Przejazdy kolejowe powinny być monitorowane, a wszyscy kierowcy popełniający wykroczenia karani
Poprawienie bezpieczeństwa na przejazdach drogowo-kolejowych wymaga zainstalowania tam urządzeń monitorujących, dzięki którym kierowcy popełniający wykroczenia byliby automatycznie karani - przekazał prezes Urzędu Transportu Kolejowego Ignacy Góra.
fot: Krystian Krawczyk
Sukcesywna modernizacja przejazdów jest konieczna
fot: Krystian Krawczyk
Poprawienie bezpieczeństwa na przejazdach drogowo-kolejowych wymaga zainstalowania tam urządzeń monitorujących, dzięki którym kierowcy popełniający wykroczenia byliby automatycznie karani - przekazał prezes Urzędu Transportu Kolejowego Ignacy Góra.
"Od lat publicznie postuluję wyposażenie przejazdów w urządzenia automatycznego monitoringu. Jestem przekonany, że wyposażenie w nie - na początek 500 zdefiniowanych przejazdów znacząco poprawi bezpieczeństwo. Konieczne jest do tego stworzenie w Polsce takiego otoczenia prawnego, które zapewni budowę, eksploatację systemu, ale również dyscyplinowanie kierowców poprzez nakładanie mandatów" - wskazał Góra.
Konieczna sukcesywna modernizacja przejazdów
Dodał, że automatycznemu egzekwowaniu przepisów powinna towarzyszyć sukcesywna modernizacja przejazdów i podnoszenie ich kategorii. Tam, gdzie poziom ryzyka i natężenie ruchu są najwyższe, powinno się budować skrzyżowania dwupoziomowe.
Prezes UTK poinformował, że wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych stanowią ponad 37 proc. wszystkich tragicznych zdarzeń oraz odpowiadają za blisko 25 proc. śmiertelnych ofiar wypadków na kolei. W 2025 r. na przejazdach i dojściach do peronów doszło do 186 wypadków, a do końca sierpnia 2026 r. było ich już 138.
Wzrostu liczby wypadków można upatrywać w kilku czynnikach.
"Pociągów jest więcej, a także uruchamiane są połączenia na trasach, na których wcześniej ruchu kolejowego nie było lub był mniej intensywny. Przy tym pociągi, w szczególności pasażerskie, poruszają się z większymi prędkościami, co wynika z systematycznej wymiany taboru kolejowego na nowszy" - zauważył.
UTK przekazał, że przez siedem miesięcy tego roku praca eksploatacyjna tylko w przewozach pasażerskich osiągnęła poziom 139,7 mln tzw. pociągokilometrów i wzrosła o ponad 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.
Z danych urzędu wynika, że najczęstszą przyczyną wypadków na przejazdach jest nieprawidłowe zachowanie uczestników ruchu drogowego.
"Kierowcy nie zatrzymują się przed przejazdem mimo sprawnie działających sygnalizatorów, pieszy wchodzi, a pojazd drogowy wjeżdża w strefę niebezpieczną przejazdu, mimo że nadjeżdża pociąg. Użytkownicy przejazdów naruszają przepisy ruchu drogowego i nie stosują się do znaków, sygnałów świetlnych i dźwiękowych oraz oznakowania poziomego, kierowcy zatrzymują pojazdy zbyt blisko toru lub w skrajni taboru, a także wjeżdżają na przejazd w ostatniej chwili" - wymienił szef urzędu.
Ze statystyk obejmujących ubiegły rok wynika, że najbardziej niebezpieczne są przejazdy kategorii D - zabezpieczone tzw. krzyżem św. Andrzeja i ewentualnie dodatkowo znakiem "stop". Na tych przejazdach najczęściej dochodziło do wypadków - w 2025 r. było ich 107, do końca sierpnia tego roku 89. Drugie w kolejności są przejazdy kategorii C - wyposażone jedynie w sygnalizatory drogowe. W 2025 r. doszło na nich do 41 wypadków. W tym roku, do końca sierpnia, było ich 21. Na przejeździe tej kategorii doszło w środę do wypadku w Sokolnikach Suchych.
W ocenie Góry poprawy wymaga również jakość i zakres prowadzonych szkoleń kierowców - tak by w pełni uwzględniały one problematykę bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych. Szef urzędu zwrócił uwagę, że kierowcy zawodowi powinni podlegać cyklicznym szkoleniom, tak jak maszyniści kolejowi.