Przez Nanga Parbat na Broad Peak

Grzadziel ARC

fot: ARC A. Grządziela

Umiejętności Arkadiusz Grządziela wyniesione ze wspinaczki górskiej są szczególnie przydatne, gdy w ratownictwie górniczym trzeba działać w wyrobiskach pionowych, z użyciem lin

fot: ARC A. Grządziela

W wyprawie na Nanga Parbat, dziewiąty szczyt Ziemi leżący w Himalajach, ważną rolę ma odegrać Arkadiusz Grządziel. Ratownik górniczy z kopalni „Chwałowice” ma nadzieję, że zda celująco egzamin z odwagi i odpowiedzialności w ekstremalnych warunkach i zakwalifikuje się do grupy, która w kolejnym podejściu zaatakuje Broad Peak w Karakorum. Ale to już będzie zimowa próba zdobycia szczytu, co wcześniej nie udało się nikomu.


W obecnej ekspedycji w Himalaje, która wyruszyła z Polski 19 maja, bierze udział 12 osób. Kierownikiem wyprawy jest Artur Hajzer, jeden z najsłynniejszych polskich himalaistów.


– Ekipa jest bardzo mocna, zaś ja jestem jedynym górnikiem w tym gronie – zaznacza Grządziel, który jest członkiem Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego. – Mam duże nadzieje związane z tym projektem i chcę się przekonać, czy nadaję się do późniejszego, zimowego wejścia na Broad Peak. To będzie test prawdy, część z nas odpadnie i zostaną tylko najlepsi. Wejść na ten szczyt zimą, gdy pogoda jest bardzo zła i zmienna, zaś temperatura bardzo niska to marzenie mojego życia. Artur Hajzer mówił nam, że na dzień dobry daje nam tylko 10–15 procent szans na to, że zdobędziemy szczyt zimą. Ale mnie to nie przeraża – przyznaje Grządziel.


Wyprawa „Nanga Parbat 2010” wpisuje się w ramy wieloletniego programu o nazwie „Polski himalaizm zimowy 2010–2015”. Celem projektu jest zdobycie ostatnich pięciu ośmiotysięczników, które jak dotąd opierały się próbom zdobycia ich zimą.


Grządziel jest zahartowany w ciężkich wspinaczkach, w Alpach, na Kaukazie czy też w Peru zdobył wiele trudno dostępnych szczytów. Nie obyło się jednak bez dramatycznych scen.


Kamień naciął linę


– Gdy wytyczaliśmy nową drogę na „Sfinksa”, szczyt w peruwiańskiej części Andów, nagle z góry spadł kamień, który naciął linę. Wisieliśmy kilometr nad ziemią i gdyby lina pękła, kolega, który na niej wisiał, spadłby w przepaść. W sumie wszyscy mieliśmy dużo szczęścia – wspomina Grządziel, ale zaraz zapewnia: – U mnie nie ma szaleństwa i brawury. Mam rodzinę, więc mam do kogo wracać. Ostrożność i odpowiedzialność, cechy niezbędne w zdobywaniu najtrudniejszych masywów górskich, wyniosłem z ratownictwa górniczego.


Od roku pracuje zresztą w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dokąd został czasowo przeniesiony z „Chwałowic”. Ostatnio uczestniczył w akcji ratowniczej w kopalni „Siltech”, gdzie sześciu górników spędziło ponad 14 godzin w zasypanym chodniku. Był w zastępie, który wyciągał górników z zawału, ale nie chce się specjalnie tym chwalić. Jego niezwykłe umiejętności, wyniesione ze wspinaczki górskiej, są szczególnie przydatne, gdy trzeba działać w wyrobiskach pionowych, z użyciem lin.


Trauma po śmierci kolegi


– Tak było w trakcie akcji w „Zofiówce”, gdzie w zbiorniku retencyjnym na węgiel nastąpiło rozszerzenie klap, czy też w „Jas-Mosie”, gdzie z kolei doszło do zakleszczenia klatki pomocniczej w szybie. Tam właśnie zjeżdżaliśmy na linach – przyznaje Grządziel, który nie zapomina o wdzięczności wobec swojego pracodawcy.


– Gdy dwa lata temu wszedłem na Pik Korżeniewskiej w Pamirze, zrobiłem sobie fotkę z logo Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego i kopalni „Chwałowice” – śmieje się Grządziel.


Mimo upływu czasu nadal walczy z traumą, będącą następstwem śmiertelnego wypadku jego kolegi, Krzysztofa Apanasewicza. Do tragedii doszło w tadżyckim Pamirze, gdzie Apanasewicz, który był ratownikiem górniczym w kopalni „Borynia”, pozostał na zawsze. Kierownikiem wyprawy był właśnie Grządziel, który od razu podjął akcję ratunkową.


– Prawdopodobnie Krzysiek spadł wraz z oderwanym płatem śniegu. Po tym wypadku zmieniłem podejście do wypraw, ten uraz psychiczny został we mnie na lata – wyznaje swój ból, który nie zabił w nim jednak pasji do gór.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Królowa Sportu znów zawładnie Kotłem Czarownic. Wielki finał sezonu na Stadionie Śląskim

W piątek, 18 września 2026 r., Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie po raz 72. stanie się areną Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego – najstarszego nieprzerwanie organizowanego mityngu lekkoatletycznego w Polsce. Wydarzenie zaliczane do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Silver zakończy sezon lekkoatletyczny 2026 i zgromadzi czołówkę polskich i zagranicznych zawodników.

Znaleziono wstrząsające fotografie wykonane po pacyfikacji kopalni Wujek

Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach otrzymało niezwykle ciekawy dar. To fotografie wykonane krótko po pacyfikacji strajku w kopalni Wujek. Znaleziono je podczas likwidacji jednego z mieszkań.

Nocne zwiedzanie terenu byłej kopalni. Zobacz, jak wygląda po zmroku

W sobotę, 19 września, będzie można się przekonać, jak po zmroku prezentują się obiekty byłej kopalni Saturn w Czeladzi.

Podwójne świętowanie w Górnośląskich Kolejach Wąskotorowych

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe (GKW) zapraszają w weekend 19–20 września 2026 r. na podwójne święto: 173. urodziny najstarszej nieprzerwanie czynnej kolei wąskotorowej na świecie oraz 60. urodziny kultowej lokomotywy Lyd1-309. Program obejmuje historyczne widowisko fabularne „Po torach przez granicę”, przejazdy z parowozem „Ryś”, zwiedzanie stacji, symulator EN57, a nawet naukę prowadzenia lokomotywy Wls75.