Przełomowy moment energetyki

Odkrywka konin TAL

fot: Jolanta Talarczyk

Dalszy rozwój polskiej energetyki w oparciu o węgiel spotyka się z dość powszechną krytyką związaną z ochroną środowiska

fot: Jolanta Talarczyk

Przeżywamy przełomowe chwile związane z przyszłością polskiej energetyki. Stare technologie, przestarzałe elektrownie, wysokie koszta wytwarzania energii, a także jej nieumiarkowane i rozrzutne zużycie - wszystko to spotyka się z krytyką. Jest ona dobrze znana wszystkim zajmującym się tą problematyką.

Potrzebę radykalnych pod tym względem zmian dostrzega rząd, przemysł, nauka i opinia publiczna. Konieczność dokonania wyboru kierunku rozwoju i modernizacji energetyki jest niekwestionowana. O ile z potrzebą zmian zgadzają się wszyscy, o tyle wybór dalszej drogi jest kontestowany, niejednoznaczny, a dyskusja na ten temat sięga do skrajności. Rząd usiłując pogodzić wszystkich, co silniejszych i bardziej krzykliwych w sposób możliwie jak najbardziej ogólny, uwzględnia ich postulaty w swoich planach, projektach i dokumentach. Warto się zastanowić, czy prezentowany uniwersalizm rozwoju wszystkich branż energetyki jest możliwy, celowy i uzasadniony nie tylko ekonomicznie, ale nawet i technicznie. Wszak dziś podjęte decyzje, które wydają się nieuchronne, na dziesiątki lat zadecydują o poziomie życia, kosztach wytwarzania i konkurencyjności gospodarki.

Polityka energetyczna


Ministerstwo Gospodarki aktywnie pracuje nad dokumentem pt. „Polityka energetyczna Polski do 2030 roku”. Pierwsza jego wizja ujrzała światło dzienne na początku września minionego roku i zawiera zasygnalizowany na wstępie rozwój wszystkich branż energetycznych. Pierwszoplanowym zadaniem dokumentu jest poprawa efektywności energetyki w skali ok. 20 proc. do 2020 roku, czyli powinniśmy osiągnąć oszczędności w zużyciu energii w skali ok. 2 proc. rocznie. Jest to wymóg konieczny, gdyż efektywność gospodarki, mimo znaczącego już postępu w tym zakresie, nadal jest dwukrotnie niższa od średniej europejskiej. Zatem dalszy rozwój gospodarki ma następować przy zerowym wzroście zużycia energii. Jednym z kolejnych priorytetów tego dokumentu jest bezpieczeństwo energetyczne. Pod tym względem dokument proponuje dalsze oparcie się energetyki na zasobach węgla kamiennego i brunatnego, z których dzisiaj wytwarza się ok. 95 proc. energii.

Tu warto zwrócić uwagę na trzy nowe propozycje. Jest to po pierwsze zniesienie barier prawnych dla udostępnienia nowych złóż. Po drugie wyznaczenie złóż strategicznych i objęcie ich ochroną prawną. I po trzecie rozwój zaniedbanych dotąd badań geologicznych w celu powiększenia bazy zasobowej. Budowa nowych mocy ma objąć jako minimum 15 proc. maksymalnego zapotrzebowania na energię.

Obok klasycznych elektrowni mają być rozwinięte odnawialne źródła energii oraz rozważa się wprowadzenie energetyki jądrowej. W dokumencie wskazano też na konieczność działań zmierzających do powszechnie dyskutowanej dywersyfikacji pozyskiwania gazu ziemnego z kilku kierunków. Ten wyważony i zrównoważony pogląd na przyszłość polskiej energetyki bywa jednak kwestionowany, kontestowany i podważany. Czy jednak w sposób równie kompetentny i rzeczowy?

Najsilniejsza partia

Dalszy rozwój polskiej energetyki w oparciu o węgiel spotyka się z dość powszechną krytyką związaną z ochroną środowiska. Wiadomo, że odkrywkowa eksploatacja złóż powoduje często nieodwracalne zmiany topograficzne terenu i konieczność przesiedleń, czasem nawet całych osiedli. To wywołuje protesty. Są one tak powszechne, liczne i nagłaśniane i tak dobrze zorganizowane, że uznaje się je za najsilniejszy czynnik politycznego nacisku w Polsce. O żadnej rekultywacji, rewitalizacji i poprawieniu walorów środowiska w wyniku działań poeksploatacyjnych środowiska te nawet nie chcą słuchać.

