie kopalnie. Zresztą pod Lirnikiem, jak i na, były dwie huty zrobione na potrzeby tych właśnie obiektów. Są i inne miejsca w Przygórzu, gdzie wydobywano rudę żelaza. Ogólnie było 12 kopalń rudnych w wiosce. W 1856 roku założone było pole górnicze Hans i w tym czasie wchodzili w stare wyrobiska rudne w celu rozpoznania i kontynuacji wydobycia. Tam, gdzie wchodzili, zaznaczali na ociosie krzyże w tych miejscach, gdzie robili rozpoznanie. Robili to po to, żeby nie mapować obiektu od nowa w całości, tylko zrobić mapę od momentu, gdzie zaczęli rozpoznanie – dodaje Radosław Niedźwiecki.

Dzisiaj najbardziej rzucającą się w oczy pozostałością po górnictwie w Przygórzu jest figura-pomnik górnika. Na postumencie pod pomnikiem w 2010 r. zamontowana została tablica upamiętniająca górników szybu Bolesław KWK Nowa Ruda.

Przygórze to wieś położona u podnóża Gór Sowich, na północ od Nowej Rudy. Ma walory turystyczne – przebiega tu mało uczęszczany szlak turystyczny, zimą działa wyciąg narciarski. Przez wiele lat była to przemysłowa miejscowość. Głównym zakładem była założona w 1793 r. kopalnia węgla kamiennego oraz sąsiadująca z nią huta żelaza. Kopalnia za czasów niemieckich nosiła nazwę Rudolph. Według polskiej nomenklatury był tu obszar górniczy Przygórze i pole górnicze Bolesław. Jako że do Przygórza nigdy nie doprowadzono linii kolejowej, wydobyty węgiel transportowano zbudowaną przez Niemców towarową kolejką linową długości 3,4 km. Łączyła ona pole Piast KWK Nowa Ruda z kopalnią w Przygórzu.

Po przejęciu tych ziem przez Polaków kopalnia otrzymała nazwę Przygórze. W 1946 r. we wsi otwarta została świetlica górnicza. Krótko potem, 12 marca 1948 r., trzy kopalnie: Przygórze, Nowa Ruda i Jan połączone zostały organizacyjnie w KWK Nowa Ruda. Wówczas to kopalni Przygórze nadano nazwę szyb Bolesław.

Istniało tu siedem poziomów eksploatacyjnych. Najpłytszy pierwszy znajdował się na 460 m n.p.m., a najgłębszy siódmy – 260 metrów poniżej poziomu morza. Kopalnia została zaliczona do III kategorii zagrożenia gazowego. W znacznych ilościach występował metan. Problemem było duże zapylenie, co powodowało wzrost zachorowań na krzemicę płuc.

Przygórze zapisało się w dziejach polskich katastrof górniczych 1 września 1958 r., kiedy to w szybie Bolesław w dowierzchni pokładu 32 nastąpił wybuch metanu i pyłu węglowego. Zginęło wtedy 14 górników. Zostali oni pośmiertnie odznaczeni przez Radę Państwa złotymi krzyżami zasługi. Na ich pogrzeb przybył przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej we Wrocławiu, Bronisław Ostapczuk.

Pod koniec 1971 r. rejon pola Bolesław został przeznaczony do fizycznej likwidacji. Powodem było wyczerpanie przemysłowych zasobów węgla kamiennego. Eksploatacja trwała tam od 1793 r., a więc 178 lat. Po drugiej wojnie światowej kopalnia w Przygórzu dała 3 006 921 ton węgla netto.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.