Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.15 PLN (-4.68%)

KGHM Polska Miedź S.A.

328.25 PLN (+5.89%)

ORLEN S.A.

137.86 PLN (-4.92%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.02 PLN (+0.59%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.54 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

22.48 PLN (+1.08%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.50 PLN (-6.13%)

Złoto

4 703.74 USD (+3.08%)

Srebro

77.38 USD (+5.68%)

Ropa naftowa

100.26 USD (-6.93%)

Gaz ziemny

2.72 USD (-2.05%)

Miedź

6.18 USD (+3.29%)

Węgiel kamienny

115.85 USD (+2.48%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

29.15 PLN (-4.68%)

KGHM Polska Miedź S.A.

328.25 PLN (+5.89%)

ORLEN S.A.

137.86 PLN (-4.92%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.02 PLN (+0.59%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.54 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

22.48 PLN (+1.08%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.50 PLN (-6.13%)

Złoto

4 703.74 USD (+3.08%)

Srebro

77.38 USD (+5.68%)

Ropa naftowa

100.26 USD (-6.93%)

Gaz ziemny

2.72 USD (-2.05%)

Miedź

6.18 USD (+3.29%)

Węgiel kamienny

115.85 USD (+2.48%)

Przez Nanga Parbat na Broad Peak

Grzadziel ARC

fot: ARC A. Grządziela

Umiejętności Arkadiusz Grządziela wyniesione ze wspinaczki górskiej są szczególnie przydatne, gdy w ratownictwie górniczym trzeba działać w wyrobiskach pionowych, z użyciem lin

fot: ARC A. Grządziela

W wyprawie na Nanga Parbat, dziewiąty szczyt Ziemi leżący w Himalajach, ważną rolę ma odegrać Arkadiusz Grządziel. Ratownik górniczy z kopalni „Chwałowice” ma nadzieję, że zda celująco egzamin z odwagi i odpowiedzialności w ekstremalnych warunkach i zakwalifikuje się do grupy, która w kolejnym podejściu zaatakuje Broad Peak w Karakorum. Ale to już będzie zimowa próba zdobycia szczytu, co wcześniej nie udało się nikomu.


W obecnej ekspedycji w Himalaje, która wyruszyła z Polski 19 maja, bierze udział 12 osób. Kierownikiem wyprawy jest Artur Hajzer, jeden z najsłynniejszych polskich himalaistów.


– Ekipa jest bardzo mocna, zaś ja jestem jedynym górnikiem w tym gronie – zaznacza Grządziel, który jest członkiem Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego. – Mam duże nadzieje związane z tym projektem i chcę się przekonać, czy nadaję się do późniejszego, zimowego wejścia na Broad Peak. To będzie test prawdy, część z nas odpadnie i zostaną tylko najlepsi. Wejść na ten szczyt zimą, gdy pogoda jest bardzo zła i zmienna, zaś temperatura bardzo niska to marzenie mojego życia. Artur Hajzer mówił nam, że na dzień dobry daje nam tylko 10–15 procent szans na to, że zdobędziemy szczyt zimą. Ale mnie to nie przeraża – przyznaje Grządziel.


Wyprawa „Nanga Parbat 2010” wpisuje się w ramy wieloletniego programu o nazwie „Polski himalaizm zimowy 2010–2015”. Celem projektu jest zdobycie ostatnich pięciu ośmiotysięczników, które jak dotąd opierały się próbom zdobycia ich zimą.


Grządziel jest zahartowany w ciężkich wspinaczkach, w Alpach, na Kaukazie czy też w Peru zdobył wiele trudno dostępnych szczytów. Nie obyło się jednak bez dramatycznych scen.


Kamień naciął linę


– Gdy wytyczaliśmy nową drogę na „Sfinksa”, szczyt w peruwiańskiej części Andów, nagle z góry spadł kamień, który naciął linę. Wisieliśmy kilometr nad ziemią i gdyby lina pękła, kolega, który na niej wisiał, spadłby w przepaść. W sumie wszyscy mieliśmy dużo szczęścia – wspomina Grządziel, ale zaraz zapewnia: – U mnie nie ma szaleństwa i brawury. Mam rodzinę, więc mam do kogo wracać. Ostrożność i odpowiedzialność, cechy niezbędne w zdobywaniu najtrudniejszych masywów górskich, wyniosłem z ratownictwa górniczego.


Od roku pracuje zresztą w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dokąd został czasowo przeniesiony z „Chwałowic”. Ostatnio uczestniczył w akcji ratowniczej w kopalni „Siltech”, gdzie sześciu górników spędziło ponad 14 godzin w zasypanym chodniku. Był w zastępie, który wyciągał górników z zawału, ale nie chce się specjalnie tym chwalić. Jego niezwykłe umiejętności, wyniesione ze wspinaczki górskiej, są szczególnie przydatne, gdy trzeba działać w wyrobiskach pionowych, z użyciem lin.


Trauma po śmierci kolegi


– Tak było w trakcie akcji w „Zofiówce”, gdzie w zbiorniku retencyjnym na węgiel nastąpiło rozszerzenie klap, czy też w „Jas-Mosie”, gdzie z kolei doszło do zakleszczenia klatki pomocniczej w szybie. Tam właśnie zjeżdżaliśmy na linach – przyznaje Grządziel, który nie zapomina o wdzięczności wobec swojego pracodawcy.


– Gdy dwa lata temu wszedłem na Pik Korżeniewskiej w Pamirze, zrobiłem sobie fotkę z logo Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego i kopalni „Chwałowice” – śmieje się Grządziel.


Mimo upływu czasu nadal walczy z traumą, będącą następstwem śmiertelnego wypadku jego kolegi, Krzysztofa Apanasewicza. Do tragedii doszło w tadżyckim Pamirze, gdzie Apanasewicz, który był ratownikiem górniczym w kopalni „Borynia”, pozostał na zawsze. Kierownikiem wyprawy był właśnie Grządziel, który od razu podjął akcję ratunkową.


– Prawdopodobnie Krzysiek spadł wraz z oderwanym płatem śniegu. Po tym wypadku zmieniłem podejście do wypraw, ten uraz psychiczny został we mnie na lata – wyznaje swój ból, który nie zabił w nim jednak pasji do gór.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.

Plaża, która zachwyca i wypoczynek, który zostaje w pamięci – poznaj uroki Jarosławca

Są takie miejsca nad polskim morzem, do których chce się wracać. Pachną sosnowym lasem, szumią falami, kuszą spacerami o zachodzie słońca i dają to, czego w codziennym zabieganiu najbardziej nam brakuje, czyli prawdziwy odpoczynek. Jednym z takich miejsc jest Jarosławiec, malownicza nadbałtycka miejscowość, która od kilku lat zachwyca turystów nie tylko klimatem rodzinnego kurortu, ale też niezwykłą plażą znaną jako „polski Dubaj”.