Żadna z istniejących partii politycznych nie może się pochwalić tak masowym poparciem, jak właśnie „partia protestu”. Muszą się z nią liczyć władze państwowe, gdyż ich trzonem są wójtowie, prezydenci miast oraz wszelkiego rodzaju władze samorządowe, bardzo aktywnie wspierane przez społeczność lokalną. Ich podstawowym argumentem jest słynne powiedzenie znanego polityka radzieckiego Andrieja Andriejewicza Gromyki, który wyrażał to jednym słowem „Niet”. Koniec, kropka.

Jak sobie władze państwowe poradzą z tak wpływowym, silnym i zjednoczonym przeciwnikiem w realizacji swojej polityki energetycznej, trudno przewidzieć. Wiadomo jednak, że wydawałoby się sensowna akcja informacyjna, na ogół przynosi jednak odwrotny skutek w postaci „zwarcia ekologicznych szeregów”.

Doświadczenie to ostatnio zostało dokonane na pomyśle udostępnienia jednego z najbardziej atrakcyjnych do eksploatacji złóż węgla brunatnego „Legnica”. Podjęty rok temu pomysł jego eksploatacji spotkał się z tak powszechnym sprzeciwem, że zaniechano dalszych nawet dyskusji na ten temat, aby nie drażnić i nie wywoływać niepotrzebnych niepokojów politycznych na Dolnym Sląsku.

Geotermia

Według niektórych środowisk ma być ona bezemisyjną alternatywą dla rozwoju energetyki węglowej. Jak uskarżali się jej promotorzy we wczorajszym programie TVP1 pt. „Warto rozmawiać”, prowadzonym przez red. Jana Pośpieszalskiego, są oni prześladowani i blokowani przez lobby energetyczne. Zgłaszane w programie tym zasoby geotermalne 150 razy przekraczające nasze zapotrzebowanie energetyczne, być może, że jest prawdziwe. Kłopot polega jednak nie na prześladowaniu zwolenników geotermii, tylko na tym, że energia ta pod względem technologicznym może być wykorzystana tylko w wyjątkowych okolicznościach, co zresztą w programie tym pokazali sami jej zwolennicy. Zaledwie dziewięć źródeł geotermalnych jest zagospodarowanych i to na ogół o temperaturach źródeł w granicach ok. 40 stopni Celsjusza.

Mówienie, że pod całą Polską zalegają gorące wody, jest zapewne też w jakiejś mierze prawdziwe, tyle tylko, że występujący w tym programie prof. Mariusz Orion-Jędrysek, były Główny Geolog Kraju i jedyny fachowiec w tym gronie, przestrzegał, że są one niemożliwe do wykorzystania ze względu na niemożliwość odbioru ciepła z gorących solanek, gdyż powoduje to intensywne wytrącanie soli i blokadę przepływu wód podziemnych w górotworze. Znamienne jest, że uwaga ta została zignorowana zarówno przez prowadzącego program, jak i przez jej uczestników. Geotermia jest zapewne ciekawym przedsięwzięciem, lecz jak na dzisiaj nadaje się do wykorzystania dla celów balneologicznych, leczniczych itp., lecz na pewno nie jest konkurentem dla energetyki zawodowej.

Ofensywa

Wobec tak powszechnego sprzeciwu dla rozwoju energetyki węglowej, niezbędne jest przejście rządu z biernej postawy widza i uczestnika dyskusji nad polityką energetyczna Polski, do czynnych działań informacyjnych, medialnych szeroko wspieranych przez naukę. Tak, jak to jest becnie, chyba dalej być nie może, jeżeli rząd zamierza wdrożyć w życie zasygnalizowane tylko na wstępie swoje zamierzenia energetyczne.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Trójkąt Transformacji. Co po fedrowaniu? Cyfrowy i bezpieczny Śląsk

W Katowicach wiele razy mówiono, że transformacja Śląska powinna być sprawiedliwa, zrównoważona, nowoczesna, zielona, ambitna i innowacyjna. Prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, dopisał do tej listy słowo: bezpieczna. Jego wystąpienie pokazało wizję Cyfrowego i Bezpiecznego Śląska - regionu, który dzięki danym, mapom, modelom, monitoringowi i cyberodporności będzie potrafił nie tylko przechodzić transformację, ale także ją rozumieć, monitorować i zabezpieczać.

Na koniec maja br. zasoby złota wzrosły do 613,9 ton

W rezerwach Narodowego Banku Polskiego na koniec maja było niemal 613,9 ton złota - poinformował w piątek bank centralny. To wzrost o ponad 18 ton wobec poprzedniego miesiąca.