Przemysław Koperski o nowelizacji prawa rynku pracy: Korzystne przepisy - zasiłek za mały
fot: WUP Katowice
- Ustawa ma dobre rozwiązania, ale zasiłek powinien być znacznie wyższy i przede wszystkim powiązany z ostatnim wynagrodzeniem bezrobotnego - mówi Przemysław Koperski
fot: WUP Katowice
O komentarz poprosiliśmy Przemysława Koperskiego, dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach.
- Nowelizacja ustawy wprowadza wiele korzystnych rozwiązań. Zmiany idą przede wszystkim w kierunku skuteczniejszej aktywizacji osób bezrobotnych i poszukujących pracy. Zmienia się też specyfika samych urzędów pracy, które swoje działania związane stricte z aktywizacją poprowadzą w wyodrębnionych tzw. Centrach Aktywizacji Zawodowej. Tam urzędnik poświęci bezrobotnemu znacznie więcej czasu, a w wielu przypadkach obejmie go indywidualnym planem działania. Chcemy bardziej otworzyć urzędy na „klienta”. Powiększy się m.in. grono beneficjentów usług rynku pracy, upraszcza się proces samej rejestracji, bezrobotny otrzyma dofinansowanie np. na badanie lekarskie, dojazdy, zakwaterowanie. Także pracodawcy w większym zakresie skorzystają z poradnictwa zawodowego a dotyczy to również jednoosobowych przedsiębiorców, którzy nie są formalnie pracodawcami w rozumieniu ustawy.
Od lat mówi się o ambitnych programach aktywizujących, jednak z potocznej obserwacji wynika, że tym, co naprawdę przyciąga bezrobotnych do urzędu pracy, jest możliwość odebrania zasiłku i darmowe ubezpieczenie zdrowotne. Czy i tym razem nie skończy się na pobożnych życzeniach ustawodawcy?
- Nowe przepisy zwiększają motywację do uczestnictwa w szkoleniach, stażach, studiach podyplomowych czy przygotowaniu zawodowym, ponieważ przewidują wyższe zachęty finansowe w formie stypendiów. Ich wysokość przekracza zasiłek (120 proc.). Z drugiej strony bezrobotny, który bez uzasadnienia odmówi przyjęcia pracy bądź opuści zaplanowane zajęcia, pożegna się na 4 do 9 miesięcy ze uprzywilejowanym statusem. Liczymy, że pomoże to wykorzenić bierne postawy.
W regionie co czwarty bezrobotny skończył 50 lat. To trzydzieści tysięcy osób, którym tradycyjnie bardzo trudno znaleźć pracę. Czy pisząc przepisy pomyślano o starszych ludziach?
- Zmiany w ustawie ściśle wiążą się z rządowym programem „Solidarność pokoleń 50+”. Pracodawcy zatrudniający osoby powyżej 50 roku życia będą zwalniani okresowo
z opłacania składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, a wobec kobiet od 55 roku życia i mężczyzn od 60 roku – obowiązek opłacania tych składek zostanie w ogóle zniesiony od 1 lipca tego roku. Liczę, że to rozwiązanie będzie istotnym krokiem we wspieraniu zatrudnieniach osób starszych nie tylko na Śląsku, ale w całym kraju.
Widmo zwolnień grupowych, jak na przykład w przemyśle stalowym, sprawia, że w regionie może zaroić się od niemłodych robotników, wykwalifikowanych słabo lub jednokierunkowo. A przecież już teraz prawie 60 proc. naszych bezrobotnych skończyło ledwie podstawówkę. W jaki sposób przepisy mogą przekonać tę grupę, że szukanie pracy nie będzie beznadziejnym zajęciem?
- Bardzo ważne z mojego punktu widzenia jest wprowadzenie przygotowania zawodowego dorosłych, innymi słowy: zdobywania kwalifikacji w systemie pozaszkolnym
u pracodawcy bądź w instytucji szkoleniowej. To bardzo dobra koncepcja, dzięki której osoby bezrobotne zyskały możliwość zdobycia nowych kwalifikacji zawodowych poświadczonych świadectwem tytułu zawodowego bądź czeladniczego.
Podobno pisząc nowelę podpatrywano rozwiązania z innych krajów, które dużo lepiej radzą sobie z marazmem i apatią wśród pozbawionych pracy...
- Zasadnicza zmiana polega na modyfikacji wypłat zasiłków: wprowadza się zasadę degresywności, co oznacza, że bezrobotny dostanie sto procent zasiłku
w pierwszej fazie pozostawania bez pracy, ale już po trzech miesiącach zasiłek będzie maleć. W mojej opinii takie rozwiązanie, stosowane już od lat na Zachodzie, może zmobilizować do aktywnego szukania pracy. Mam jednak zastrzeżenia co do wysokości zasiłku w pierwszej fazie. Powinien być on znacznie wyższy i przede wszystkim powiązany z ostatnim wynagrodzeniem.
Czytaj też:
Rynek pracy: W styczniu na Śląsku przybyło 15 tys. bezrobotnych
Przyrost stanu bezrobocia wystąpił w 27 jednostkach terytorialnych regionu. Największy wzrost odnotowano w powiecie częstochowskim (o 584 osoby), Sosnowcu (o 554 osoby) oraz w Częstochowie (o 516 osób).
W końcu listopada 2008 r. stopa bezrobocia na Śląsku wyniosła 6,7 proc. i była mniejsza od krajowej o 2,4 pkt. procentowego, gdzie wartość tego wskaźnika wyniosła 9,1 proc.
Najniższą stopę bezrobocia notowano dla miast Katowice (1,8 proc.) i Tychy (3,7 proc.) oraz dla powiatów ziemskich: bieruńsko-lędzińskiego (3,2 proc.) i pszczyńskiego (3,6 proc.). Najwyższe natężenie zjawiska występowało w powiecie myszkowskim (14,2 proc.) oraz miastach Bytom (12,0 proc.) i Siemianowice Śląskie (10,7 proc.). Jak widać, powiat o najniższej i najwyższej stopie bezrobocia dzieliła różnica 11 punktów procentowych.